Porucznik Jan Penconek 
obrońca Oksywia 1939 r. 
cz. IV
04 grudnia 2017

      W marcu 1939 r. porucznik Jan Penconek pisze z Wejherowa do swojej siostry i reszty rodziny w Powsinie pod Warszawą (cyt.): „(…) Na Wielkanoc nie wiem na pewno, czy przyjadę. Zostałem ostatnio mianowany dowódcą 2 kompanii. Przychodzą rekruci, będzie dużo pracy, a ja jako najmłodszy dowódca kompanii, nie mogę się poszkapić (pomylić się, zrobić głupstwo  – przypis red.), tym bardziej że, jak powiedział mi dowódca, daje mi kompanię bez tradycji i sądzi, że ja tę tradycję zapoczątkuję wreszcie (…)”.

Fot. 1. "Jan Penconek w czasie defilady w Wejherowie (?) na czele kompanii"

(opis z metryczki fot.)źródło: Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; 

zdjęcie pochodzi od siostry Jana Penconka (doręczone w kwietniu 1965 r.

przez P. Lichodziejewskiego); data fot.: brak

 

      Później, 24 sierpnia, a więc tydzień przed wojną (być może od razu po dotarciu do Wejherowa z przerwanego urlopu), Jan Penconek opowiada w liście do rodziny z Powsina (cyt.): „(…) U nas powoli zaczyna się robić ciepło, ale nastrój u ludności i wojska jest tak dobry, że nie ma co się obawiać (…). U nas, jak  już powiedziałem, nastrój jest „na noże” … . Moja kompania zdobyła w strzelaniach wszystkie pierwsze miejsca. Dostałem ładne nagrody. Dowódca mianował moją kompanię – kompanią sztandarową i w ogóle mam powodzenie. Mam nadzieję, że i na wojnie nie mniejsze powodzenie będę miał (…)”.

      Porucznik jako żołnierz wie, że w liście nie może pisać zbyt otwartym tekstem – używa więc słów: „zaczyna robić się ciepło” – czytaj: „sytuacja robi się napięta” czy „nastrój jest >>na noże<<” – „na noże” oznacza: „być na wojennej stopie” czy „być z kimś w skrajnie wrogich stosunkach”. Tym kimś byli wtedy Niemcy.

Fot. 2. "Marzec 1938 r. Przysięga 1 MPS(opis z metryczki fot.)

źródło: Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; 

zdjęcie ze zbiorów płk. Kazimierza Pruszkowskiego (przekazane w 1958 r.);

przypis redakcji CAWIO: przysięga 1 Morskiego Pułku Strzelców w Wejherowie

 

      Pisząc ten list Janek nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że za tydzień – 1 września 1939 r. z samego rana – przyjdzie mu poderwać przeciwko niemieckiemu najeźdźcy całą swoją jednostkę, liczącą wtedy ponad 1900 oficerów i szeregowych.

Fot. 3. "3 sierpnia 1939 r. Pluton pionierów. kpt. Dąbrowski d-cą

(opis z metryczki fot.)

źródło: Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; 

zdjęcie ze zbiorów płk. Kazimierza Pruszkowskiego (przekazane w 1958 r.); 

przypis redakcji CAWIO: żołnierze 1 Morskiego Pułku Strzelców w Wejherowie

 

      1 Morski Pułk Strzelców (1 MPS), w którym służył porucznik Jan Penconek, razem z V Baonem (Batalionem) Obrony Narodowej, wszedł jeszcze przed wybuchem wojny do Wydzielonego Oddziału „Wejherowo”, którego zadaniem miało być opóźnianie ruchu wroga na kierunku zachodnim: Wejherowo-Reda oraz Warszkowo-Piaśnica-Reda, i dalej na Kępę Oksywską.

      Kierunek Wejherowo-Reda był ważny dla Niemców, gdyż tędy prowadził najlepszy szlak komunikacyjny z zachodu (kolej i szosa) przez Wejherowo-Redę-Gdynię do Gdańska.

