Patron honorowy

Białe złoto na Urzeczu - cz. II
13 lutego 2021

     W miejscu obecnej Góry Kalwarii przy przeprawie przez Wisłę już w XII wieku istniała osada handlowa. Pierwsza pisana wzmianka o miejscowości pochodzi z 1252 r. Wieś rycerska Góra była w tym miejscu w XIII wieku.

 

     Punktem zwrotnym w historii miasta był zakup wsi Góra i Wólka Górska koło Warszawy w 1666 r. przez biskupa poznańskiego Stefana Wierzbowskiego, który odkupił ją od dotychczasowych właścicieli – Mikołaja i Konstantego Górskich herbu Doliwa (za 6 000 złotych), po zniszczeniach podczas potopu szwedzkiego, aby stworzyć w jej miejscu ośrodek kultu religijnego.

     Rok później Wierzbowski nabył drugą część majątku za kolejne 6 000 złotych od Anny z Cieciszewskich Niemierzyny.

Fot. 1. Biskup Stefan Wierzbowski (1620-1687);

źródło: portal Wikimedia Commons,

strona: https://commons.wikimedia.org

 

     Miasto zostało nazwane „Nową Jerozolimą” w 1670 r. w przywileju lokacyjnym (na prawie magdeburskim) króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. W mieście mogli się tylko osiedlać katolicy, co potwierdzał przywilej lokacyjny króla Korybuta Wiśniowieckiego z 1670 r., zatwierdzony przez sejm trzy lata później.

 

     Kolejny przywilej króla Jana III Sobieskiego z 1680 r. zaliczył Nową Jerozolimę do miast królewskich.

 

     Miasto powstało z myślą o tych niezamożnych pielgrzymach, których nie stać było na podróż do prawdziwej Jerozolimy w Ziemi Świętej. Obecną nazwę „Góra Kalwaria” stosuje się dopiero od XVIII wieku.

 

     Biskup Wierzbowski oddał główny kościół w Nowej Jerozolimie i kilka znajdujących się tam kaplic dróżkowych przydrożnych w opiekę Zakonu Braci Mniejszych Prowincji Małopolskiej (popularnie: Bernardyni).

     Pozostałe kościoły kalwaryjskie powierzył: Dominikanom Obserwatorom, Filipinom (po ich odejściu: Księżom Życia Wspólnego czyli Bartoszkom), Pijarom i Marianom.

 

     W 2020 r. publiczny plac miejski w Górze Kalwarii, pomiędzy ulicami: Marszałka Józefa Piłsudskiego, Dominikańską i 3 Maja, został nazwany „Rynkiem im. Biskupa Stefana Wierzbowskiego”.

 

     W przywileju lokacyjnym z 1670 r. król Michał Korybut wspomniał, że zgadza się na powiększenie dochodów Rzeczpospolitej, jak też i na prywatny zysk biskupa, co ten skwapliwie wykorzystał.

Fot. 2. Król Michał Korybut Wiśniowiecki (1640-1673);

źródło: portal Wikimedia Commons,

strona: https://commons.wikimedia.org

 

Zaledwie kilka miesięcy później Wierzbowski własnym sumptem wystawił on w Nowej Jerozolimie Królewską Komorę Solną, która odtąd była stałym źródłem dochodów miasta, duchowieństwa, jak i Skarbu Koronnego.

 

     Miejsce na skład soli w Górze wybrano bardzo starannie. – Usytuowano ją w obrębie miasta, ale tak blisko drogi do przystani na Wiśle, jak tylko to było możliwe.

     Królewska Komora Solna znajdowała się w południowym rogu dzisiejszych ulic – Księdza Sajny i Św. Antoniego.

     Według planu z 1768 r. jej tereny obejmowały szeroki pas ziemi ciągnący się od rynku wzdłuż ul. Św. Antoniego, aż po wysoką skarpę wiślaną.

