Ksawery Frank 
niezwykła historia „Kiejstuta” 
cz. III
21 sierpnia 2017

      Drugą część opowiadania o Ksawerym Franku ps. „Kiejstut” zakończyłem w chwili wydania wyroku śmierci przez Armię Krajową na Wilhelma Westricha z Pyr, volksdeutscha, agenta Gestapo i zbrodniarza, mającego na sumieniu śmierć setek ludzi.

 

      Zamach na Westricha był pierwszą akcją tworzącej się Kompanii Dywersji Bojowej „Kedywu” Armii Krajowej dowodzonej przez podporucznika Stanisława Milczyńskiego „Gryfa”.

      Dla „Kiejstuta” to nie była pierwsza taka akcja – uczestniczył już przecież wcześniej (listopad 1942 roku) w likwidacji konfidenta Gestapo. – Ostatnio dotarłem do informacji, że owym konfidentem był ktoś z Mirkowskiej Fabryki Papieru.

      Wyrok śmierci na Westrichu miał wykonać osobiście „Gryf” (otrzymał taki rozkaz).

Fot. 1. Podporucznik Stanisław Milczyński (zdjęcie z maja 1944 r.);

źródło: Dziennik por. »Gryfa« 1939-1945, autor: Stanisław Milczyński,

Ontario 2005, Kanada.

 

      Rozkaz był nietypowy, dlatego że co do zasady likwidacji nie dokonywały miejscowe oddziały, ze względu na możliwość rozpoznania wykonawców przez miejscową ludność i ewentualną dekonspirację.

      Jednak przez to, że dwie poprzednie próby zamachu nie powiodły się, przełożeni powierzyli zadanie Stanisławowi Milczyńskiemu, mimo olbrzymiego ryzyka.

      To ryzyko ponosił też „Kiejstut”, ponieważ miał ubezpieczać razem z kolegą swojego dowódcę stojąc u jego boku.

 

      Trzeba dodać, że zagrożenie dekonspiracją towarzyszyło „Kiejstutowi” przez cały okres zamieszkania w Łyczynie koło Konstancina.

      On i jego koledzy brali udział w licznych akcjach dywersyjno-bojowych na terenie gdzie ciągle przebywali, i z tego powodu w każdej chwili mogli być rozpoznani.

      Jak się okazuje, największy udział w prowadzonych akcjach Armii Krajowej na terenie Rejonu V „Gątyń” – Piaseczno VII Obwodu „Obroża” miał 4 pluton pod dowództwem pchor. Janusza Radomyskiego „Cichego” i nieznacznie mniejszy dowodzony przez pchor. Henryka Dyszczyka „Żbika”, w którym Ksawery Frank pełnił funkcję dowódcy jednej z trzech drużyn.

      Najpewniej te dwa plutony stanowiły główną siłę uderzeniową oddziału składającego się w sumie z czterech plutonów.

 

      Stanisław Milczyński „Gryf” nie znał Westricha, stąd musiał znaleźć się w jego otoczeniu. Za pośrednictwem żołnierza Rejonu V „Gątyń” AK - Leszka Konata „Orłowskiego” – „Gryf” 19 września 1943 roku zostaje zaproszony do domu Państwa Konatów w Pyrach, informując ich, że chce poznać człowieka, którego musi się wystrzegać.

      Leszek Konat był narzeczonym Zosi, jednej z córek Westricha – stąd wizyta tego ostatniego na niedzielnym obiedzie u Państwa Konatów.

      Ojciec „Orłowskiego” był oficerem, kapitanem rezerwy Wojska Polskiego, dlatego można było mu ufać.

 

      Milczyński został przedstawiony w ogrodzie Konatów jako „korepetytor matematyki” syna Leszka. Tam, siedząc na uboczu, intensywnie przypatrywał się Westrichowi, żeby go dobrze zapamiętać.

 

      Pod koniec września 1943 roku „Gryf” był gotowy do wykonania wyroku śmierci. Wtedy już ustalił skład grupy egzekucyjnej, do której wszedł „Kiejstut”. Ten jednak (jak inni) miał o wytypowaniu go do akcji dowiedzieć się później, tuż przed jej przeprowadzeniem.

 

      W ostatnim tygodniu września Milczyński dostał wiadomość, że w niedzielę 3 października odbędą się uroczystości obchodów drugiej rocznicy istnienia partii Hilterjugend w Nowej Iwicznej („Hitler-Jugend” /pol. „Młodzież Hitlera”/ - niemiecka młodzieżowa organizacja paramilitarna).