      W czasie pokoju był to szlak tranzytowy z Niemiec do Gdańska i odwrotnie.

 

      Na terenach polskich aż roiło się od szpiegów i dywersantów wroga, nie mówiąc o miejscowych Niemcach, u których organizowano bazy wypadowe do mającej wkrótce nadejść napaści na nasz kraj. Na przykład jeszcze przed wybuchem wojny podporucznik Henryk Rybarczyk (z Wilanowa), razem z towarzyszącym mu plutonowym, przyłapał Niemca na szosie niedaleko Żydowskiej Góry (obecnie m. Bolszewo, 5 kilometrów na północny-zachód od Wejherowa), który z samochodu robił zdjęcia terenu. Jak się okazało, był to oficer niemieckiej Straży Granicznej.

 

      1 września 1939 r. stan polskich sił Lądowej Obrony Wybrzeża, pod dowództwem legendarnego płk. Stanisława Dąbka, wynosił 15 tysięcy oficerów i szeregowych, 29 dział artylerii lekkiej i przeciwlotniczej, 16 moździerzy i około 20 działek przeciwpancernych kalibru 37 mm.

 

      Porucznik Jan Penconek 1 września był dowódcą 2 kompanii w I Batalionie 1 Morskiego Pułku Strzelców, podległego do wojny Marynarce Wojennej.

 

      1 września 1939 r. o godzinie 4.45 pierwsze pociski z niemieckiego okrętu „Schleswig-Holstein” zaczęły spadać na Wojskową Składnicę Tranzytową na Westerplatte.

      Westerplatte walczyło 7 dni, choć zakładano, że w walce ma wytrzymać 12 godzin – po zaciętych bojach broń złożono dopiero 7 września.

Fot. 4. Obrońcy Westerplatte wzięci do niewoli przez Niemców

zdjęcie z niemieckiej kroniki wojennej z II Wojny Światowej; data fot.: 1939 r.;

źródło: Internet, strona Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org

 

      Tymczasem właśnie wtedy, 7 września, dla porucznika Jana Penconka i 1 Morskiego Pułku Strzelców, oraz innych jednostek broniących Kępy Oksywskiej, najgorsze miało dopiero nadejść. Obrońcy Kępy poddadzą się Niemcom dopiero 19 września.

Dalej będą walczyć o honor polskiego żołnierza do ostatniej kropli krwi.

Fot. 5. Port w Gdyni. Niemcy ostrzeliwują Oksywie; data fot.: 1939 r.;

źródło: Internet, strona Muzeum Miasta Gdyni: http://2wojna.muzeumgdynia.pl

 

      Kępa Oksywska położona jest na północ od Gdyni, w bezpośrednim sąsiedztwie portu gdyńskiego.

      Na dużych rozmiarów mapie wojskowej trudno określić jej kształt: ni to trójkąt, ni to trapez, a raczej jakiś nieforemny wielobok, przypominający swymi konturami narysowaną dziecięcą ręką głowę konia.

      Teren Kępy jest płaski z niewielkimi tylko wzniesieniami. – Ale żeby do niej dojść Niemcy musieli najpierw odciąć i zniszczyć między innymi 1 Morski Pułk Strzelców.

Fot. 6. Kępa Oksywska na przedwojennej mapie wojskowej;

Wojskowy Instytut Geograficzny, Warszawa 1938; skala: 1:100000

źródło: Internet - strona: http://maps.mapywig.org

 

      Żołnierze 1 Morskiego Pułku Strzelców i V Batalionu Obrony Narodowej byli przemęczeni prowadzonymi bez przerwy od pierwszego dnia wojny walkami, ale przejawiali prawdziwe żołnierskie zdyscyplinowanie i gotowość do największych poświęceń.