 

     Wielkość żupy kalwaryjskiej w 1762 r. wyrażono w łokciach. Mierząc od murów szpitalnych aż do rogu cmentarza przy pierwszej bramie wieżowej wszerz było 31 łokci (od 1764 r. łokieć miał 59,553 cm), czyli można powiedzieć, że to było jakieś 18,5 metra.

     Od rogu cmentarza bernardyńskiego wzdłuż ogrodzenia ku Wiśle do ostatniego słupka granicznego było 150 łokci (ok. 89 m).

     Dalej do następnego słupa wszerz stojącego – łokci 58 (ok. 34,5 m), a stamtąd do murów szpitalnych (gdzie furtka do Wisły) – łokci 140 (ok. 83 m).

Fot. 3. Widoczny plan Góry Kalwarii z I-sze połowy XVIII wieku

- komora solna znajdowała się na terenie należącym do OO. Bernardynów;

fragment mapy: Topografičeskaâ karta Carstva Pol'skago = Topograficzna

karta Królestwa Polskiego = Carte topographique du Royaume

de Pologne, data: ok. 1839 r., źródło: Internet – Repozytorium Cyfrowe

Instytutów Naukowych, http://rcin.org.pl

 

     Naprzeciwko tego miejsca, w pobliżu obecnego skweru z popiersiem marszałka Piłsudskiego, umieszczono natomiast karczmę, ściśle powiązaną z portem żupnym i handlem wiślanym.

 

     W związku z przeniesieniem tytułu kościoła parafialnego Bernardynów w 1679 r. z kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny do kościoła pw. Św. Krzyża w Nowej Jerozolimie, opisano granice dóbr tych zakonników oraz przy okazji samo miejsce położenia komory solnej. – Działo się to 17 maja 1679 r. w urzędzie grodzkim starostwa czerskiego, w obecności samego biskupa Wierzbowskiego, nazywanego w spisywanym na tę okoliczność akcie urzędowym „dziedzicznym właścicielem dóbr Góry, czyli Nowej Jerozolimy”. 

 

     W dokumencie „oblata” (darowania) majątku fundacji konwentu oo. Bernardynów w Nowej Jerozolimie napisano (cyt.): „(…) czwarta linia prowadzi w kierunku wschodnim, Wisłą, aż do wspomnianego wyżej browaru, przy którym przeprawa (prom) i młyn wodny (…). Ponadto, ponieważ tu jest pomieszczenie żupy solnej, z okazji więc składowania soli na tym miejscu, corocznie 20 beczek soli przeznaczył pobożny fundator (biskup Wierzbowski – red.) dla tego konwentu, a także z obrzeża rzeki obrośniętego jeżynami, nakazał pewną część wydzielić dla tegoż klasztoru (…).”.

Fot. 4. Dobra bernardyńskie na fragmencie Planu Nowej Jerozolimy

(XVIII w.) – rekonstrukcja wg A. Liczbińskiego i T. Zarębskiej;

źródło: prezentacja Urzędu Miasta i Gminy Góra Kalwaria

pt. „Góra Kalwaria. Rys historyczny miasta”,

Internet, portal YouTube, strona: https://www.youtube.com;

komora solna - patrz: czerwona strzałka (zaznaczenie redakcji)

 

     Scentralizowanie zarządu nad żupami krakowskimi i ruskimi w latach 1737-1761 przyniosło dla Skarbu Koronnego wyraźne efekty. Nastąpił wzrost produkcji i dochodów do budżetu państwa.  

     Rozbudowywano te składy solne, które notowały wyższy wskaźnik sprzedaży, związany z większym popytem na miejscowym rynku. Zorganizowano wydajniejszy i skuteczniejszy system dostaw soli.

     Dla porównania: dochód z żup krakowskich w 1738 r. wynosił 1 016 313 złotych, a za nieco ponad 20 lat przeszło 2 razy tyle, bo już w 1761 r. była to kwota 2 851 242 złote.

     Pozytywny wpływ na zwiększenie dochodów miał skokowy wzrost cen soli na rynku.