      Wieś Nowa Iwiczna leży pomiędzy Dąbrówką a Piasecznem. Także wtedy miał odbyć się pogrzeb wójta gminy Nowa Iwiczna, volksdeutcha M. Stalla.

      „Gryf” dowiedział się, że Westrich weźmie udział w tych uroczystościach.

      To była niepowtarzalna okazja, której nie można było zmarnować. Podjęto decyzję o wykonaniu wyroku tam i wtedy.

      Akcja była niezwykle niebezpieczna – Westrich zazwyczaj chodził z osobistą obstawą, a w dodatku w pobliżu roiło się od kolonistów niemieckich, zamieszkałych licznie w tej okolicy.

 

      „Gryf” na kwaterę przed i po akcji wybrał dom Pani Cecylii Lewińskiej w Słomczynie, matki narzeczonej Ksawerego Franka, Haliny Lewińskiej („Jaskółki”).

      Do akcji zostali wyznaczeni czterej elewi konspiracyjnego Kursu Podchorążych w Słomczynie: Ksawery Frank „Kiejstut” z Łyczyna, Paweł Gawenda „Fanatyk” z Opaczy, Bogdan Łączyński „Radwan”

z Pyr i Marian Wielogórski „Dag” z Jeziorek.

Fot. 2. Słomczyn (Kurs Podchorążych Rezerwy Rejonu V „Gątyń”), listopad 1943 r. - od lewej: pchor. „Dag” Marian Wielogórski, pchor. „Kiejstut” Ksawery Frank (lat 20), łączniczka „Jaskółka” Halina Lewińska (lat 21), pchor. „Radwan” Bogdan Łączyński, ppor. „Gryf” Stanisław Milczyński (lat 25), pchor. „Cichy” Janusz Radomyski, pchor. „Fanatyk” Paweł Gawenda, pchor. „Zajączek” Jerzy Jakubowski; źródło: Archiwum Akt Nowych - Zespół nr 1769: „Archiwum Środowiska Byłych Żołnierzy

VII Obwodu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej »Obroża«”

 

      „Kiejstutowi” i „Fanatykowi” powierzono zadanie ubezpieczania miejsca akcji (ochrona „Gryfa”), a „Radwan” i „Dag” mieli patrolować na rowerach od ósmej rano szosę na odcinku od Pyr do Piaseczna (współcześnie ulica Puławska).

Fot. 3. Ulica Puławska w 1939 r., widok na wysokości Wyścigów Konnych,

po prawej: niemieccy żołnierze; podobne ukształtowanie

i wygląd być może miała szosa pomiędzy Pyrami a Nową Iwiczną

źródło: Internet - strona: fotopolska.eu.

 

      Zadaniem „Radwana” i „Daga” było meldowanie o wszelkich ruchach Niemców, a przede wszystkim Westricha.

      Byli uzbrojeni w pistolety, których w razie czego mieli użyć w samej akcji, w przypadku konieczności pomocy „Gryfowi” z jego obstawą.

Fot. 4. Słomczyn (Kurs Podchorążych Rezerwy Rejonu V „Gątyń”),

listopad 1943 r. - od lewej: pchor. „Dag” Marian Wielogórski,

pchor. „Zajączek” Jerzy Jakubowski, pchor. „Cichy” Janusz Radomyski, ppor. „Gryf” Stanisław Milczyński (lat 25), pchor. „Radwan” 

Bogdan Łączyński, pchor. „Fanatyk” Paweł Gawenda,

pchor. „Kiejstut” Ksawery Frank (lat 20).

 

      „Kiejstut” i „Fanatyk” otrzymali na akcję karabiny maszynowe „Sten”, z dwoma zapasowymi magazynkami amunicji, i po dwa granaty. Całe uzbrojenie pochodziło ze zrzutów alianckich.

Fot. 5. Pistolet „Sten” model MkII, autor fot.: Grzegorz Pietrzak,

zdjęcie eksponatu z Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej

źródło: Internet - strona: https://commons.wikimedia.org

 

      Pistolet maszynowy „Sten” należał do podstawowego wyposażenia armii brytyjskiej – Anglicy dostarczali duże ilości tej broni dla oddziałów partyzanckich w okupowanej Europie. W latach 1942-1944 do Polski dostarczono drogą zrzutów powietrznych około 11 tys. „Stenów”.