      W dniach 1-9 września pod Wejherowem bronili przedpola Kępy Oksywskiej od strony zachodniej, by ostatecznie wycofać się na jej teren 10 września, gdzie walczyli aż do kapitulacji.

      1 Morski Pułk Strzelców miał zadanie bronić się na odcinku 15 kilometrów wykorzystując do tego celu dominujące wzgórza i skraje lasów na zachód i południe od Wejherowa.

 

      W dniu 2 września 1939 r. niemiecka dywizja odcięła Wybrzeże od kraju. Znacząca część niemieckiego wojska zwróciła się przeciwko 1 Morskiemu Pułkowi w Wejherowie, przesuwając się w jego kierunku w nocy z 6 na 7 września oraz w godzinach porannych 7 września.

      W ten sposób Lądowa Obrona Wybrzeża została zaatakowana przez niemiecką 207 Dywizję Piechoty Landwehry pod wieczór 6 września. Do tego czasu na granicy zachodniej, na odcinku od morza aż do komisariatu Straży Granicznej Strzepcz włącznie, trwały jedynie walki patroli w strefie przygranicznej.

      Ogromna większość niemieckich oddziałów lądowych na Wybrzeżu, skupionych od 5 września w hitlerowskim korpusie gen. Kaupischa, z pewnymi wyjątkami, w dniach 7 i 8 września uderzyła na Oddział Wydzielony „Wejherowo”, w których znajdował się porucznik Penconek.

Fot. 7. Mapa sytuacyjna z zaznaczonymi miejscami walk

i kierunkami ruchów wojsk na przedpolu Kępy Oksywskiej; 

zaznaczenie red. CAWIO na czerwono: kierunek nocnego wypadu

z 7 na 8 września 1939 r. na wieś Gowino

z udziałem kompanii porucznika Jana Penconka

źródło: S. Strumph-Wojtkiewicz, "Alarm dla Gdyni", Wydawnictwo

Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1975, str. 165

 

      Przewaga Niemców była olbrzymia. – W kulminacyjnym momencie walk na każdego polskiego żołnierza przypadało 9 żołnierzy niemieckich. W broni artyleryjskiej Niemcy mieli 35-krotną przewagę, a w moździeżach 45-krotną (moździerz – rodzaj prostego działa gdzie pociski są wystrzeliwane pod stromym kątem).

Ponadto wróg dysponował nieograniczonym dostępem do amunicji, nie mówiąc o bezapelacyjnym panowaniu w powietrzu niemieckiego lotnictwa.

 

      Niemcy dokonując napaści na Polskę mieli szczegółowo opracowane plany działań – ostatni z nich pod kryptonimem „Fall Weiss” (z niemieckiego: „Wariant Biały”), wódz III Rzeszy, Adolf Hitler, zatwierdził 11 kwietnia 1939 r. Realizacja planu „Fall Weiss” miała doprowadzić do zniszczenia Polski.

      Taki cel Hitler postawił przed swymi ministrami i dowódcami sił zbrojnych na konferencji w Obersalzbergu 22 sierpnia 1939 r. Zniszczenie Polski – mówił – jest naszym pierwszym zadaniem (…). Bądźcie bez litości. Bądźcie brutalni (…). Trzeba postępować z maksymalną surowością”.

Fot. 8. Obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku po kapitulacji

data fot.: wrzesień 1939 r.; źródło: Internet,

strona Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org;

wkrótce potem Niemcy rozstrzelali pozostałych przy życiu

obrońców gdańskiej Poczty (X.1939)

 

      Szef Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych Niemiec zanotował w dzienniku wojennym: „(…) Przeprowadzenie operacji: w sposób twardy i bezwzględny ! Nie poddawać się żadnym uczuciom litości czy współczucia (…)”.

 

      Decydujące walki na przedpolu Gdyni rozegrały się na kierunku zachodnim, bronionym właśnie przez 1 Morski Pułk Strzelców: 7 i 8 września w rejonie Wejherowa, 9 września – w Redzie, a w następnych dniach – do 12 września włącznie – w rejonie: Szmelta-Zagórze-Rumia.