     W końcowych latach panowania Augusta III Sasa w 1762 r. podpisano kontrakt z podskarbim wielkim koronnym Teodorem Wesselem na dożywotnią dzierżawę żup krakowskich w rocznej wysokości 140 tysięcy talarów.

 

     To wtedy Wessel odebrał z rąk administracji królewskiej żupy wraz z komorami rozproszonymi po całym kraju i stąd zaszła konieczność sporządzenia protokołów z przejęcia majątku.

 

     Opisy komór solnych (między innymi na Urzeczu) można znaleźć właśnie przy okazji sporządzania spisów „z natury” na okoliczność wspomnianej „prywatyzacji” żup. – Komisja królewska prowadziła prace przez 9 miesięcy, w okresie od lipca 1762 r. do kwietnia 1763 r.

Tam znajdujemy szczegółowy opis komory z Góry Kalwarii. 

 

     Komora cały czas znajdowała się na gruncie kościelnym, należącym do probostwa kalwaryjskiego Ojców Bernardynów, którzy czerpali z tego tytułu korzyści.

Fot. 5. Żupa solna na fragmentach mapy z 1768 r. wg Aleksandra

Stetkiewicza ze zbiorów Archiwum Głównego Akt Dawnych;

źródło: Marcin Niedziółka, „Ierusalem Nova 1768

– bezcenna mapa Stetkiewicza”, Góra Kalwaria, 11 listopada 2018 r.,

Komunikat nr 2 (95) Towarzystwa Miłośników Góry Kalwarii i Czerska,

rok XXX, grudzień 2018; tytuł mapy: „Mappa Fundacyi Xięży Bernardynów Konwentu Górskiego Roku 1768” – obraz datowany na 1768 rok został

wykonany prawdopodobnie na potrzeby Bernardynów górskich

dla skutecznego zarządzania ich majątkami (źródło: ww. publikacja)

 

     W komorze kalwaryjskiej, według stanu na dzień 30 czerwca 1762 r. znajdowało się: 579 beczek soli szybikowej wielickiej, 278 i pół beczki soli zielonej, 407 beczek soli bocheńskiej, 1 bałwanek soli szybikowej. To dużo.

     Dla porównania – w tym samym dniu w oddalonej o milę komorze radwankowskiej znajdowało się: 131 i pół beczki soli szybikowej wielickiej, 2 beczki soli zielonej, 170 beczek soli bocheńskiej, 3 bałwanki soli zielonej (zapisano uwagę, że były one zanieczyszczone – cyt. „błotniste”).

 

     Komora w owym czasie nie stanowiła oryginalnej budowli wzniesionej przez biskupa Wierzbowskiego. Była postawiona w 1758 r. kosztem Skarbu Królewskiego.

     Wcześniej komora solna nowojerozolimska była konserwowana w latach 1670, 1685 i 1710.

 

     Czytamy w opisie komisji lustracyjnej, że jadąc na tę komorę gościńcem od Warszawy, znajdują się w dobrym stanie najpierw szopy i izba dla stróża, od nowa pobudowane.

     W środku tych budynków od frontu była brama, a w niej wrota dwuskrzydłowe sfasowane na zawiasach i hakach z ryglem i skoblami do zasuwania. Przy bramie była furtka także z okuciami metalowymi.  

 

     Od bramy na prawo ciągnęły się wspomniane szopy na nowo zbudowane naprzeciwko rynku, ciągnące się wzdłuż cmentarza Bernardynów aż do samej stajni. Były pokryte nowym, gontowym dachem.

 

     Na lewo od bramy pod drewnianym parkanem stała stróżówka, złożona z izby ze szklonym oknem (od wiatru nadtłuczonym) i sionki. W izbie był zielony piec kaflowy i komin dymowy murowany.

 

     Na dziedzińcu przed mieszkaniem stróża stała studnia wydrążona w 1758 r., której ściany były wyłożone drewnem. Była zadaszona – dach wspierał się na czterech nowych słupach.