 

      Stanisław Milczyński „Gryf” do pomocy w bezpośrednim wykonaniu wyroku wezwał kaprala podchorążego Jerzego Przecławskiego „Jura” z Wilanowa, który miał na swoim koncie kilka udanych akcji.

Fot. 6. Pistolet „Colt” wzór 1911 (fragment większego zdjęcia), T. Kotusiewicz,

artykuł „Dane techniczno-taktyczne pistoletów i rewolwerów okresu

I i II Wojny Światowej”, 14 sierpnia 2015 r.,

źródło: Internet - strona Łódzkiego Stowarzyszenia Kolekcjonerów Broni: lskb.pl

 

      Obaj uzbroili się w pistolety Colt i po dwa granaty. Colt to samopowtarzalny pistolet amerykański.

 

      Na miejsce akcji wybrano niezabudowany odcinek szosy Warszawa-Piaseczno, w połowie drogi między Dąbrówką a Nową Iwiczną, obsadzony wysokimi topolami, gdzie w tym czasie (niedziela) prawie zupełnie nie było ruchu kołowego i pieszego.

Fot. 7. Ulica Puławska w 1939 r., widok od strony Wyścigów Konnych; 

 po lewej: jeden z masztów radiostacji w Forcie Służew; podobne ukształtowanie 

i wygląd być może miała szosa pomiędzy Pyrami a Nową Iwiczną; 

źródło: Internet - strona: fotopolska.eu

 

      Kiedy „Gryf” ze swoimi ludźmi jest już blisko wybranego miejsca akcji, „Radwan” melduje mu, że o godzinie 9:30 rano Westrich wyjechał rowerem, w cywilnym ubraniu, z Pyr do Nowej Iwicznej.

      Po tej wiadomości „Gryf” instruuje „Jura”, że jego zadaniem będzie zrzucenie Westricha z roweru oraz ubezpieczanie dowódcy od strony Niemców, kiedy ten będzie wykonywał zadanie.

 

      Około 11:30 „Radwan” ponownie podjeżdża do „Gryfa” – melduje, że obchody święta Hitlerjugend w Nowej Iwicznej dobiegają końca i za kilka minut należy spodziewać się Niemców.

      „Gryf” natychmiast alarmuje „Kiejstuta” i „Fanatyka”, aby ci zajęli swoje miejsca w płytkim rowie po zachodniej stronie szosy, ukryci za pniem topoli, i ze „Stenami” gotowymi do otwarcia ognia. „Gryf” z „Jurem” zajmują podobne pozycje około 20 metrów na północ od nich.

Fot. 8. Przybliżone miejsce zamachu na Wilhelma Westricha

na mapie wojskowej z 1931 r. w skali 1: 25000 (czerwone oznaczenia - przypis red.),

kropki po obu stronach szosy to drzewa (topole w miejscu egzekucji),

Wojskowy Instytut Geograficzny, Warszawa 1931,

źródło: Internet - strona: http://maps.mapywig.org

 

      Tuż przed 12:00 w południe „Radwan” podjeżdża szybko na rowerze i melduje: „Westrich jedzie na czele Niemców !”.

      „Gryf” rozkazuje „Kiejstutowi” i „Fanatykowi” przepuszczenie kolarzy, a potem karze zatrzymać i sterroryzować „Stenami” resztę zbliżających się Niemców.

      Kiedy kolarze znajdują się pomiędzy „Kiejstutem” i „Fanatykiem” a „Gryfem” i „Jurem” z drugiej strony, ci ostatni wychodzą na szosę.

 

      „Gryf” bez trudu rozpoznaje Westricha i wskazuje go „Jurowi”.

Z wydobytą bronią obaj zbliżają się do niego.

    „Jur” uderzeniem lewego ramienia i ciężarem całego ciała zwala Westricha z roweru na sam środek szosy, tuż pod nogi „Gryfa”.

      W tym momencie Westrich widzi „Gryfa” i rozpoznaje w nim niedawno poznanego „korepetytora matematyki”, krzycząc „Panie ! Panie !”.

      „Gryf” oddaje pięć strzałów w kierunku Westricha ze swojego Colta. Zadanie zostało wykonane. „Gryf” ze swoimi ludźmi odskakuje w gołe pole-ściernisko i uciekają w parach.