 

      7 września 1939 r. w godzinach popołudniowych na całym odcinku 1 Morskiego Pułku Strzelców w rejonie Wejherowa Niemcy rzucili do walki silne oddziały rozpoznawcze (kompanie i baony), wsparte ogniem kilku baterii artylerii i licznych moździerzy.

      Dla polskiej obrony były to już normalne bitewne zmagania.

      Stało się jasne, że następnego dnia Niemcy przypuszczą ogólne natarcie.

 

      Dowódcą Lądowej Obrony Wybrzeża był pułkownik Stanisław Dąbek. Był to twardy dowódca z charakterem.

Fot. 9. Pułkownik Stanisław Dąbek z grupą oficerów

(czwarty od prawej w pierwszym rzędzie)

źródło: Internet, strona: http://blog.surgepolonia.pl

 

      Pułkownik Dąbek nie chciał czekać bezczynnie – nieustannie realizował dewizę przypisywaną właśnie jemu: „co nam za dnia wezmą, nocą odbierzemy”.     

      Uznał, że trzeba opóźnić uderzenie nieprzyjaciela – dlatego w nocy z 7 na 8 września na całej linii zarządził przeprowadzenie wypadów.

Fot. 10. Pułkownik Stanisław Dąbek (1892-1939)

źródło: Internet, strona Instytutu Pamięci Narodowej: https://ipn.gov.pl

 

      Wypad 1 Morskiego Pułku Strzelców na Gowino, przeprowadzony drogami i w sposób przećwiczony przed wojną, doprowadził do całkowitego zaskoczenia niemieckiego wojska, które spało na kwaterach, i prawie zupełnego jego zniszczenia.

 

      7 września już od godziny 8.00 niemiecka artyleria zaczyna ostrzeliwanie stanowisk obrony 1 MPS. Ogień niemieckich armat stopniowo wzrasta. Walka trwa cały dzień. Obrońców Niemcy atakują także z powietrza – kontynuowane są naloty.

      Następnie hitlerowcy, napierając od zmierzchu 7 września na polskie punkty oporu, usadowili się między innymi we wsi Gowino, jakieś 5 kilometrów drogi na południowy-zachód od Wejherowa.

      Ze skraju Gowina, spod wzgórza nr 125, rozpoczęli silny ogień broni maszynowej na stanowiska plutonu porucznika Andrzeja Chudego, wchodzącego w skład kompanii porucznika Penconka.

 

Fot. 11. Okolice Wejherowa na przedwojennej mapie wojskowej;

Wojskowy Instytut Geograficzny, Warszawa 1937; skala: 1:100000

źródło: Internet - strona: http://maps.mapywig.org; 

na mapie widać miejsca walk polskiego wojska we wrześniu 1939 r.:

m.in. Żydowska Góra koło Bolszewa (wzgórze 74.4), Gowino, Lasy Wejherowskie,

wzgórze 125.3 koło Gowina; cyfry występujące w nazwach (cechach) wzgórz  

oznaczają wysokość danego wzniesienia

(ilość metrów nad poziom morza)

 

      Na odcinku bronionym przez  pluton porucznika Chudego pojawił się sam dowódca 1 Morskiego Pułku Strzelców, pułkownik Kazimierz Pruszkowski: „Nie spłoszyć Niemców …” – powiedział – „…chyba, że będą nacierać”.

Fot. 12. Podpułkownik Kazimierz Pruszkowski (1897-1969); data fot.: brak;

źródło: Internet, strona Szkoły Podstawowej nr 4

im. płk. Kazimierza Pruszkowskiego w Zespole Szkół nr 1 w Redzie, 

http://podstawowa.zs1reda.eu

 

      Porucznik Chudy odpowiada: „Rozkaz, to rozkaz ! – tylko ręce >>świerzbią<<, bo to przecież pierwsze spotkanie z Niemcami”. Pułkownik Pruszkowski wyjaśnia Chudemu na boku: „Niech się usadowią i czują bezpiecznie we wsi. Nocą pójdzie na nich wypad”.