     Do wyciągania wody służyło koło „palczaste” i wał z dwiema korbami żelaznymi. Kubeł przy studni nadgniły, wzmocniony obręczami żelaznymi, z kabłąkiem i łańcuchem żelaznym „na sążni sześć długim”.

 

     Za „sążeń” w miarach staropolskich uznawano największą szerokość rozkrzyżowanych poziomo rąk. Od 1818 r. za sążeń przyjęto w miarach nowopolskich wartość 3 łokci, czyli 6 stóp, czyli 1728 milimetrów. Można więc przyjąć czysto teoretycznie, że studnia była wykopana na około 10 metrów.

 

     Od stróżówki do mieszkania pisarza komory solnej, patrząc od ulicy w kierunku drogi ku Wiśle, ciągnął się parkan pokryty gontem, z furtką na drogę prowadzącą do rzeki.

 

     Mieszkanie pisarza było pomiędzy starymi i nowymi szopami. Stało w poprzek szop i miało po środku bramę, ale bez wrót.

     Z bramy na lewo była „wystawa” (czyli miejsce prezentacji towaru), a za nią drzwi do sieni.

     W sieni palenisko i komin murowany oraz schody drewniane prowadzące na górę, na końcu których stały drzwi na kłódkę zamykane.

     Za sienią była izba pisarska, a w niej trzy oszklone okna oprawione w ołowiane ramki, dopiero co zreperowane.

     Był tam też piec z białych kafli i komin murowany.

     Z izby pisarza kolejne drzwi (z zamkiem francuskim i kluczem) prowadziły do alkierza, czyli sypialni. A tam dwa okna szklane też oprawione w ołów.

     Za alkierzem była piwniczka, do której również wchodziło się po schodach przez drewniane drzwi.

     Po prawo w bramie znajdowało się wejście do mieszkania, gdzie były dwa okna oszklone, piec stary zielony i podłoga wymagająca remontu. Z tej izby wchodziło się do alkierza z jednym oknem.

Z alkierza wychodziło się do sionki i dalej na dziedziniec.

 

     Za alkierzem był spichlerzyk, a od niego szły stare szopy rozciągające się na trzy strony, aż do drugiego rogu mieszkania pisarskiego. Szopy te miały nowe słupy podporowe i poszycia dachowe gontami świeżymi kryte. 

Częściowo dach był jednak stary.

 

     W pierwszej połowie żupy solnej w rogu przy szopach nowych i przy mieszkaniu pisarskim stała stara stajnia.

 

     Na wyposażeniu komory był młot do rozbijania bałwanów solnych i drabina do kominów.

 

     Ze środków Skarbu Królewskiego Bernardyni rocznie otrzymywali z tytułu czynszu za komorę 250 złotych. Gwardia Koronna, czyli wojsko królewskie, utrzymywane, żeby chronić komorę, dostawała pogłówne wynoszące ponad 30 złotych każdej raty.

 

     Bernardyni mieli ponadto zagwarantowany stały coroczny deputat w postaci soli – początkowo mieli z miejscowej żupy solnej 30 beczek, ale ta ilość zmniejszyła się później do 20 beczek.

Fot. 6. Sąsiedztwo skrzyżowania ul. Księdza Zygmunta Sajny

i Św. Antoniego w Górze Kalwarii,

na zdjęciu: budynek pod adresem ul. Ks. Z. Sajny 2

– miejsce gdzie stała komora solna;

źródło: Internet, „W poszukiwaniu Śladów dawnego Urzecza”,

tekst: Jan Gustaw Rokita, zdjęcia: Paweł Cukrowski;

w oddali (po prawo) wieża pobernardyńskiego kościoła - obecnie

pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny

(zbudowany w latach 1755-1759 po pożarze

drewnianej świątyni)

 

     Protokół z 1763 r. to nie jedyny ocalały do naszych czasów dokument opisujący urzeckie komory solne.

 

     W latach 30-tych XVIII wieku stale pogarszający się stan żup solnych skłonił króla Augusta III Sasa do radykalnych zmian.