      Co dziwne, Niemcy nie oddają w ich stronę ani jednego strzału.           Stoją na szosie z karabinami i strzelbami w rękach, lub zawieszonymi przez plecy, oraz z bronią krótką na pasach lub w kieszeniach (w przypadku cywilów).

      Cała grupa zamachowców AK kieruje się do domu Pani Cecylii Lewińskiej w Słomczynie, gdzie wyznaczono punkt zborny.

 

      „Kiejstut” i pozostali żołnierze dobiegają do Lewińskich przemoczeni, zziębnięci i wyczerpani fizycznie.

      Zaraz po przekroczeniu progu domu Pani Cecylii, nazywanego w żargonie konspiracyjnym „meliną”, „Gryf” ustawia wszystkich w szeregu i w kilku słowach po żołniersku, z serdecznym uściskiem dłoni dziękuje każdemu z osobna za odwagę i męstwo w wykonaniu trudnego i poważnego zadania bojowego.

 

      Po wysuszeniu ubrań i gorącym obiedzie przygotowanym przez Panie Lewińskie (Pani Cecylia z córkami), „Gryf” odsyła „Kiejstuta” „Jura” i „Fanatyka” do ich domów.

      Ksawery Frank nie miał daleko do domu Lewińskich – mieszkał „przez miedzę” w Łyczynie.

 

      Wieczorem „Gryf” w jadalni u Lewińskich znów spotyka „Kiejstuta”, który tym razem jest w towarzystwie swojego dowódcy plutonu – zawodowego plutonowego Henryka Dyszczyka „Żbika”.

      Goście unikają rozmowy o zamachu sprzed kilku godzin.

      Wszyscy już trochę ochłonęli i zaczęli przechodzić nad wydarzeniem do porządku dziennego.

 

      Gestapo na posterunku policji granatowej w Pyrach po zamachu urządziło biuro przesłuchań.

      Odpytywano Niemców dlaczego nie strzelali do zamachowców – ci odpowiadali, że napastników było ponad pięćdziesięciu dobrze uzbrojonych (faktycznie w akcji wzięło udział sześciu żołnierzy AK).       Niemcy tłumaczyli, że bali się o życie członków swoich rodzin, którzy byli z nimi.

      Żądali też od przesłuchujących ich gestapowców zaniechania wszelkich represji na Polakach, w obawie przed odwetem z ich strony, czego doświadczyli wcześniej Niemcy z Kępy Zawadowskiej koło Wilanowa.

 

      W dokumentacji „Kedywu” Armii Krajowej zachowała się adnotacja na temat Westricha: „Wilhelm Westrich, s. Fryderyka i Karoliny z Hamonów, urodz. 9 IV 1890 r. w Blaszance, gm. Kobylin, pow. Grójec, handlowiec, zam. w Pyrach, gm. Wilanów, pow. warszawskiego – skazany przez Cyw. SS na „V” dnia 29 lipca 1943 roku”.

      „Cyw. SS” był skrótem nazwy „Cywilny Sąd Specjalny”, a „V” oznaczał karę śmierci.

      „V” został wykonany – zbrodniarza zlikwidowano.

 

      Po zamachu na Wilhelma Westricha „Kiejstut” dalej kształci się ze swoimi kolegami w Szkole Podchorążych w domu Pani Cecylii Lewińskiej w Słomczynie. Zbliżający się 1944 rok przyniesie Ksaweremu Frankowi nie tylko promocję na stopień oficerski.

      To będzie dla niego ciężki rok pełen wyzwań, gdzie jako akowcowi ze specjalnego oddziału dywersji bojowej przyjdzie mu codziennie balansować pomiędzy życiem a śmiercią.

 

      Ciąg dalszy nastąpi … .

 

                                                                         Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1) Stanisław Milczyński, „Dziennik por. »Gryfa« 1939-1945”, Ontario 2005, Kanada.

2) Henryk Witkowski, „Kedyw Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej w latach 1939-1944”, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa 1985.

3) Henryk Witkowski, „Kedyw Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej w latach 1939-1944”, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa 1985.

4) Hanna Rybicka, „Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krakowej. Dokumenty – rok 1943”, Wydawnictwo Instytutu Historii PAN, Warszawa 2006.

5) Ludgarda Olbrysz, „Wspomnienia z okresu okupacji”, Internet – strona: archiwum.ursynow.pl, 15 września 2010 r.

6) https://pl.wikipedia.org.

 

POWRÓT