Fot. 13. Podporucznik Andrzej Chudy

źródło: Szkoła Podstawowa im. por. Jana Penconka w Gowiniedata fot.: brak

 

      Tymczasem Niemcy prowadzą bardzo silny ogień ckm (ciężkich karabinów maszynowych) i dwóch działek na odcinek porucznika Chudego obsadzony jego ludźmi z lewej strony szosy – to jest już przed wieczorem 7 września.

      Polski pluton milczy, nerwy napięte do ostateczności.

      Niemców zatrzymała noc i pobliski las, ale było wiadomo, że następnego dnia znów zaatakują.

Fot. 14. Żołnierz polskiej piechoty 1939 r.

z rkm wzór 28 (ręczny karabin maszynowy)

data fot.: 1938 r.; źródło: Internet,

strona Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org; 

zdjęcie z książki autorstwa A. Zawilskiego pt. "BItwy polskiego września",

Warszawa 1972

 

            Około północy z 7 na 8 września 1939 r. trzy kompanie 1 Morskiego Pułku Strzelców uderzają na wroga, wychodząc z rejonu lasu miejskiego i Żydowskiej Góry.

      Druga kompania pod dowództwem porucznika Penconka przeprowadza uderzenie na Gowino.

Fot. 15. "Jan Penconek w czasie defilady w Wejherowie (?) na czele kompanii"; 

ujęcie wykadrowane z fotografii przekazanej przez Muzeum Marynarki

Wojennej w Gdyni; zdjęcie pochodzi od siostry Jana Penconka

(doręczone w kwietniu 1965 r.  przez P. Lichodziejewskiego); data fot.: brak

 

      Janek otrzymuje zadanie: wyrzucić Niemców z Gowina i zasięgnąć języka. Teren jest mu znany – wielokrotnie w tym rejonie prowadził ćwiczenia. Ciemna noc, zachmurzone niebo i lekka mżawka, ułatwiają mu skryte podejście bocznymi drogami i częściowo na przełaj.

Fot. 16. "1 M.P.S. 3 sierpnia 1937 r. Defilada(opis z metryczki fot.)

źródło: Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; 

zdjęcie ze zbiorów płk. Kazimierza Pruszkowskiego (przekazane w 1958 r.); 

przypis redakcji CAWIO: defilada 1 Morskiego Pułku Strzelców w Wejherowie

 

      Porucznik Jan Penconek wychodzi w ciemnościach z lasu (miejskiego) dróżką ze swoimi żołnierzami w sile dwóch plutonów (2 razy po ok. 40 osób).

      Gdy był w dole i tą samą dróżką chciał wejść na skarpę, skraj krzaków ostrzeliwuje na krótko 3. kompania z tej samej jednostki (1 MPS) idąca na jego lewym skrzydle.

      Potem następuje straszliwie długa cisza, 1,5 do 2 godzin.

 

      Tuż przed wsią około godziny 1.00 zatrzymuje wojsko.

      Podczas gdy jego żołnierze odpoczywają po trudach nocnego marszu, Janek szczegółowo obmyśla plan akcji – dzieli swoją kompanię na dwie grupy.

Fot. 17. "W okularach Jan Penconek. Zdaje się w czasie pobytu

na ćwiczeniach letnich (czasy wejherowskie)(opis z metryczki fot.)

źródło: Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; 

zdjęcie pochodzi od siostry Jana Penconka (doręczone w kwietniu 1965 r.

przez P. Lichodziejewskiego); data fot.: brak; 

przypis redakcji CAWIO: Jan Penconek trzeci od lewej

 

      Pierwsza z nich, którą dowodzi, jest grupą uderzoniową, a druga grupą zaporową. Porucznik obsadza drugą grupą pobliskie wzgórze oddzielające wieś od lasów Dąbrówki – był to kierunek przewidywanego odwrotu Niemców.