     W 1737 r. scentralizowano zarząd nad żupami krakowskimi i ruskimi. Mazowieckie składy soli, tak jak składy wielkopolskie i warzelnie ekonomii samborskiej, zostały podporządkowane Generalnej Administracji Salin Polskich z siedzibą w Dreźnie.

     Od 1742 r. wszystkimi żupami, które znajdowały się na obszarze Rzeczpospolitej, kierował nowo wyłoniony dyrektor Jan Bernhardt Blum.

     To dlatego w 1743 r., od stycznia do listopada, pracowała komisja królewska mająca na celu przedstawić Blumowi stan królewskiego majątku solnego.

 

     Obraz żupy w Górze z 1743 r. jawi się trochę inny od tego jaki nakreślono dziewiętnaście lat później.

     Komora była wtedy zgoła w gorszej kondycji.

 

     Wówczas bramę składu zamykano na dwuskrzydłowe wrota z wbudowaną furtką, a w niej była podłoga w niezbyt dobrym stanie, wyłożona dylami (grubymi deskami).

 

     Po prawo wprost z bramy wchodziło się przez drzwi (z drewnianą klamką) do sionki prowadzącej dalej do mieszkania stróża.

 

     W izbie stróża: komin murowany w dobrym stanie z paleniskiem („ogniskiem”), okna dwa w ołów oprawione (jedno na zawiasach, drugie do ściany przybite).

     Piec z prostych kafli w złym stanie – zalecono jego rozbiórkę i ponowne postawienie („przestawienie”).

     Przy piecu kominek wybudowany aż nad dach. Stała tam stara szafa na naczynia.

     Dalej: stare drzwi na kiepskich zawiasach prowadziły do alkierza, a tam dwa okna – jedno bez szyb (puste), ale z okiennicą, a drugie duże w dobrym stanie, oszklone i oprawione w ramki ołowiane.

     W mieszkaniu stróża większość ścian była spróchniała, a od strony drogi przegniła. Podłoga w izbie zła, trochę lepsza w alkierzu. Oceniono, że budynek stanowi ruinę. W rogu budynku stróża funkcjonował kurnik.

Fot. 7. Góra Kalwaria na niemieckiej mapie z 1803 r.;

źródło: Internet, portal „Archiwum Map Wojskowych

Instytutu Geograficznego 1919-1939”, strona: http://maps.mapywig.org

 

     Naprzeciwko stróżówki było usytuowane mieszkanie pisarza żupy.    

     Wzniesiono je w 1739 r., więc w 4 lata przed wizytą komisji spisowej.

     Wchodziło się do niego z bramy, kierując się na lewo od wrót.

 

     Przylegał do niego przedsionek z altanką na dwóch słupach, dachem gontowym kryty i deskami od zewnątrz obity.

     Za gankiem solidne drzwi na okuciach żelaznych do sieni prowadzące. A w niej podłoga z cegły, kuchnia i komin murowane.

     Za kolejnymi drzwiami kryła się izba pisarska, a tam sufit („powała”) w dobrym stanie.

     Okna duże, w dobrym stanie, na dwie kwatery robione (szerokie). 

     Piec murowany, także na fundamencie z cegieł obstalowany, z piecykiem piekarskim, a obok kominek murowany, wszystko w stanie dobrym.

     Za izbą następne drzwi prowadzące do alkierza pisarza, wyposażone tym razem w zamek francuski z kluczem i „pobielaną” antabą  (metalowy uchwyt na bramach, drzwiach lub skrzyniach, służący także za kołatkę).

     W alkierzu podłoga, powała oraz dwa okna szkłem i ołowiem oprawione – w stanie dobrym. Z sieni schody wiodły na strych do spiżarni z drewnianymi ścianami i oszklonym okienkiem z okiennicą, którą strzegły zamykane na skoble drzwi.

 

     Dachy, zarówno na budynku stróżówki, jak i pisarza żupnego, w dobry stanie, gontami kryte (gdzieniegdzie ubytki, bo „gonty powypadały”).

 

     Od rogu mieszkania „pisarskiego” do szop ciągnął się parkan drewniany gontami przykryty („jeszcze dobry”).

 

     Na terenie żupy były trzy szopy drewniane „w tryanguł” stawiane (trianguł – trójkąt) z 27 przęseł, a na zewnątrz z ciosanego drzewa ze wszystkich stron obłożone, stan dobry.

     Słupy wewnętrzne w szopie usytuowanej od strony kościoła Bernardynów i w drugiej średniej – wszystkie podgniłe.

     Także niektóre belki i krokwie „restauracyi potrzebują” (do renowacji).

     Dach na szopie w sąsiedztwie budynku pisarskiego dobry, ale na dwóch pozostałych poszycia dachów (od strony OO. Bernardynów) – stare i w złym stanie, także do reperacji.

 

     W rogu jednej z szop przylegała stajenka z drzewa starego „zapierzona” (przepierzona, obudowana), z powałą z dyli, a „podłoga dużo w niej nadrujnowana”.

     W rogu zaś drugiej szopy od Ojców Bernardynów wydrążona została piwniczka drzewem obłożona („ocembrowana”) i drzwiami starymi zabezpieczona, do której schodziło się po schodach „niezłych”.

     Ocembrowanie ziemianki zgniłe i zbutwiałe z frontu i po bokach, a podłoga zrujnowana. W środku wodą zalana. Pilnego remontu wymaga.

 

     Znamy też wymiary szop magazynowych – pierwsza (od budynku pisarskiego) miała 47 łokci długości (ok. 28 m), średnia – 63 łokcie (ok. 37,5 m), a trzecia (zlokalizowana najbliżej zabudowań Bernardynów) liczyła sobie łokci 70 (ok. 42 m).

Fot. 8. Ulica Św. Antoniego w Górze Kalwarii – dawna droga ku Wiśle,

którą transportowano sól z przystani rzecznej do komory solnej

zlokalizowanej historycznie na rogu ul. Księdza Z. Sajny i Św. Antoniego;

źródło: Internet, portal „Wszystko o Polsce”,

strona http://www.wszystkoopolsce.pl

 

     Roczny czynsz za dzierżawę posesji pod komorę płacono „samą monetą” corocznie w grudniu do zgromadzenia OO. Bernardynów w wysokości złotych dwieście. Ostatnio uregulowane na koniec grudnia 1742 r.

 

     Pogłówne na każdą ratę dla utrzymania Gwardii Koronnej uiszczano w kwocie złotych trzydzieści, groszy dziewięć, pieniążków sześć – zapłacone także w końcówce 1742 r.

 

     Z Góry Kalwarii znanych z nazwiska jest kilku pisarzy królewskiej komory solnej – w kolejności byli to: Wojciech Dymowski (1682-1698), Jan Moliński (1690), Józef Oczkowski (1738-1742), Maciej Krasnodębski (1745-1751) oraz skarbnik radomski – Józef Leżeński (1758-1763).

 

     Wiadomo, że pierwszym pisarzem komory solnej w Nowej Jerozolimie był wspomniany wyżej Wojciech Dymowski.

     Z racji piastowanej funkcji osiągał spore zyski, w rezultacie czego był osobą zamożną. Miał też w Górze karczmę.

 

    Przebywając w swoim miasteczku biskup Wierzbowski często miał okazję udzielać ślubów jego mieszkańcom, co uczynił między innymi błogosławiąc małżeństwo Wojciecha Dymowskiego w 1674 r.

 

     Wojciech Dymowski (pisarz komory solnej) wraz z żoną Katarzyną byli już w Górze prawdopodobnie na początku lat 70-tych XVII wieku (od ok. 1670/1671 roku).

 

     Chrzcili tu siedmioro swoich dzieci: Mariannę Rozalię (1676), Stanisława Antoniego (1677), Marcina (1678), Michała (1681), Katarzynę (1682), Józefa Marcina (1684)  i Annę (1687).