 

      Nagle między godziną 24.00 a 1 w nocy wrzaski, strzelanina, rakiety nad Gowinem i wzgórzem 125.

      Najpierw po cichu polscy żołnierze zdejmują niemieckie czujki, aby nie zaalarmowały kwaterującego we wsi batalionu.

      Następnie czekają aż ujawni się strzelający na postrach niemiecki karabin maszynowy.

      Wreszcie ostrożnie podczołguje się ich stronę trójka strzelców, w tym Wilhelm Wilk. Jak niemiecki karabin na chwilę przerywa ogień, nasi obrzucają go granatami i rzucają się na wroga z bagnetami, eliminując z walki.

Fot. 18. Polska piechota w ataku

data fot.: 1939 r.; źródło: Internet, strona Wikimedia Commons:

https://commons.wikimedia.org;

zdjęcie z książki autorstwa A.K. Kunerta pt. "Wrzesień 1939", Warszawa 1993

 

      Porucznik Penconek wchodzi do Gowina. Skryte i szybkie uderzenie Janka jest dla śpiącego nieprzyjaciela całkowitym zaskoczeniem.

      Polskich strzelców w Gowinie rozwścieczył widok zakłutego bagnetami dziecka, leżącego obok zabitego cywila w jednym z domów.

Fot. 19. Uroczystość poświęcenia szkoły powszechnej w Gowinie;

data fot.: czerwiec 1937 r.;

autor fot. Alfred Świerkosz (Wielka Wieś, Hallerowo, Półwysep Helski); 

Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji; 

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe - Internet,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      Niemcy śpią porozbierani w domach i stodołach.

Wywiązuje się gwałtowna nocna walka – słychać huk wybuchających granatów, krótkie serie broni maszynowej, jęki rannych, krzyki i nawoływania uciekających przerażonych żołnierzy niemieckich.     

      Grozę potęgują całkowite ciemności, które spowiły wieś.

Dwa działka piechoty niemieckiej zostają zniszczone granatami.

Fot. 20. Budynek szkoły powszechnej w Gowinie w dniu jej poświęcenia;

data fot.: czerwiec 1937 r.;

autor fot. Alfred Świerkosz (Wielka Wieś, Hallerowo, Półwysep Helski); 

Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji; 

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe - Internet,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      W kilku miejscach dochodzi do walki na bagnety.

Spora część Niemców rzuca się do ucieczki, nie przeczuwając, że za chwilę znajdzie się w ogniu drugiej grupy rozlokowanej na wzgórzu.       Walka trwa niespełna godzinę. Polacy aż za wieś gonią niemieckie wojsko uciekające w samej bieliźnie. Odgłosy walki cichną – Gowino tej nocy jest wolne od wroga.

Fot. 21. Strzelec 1 Morskiego Batalionu Strzeleckiego (Strzelców - przypis red.)

w Wejherowie prezentuje karabin Mauser wz. 98 z polskim bagnetem wz. 28;

w tle widoczne ciężkie karabiny maszynowe 7,92 mm Browning wz. 1930

na biedkach piechoty; data fot.: 17 października 1937 r.;