 

     Rodzina Dymowskich w ciągu około 30 lat (1670-1700) była bardzo często (38 razy) zapraszana na rodziców chrzestnych dzieci chrzczonych w parafii Nowa Jerozolima, co pośrednio świadczy o ich dużym poważaniu i wysokim statusie społecznym.

 

     Wojciech Dymowski był istnym rekordzistą, jeżeli chodzi o rolę ojca chrzestnego – w latach 1673-1692 trzymał dzieci do chrztu przynajmniej w 16 rodzinach.

     Podobnie jego żona oraz od 1694 roku córka Katarzyna.

 

     Z wpisów w metrykach chrztów parafii Nowa Jerozolima wynika, że rodzina Dymowskich utrzymywała kontakty z lokalnym patrycjatem oraz bogatą szlachtą mieszkającą, bądź przebywającą tymczasowo w Górze (dość wymienić pisarza Skarbu Koronnego Andrzeja Susłowicza i jego żonę Apolonię pochodzących z Warszawy, rajcę górskiego Wojciecha Skarszewskiego, czy bogatego kuśnierza Kazimierza Kuwczyńskiego).

 

     Na przestrzeni 30 lat działalności Wojciecha Dymowskiego widać, że jego znaczenie stopniowo rosło.

     Z tytułów nadawanych mu początkowo „sławetny i urodzony” od 1684 roku (bezpośrednio po bitwie pod Wiedniem) zyskał tytuł „szlachetny i wielmożny”.

 

     Nie wynika to z zapisów wprost, ale można zadać sobie pytanie, czy Wojciech Dymowski mógł brać udział w bitwie pod Wiedniem ?

     Mając na uwadze, że miał wtedy ok. 33 lat, a w 1683 roku jako chrzestna jest wymieniana wyłącznie jego żona (pomimo licznych wpisów, jako ojca chrzestnego przed 1683 i po 1683 roku) oraz zmiana w tytulaturze, mogą świadczyć, że w jakiś szczególny sposób Wojciech Dymowski przysłużył się królowi Janowi III Sobieskiemu.  

     W jaki, trudno w tej chwili odpowiedzieć. Pisarz Królewskiej Komory Solnej, Wojciech Dymowski zmarł w 1698 roku, a po nim tę zacną i intratną funkcję przejął Stanisław Kamniński (zap. Kamiński).

 

     Nominacja Wojciecha Dymowskiego na szefa górskiej komory solnej nie była przypadkowa. – Dymowski związany był zapewne koligacjami rodzinnymi z innymi członkami rodu posiadającymi wpływy w Górze i jej okolicy.

     Początkowo biskup Wierzbowski powierzył prowadzenie parafii kalwaryjskiej zakonowi Filipinów, czyli Oratorianów.

     W 1680 r. do oratorium górskiego wstąpił ksiądz Mikołaj Jakub Dymowski herbu Tępa Podkowa, proboszcz z Radzymina. Przed 1683 r. został on dziekanem garwolińskim i objął plebanię w Radwankowie gdzie również była komora.

     Zmarł około 1690 r. Istnieje pogląd, że ksiądz Mikołaj Jakub Dymowski oraz Wojciech Dymowski – pisarz komory solnej - mogli być braćmi i pochodzić z okolic Góry.

 

     Dymowscy to polski ród szlachecki pieczętujący się wspomnianym już herbem Tępa Podkowa, którego pochodzenie dotychczas nie zostało gruntownie zbadane.

     Jego przedstawiciele pojawiali się począwszy od XVII wieku na Mazowszu i Podlasiu.

 

     Mazowiecka Kalwaria była oczkiem w głowie biskupa Wierzbowskiego.

     Żeby być blisko, biskup wybudował w Nowej Jerozolimie własną rezydencję.

     Tak się w niej rozmiłował, że w 1678 r. przeniósł się z Warszawy do Nowej Jerozolimy i mieszkał tam  aż do śmierci.

     Jego dwór bardzo szybko wszedł w skład zabudowań klasztornych ojców Bernardynów.