autor fot. Witold Pikiel; Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny

- Archiwum Ilustracji; źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe - Internet,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      Strzelec Wilhelm Wilk z kompanii porucznika Penconka, Ślązak, opowiadał później w niewoli innym, jak podczołgał się owej nocy pod skraj wsi Gowino, 15 kroków pod niemiecki ckm razem z dwoma kolegami (także Ślązakami), jak nieskończenie długi wydawał im się czas, w którym musieli leżeć mocno przyciśnięci do ziemi, czekając z gotowymi do rzucenia granatami aż niemiecki ckm przerwie strzelanie, jak wówczas rzucili w obsługę granatami, uderzając na nią bagnetami, jak granatami budzili Niemców w stodołach, jak za nimi pognali przez wieś, jak na końcu wsi druga połowa kompanii wypadowej dokonała reszty dzieła, jak niemiecki dowódca baonu czynił rozpaczliwe wysiłki, aby opanować panikę, jak wówczas zdobyto 4 ckm i 3 lkm (lekkie karabiny maszynowe), jak to 80 polskich żołnierzy dowodzonych przez porucznika Penconka rozbiło cały niemiecki baon (około 300 żołnierzy).

 

      W rejonie Gowina znajdował się wówczas niemiecki II Batalion 322 Pułku Piechoty dowodzony przez majora von der Osten-Wisbu.

 

      Poza jeńcami i bronią zdobytą na wrogu dla naszego wojska cenne były również rozkazy i mapy odebrane oficerom niemieckim – zawierały bowiem bardzo ważne informacje o zamierzeniach wroga na następne dni.

      Po powrocie z akcji Janek zdaje relację swojemu dowódcy, pułkownikowi Pruszkowskiemu. Janek powtórzył jedno z ćwiczeń wojskowych przeprowadzanych przed wojną – zaowocował trud i pot wylany wtedy na manewrach.

      Wszystkie wiadomości o nieprzyjacielu natychmiast przekazano pułkownikowi Dąbkowi.

      Ten sukces Janka odbił się szerokim echem wśród żołnierzy 1 Morskiego Pułku Strzelców, dodając im otuchy.

      O poruczniku Penconku już wtedy mówiono jak o bohaterze.

 

Ciąg dalszy nastąpi … .

 

 

Podziękowania dla:

1) Pana Leszka Grabarczyka, Dyrektora Szkoły Podstawowej im. por. Jana Penconka w Gowinie, za przekazanie materiałów związanych z patronem ww. placówki oświatowej,

2) Pana Tomasza Miegonia, Dyrektora Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, za przekazanie archiwalnych zdjęć (nigdzie nie publikowanych) i dokumentów związanych z porucznikiem Janem Penconkiem i wejherowskimi jednostkami wojskowymi, w których służył.

 

                                                                                                                                                                                           Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1) „Biografia /zarys/ porucznika Jana Penconka dowódcy 2-giej kompanii strzeleckiej 1 MORSKIEGO PUŁKU STRZELCÓW W WEJHEROWIE”, opracowali b.oficerowie 1 MPS i uczestnicy walk w obronie polskiego wybrzeża w 1939 r.: płk w st. spocz. Alfons Olkiewicz, por. w st. spocz. mgr Paweł Szefka, por. w st. spocz. Andrzej Chudy,

2) S. Strumph Wojtkiewicz, „Alarm dla Gdyni”, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1975, wydanie I,

3) W. Tym, A. Rzepniewski, „Gdynia 1939. Relacje uczestników walk lądowych”, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1979,

4) W. Tym, A. Rzepniewski, „Kępa Oksywska 1939. Relacje uczestników walk lądowych”, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1985,

5) E. Kosiarz, „Obrona Kępy Oksywskiej 1939”, Wydawnictwo „Książka i Wiedza”, Warszawa 1984,

6) W. Szarski, „Zapomniana tragedia Oksywia”, Zeszyt Helski nr 16, Stowarzyszenie „Przyjaciele Helu”, Muzeum Obrony Wybrzeża, 2013,

7) Internet – Wikipedia, strona: https://pl.wikipedia.org.

 

Zdjęcie użyte w tytule artykułu: Jan Penconek w czasie defilady w Wejherowie (?) na czele kompanii - ujęcie wykadrowane z fotografii przekazanej przez Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; dar siostry Jana Penconka, fot. doręczona w kwietniu 1965 r. przez Pana Lichodziejewskiego.

 

 

 

POWRÓT