     Posiadał tam też własną orkiestrę, inną od kapeli, którą posiadali ojcowie Bernardyni.

 

     Biskup zasiadając w senacie brał także czynny udział w życiu politycznym kraju. Związany z dworem Jana Kazimierza, bardzo przeżył jego abdykację w 1668 r. oraz śmierć królowej Marii Ludwiki, która nastąpiła rok wcześniej.

 

     Ordynariusz poznański Stefan Wierzbowski na sejmie konwokacyjnym, zwołanym przez prymasa Mikołaja Prażmowskiego w 1668 r., związał się z partią chcącą wybrać polskiego kandydata na tron Rzeczpospolitej. W związku z tym stał się zagorzałym przeciwnikiem stronnictwa francuskiego.

 

     Już w czasie elekcji w 1669 r. biskup przystąpił do koncepcji podkanclerzego Andrzeja Olszowskiego, który proponował wybór Michała Korybuta Wiśniowieckiego.

     Gdy zaś elekcja była celowo przeciągana przez stronnictwo francuskie 19 czerwca biskup poznański za namową Olszowskiego uklęknął na polu elekcyjnym i zaintonował hymn do Ducha Świętego, poprzedzający akt wyboru.

     Cała szlachta przyłączyła się do tego śpiewu i w okamgnieniu zaczęto wołać: „Piast!” i „Vivat Michael rex!”.

     W ten sposób Wierzbowski miał swój własny udział w wyborze Michała Korybuta Wiśniowieckiego na tron polski.

Fot. 9. Koronacja Michał Korybuta Wiśniowiecki (1640-1673)

- katedra wawelska, 29 września 1669 r.;

ceremonię prowadził prymas Mikołaj Prażmowski

fot. z oprac: Lileyko Jerzy, Vademecum Zamku Warszawskiego,

Warszawa, 1980; źródło: portal Wikimedia Commons,

strona: https://commons.wikimedia.org;

 

     To właśnie za panowania tego króla biskup Wierzbowski doszedł do największego znaczenia w kraju.

     Obok biskupa chełmskiego Krzysztofa Żegockiego oraz biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego był on najwierniejszym zwolennikiem króla Michała i ostro zwalczał opozycję królewską pod przewodnictwem prymasa Prażmowskiego.

 

     Zwolennicy króla oskarżali również ówczesnego hetmana Sobieskiego, będącego także opozycjonistą, o sprowadzenie Turków w granice kraju.

     Wkrótce, więc oskarżani sami utworzyli związek pod wodzą Sobieskiego.

Zanosiło się na wojnę domową.

     Na szczęście dzięki pośrednictwu królowej Eleonory (żony Michała Korybuta Wiśniowieckiego), nuncjusza papieskiego Buonvisiego i rozsądniejszych senatorów doszło pod groźbą tureckiego niebezpieczeństwa do rozejmu między zwaśnionymi stronami, a sejm pacyfikacyjny w 1673 r. uchwalił program obrony kraju.

 

     Wkrótce też zszedł z tego świata król Michał.

     Prymas Czartoryski został więc interrexem (osobą zastępującą króla w okresie bezkrólewia) i to on miał przewodzić sejmowi konwokacyjnemu, który zebrał się w 1674 r.

     Czartoryski jednak w tym czasie był obłożnie chory i nie był w stanie przewodzić obradom.

     W związku z tym zastępcą interrexa na tymże sejmie został biskup Wierzbowski.

 

     Nowym królem został Jan Sobieski. Będąc wcześniej w przeciwnych obozach politycznych król i biskup nie przypadli sobie do serca.

     Zresztą Wierzbowski chyba nigdy nie wybaczył monarsze bycia w opozycji za króla Michała i teraz on postanowił być jednym z głównych oponentów władcy.

Fot. 10. Król Jan III Sobieski (1629-1696) - obraz namalowany po 1680 r.;

fot. z oprac.: Krzysztof Pomian (2012), „Wywyższeni:

od faraona do Lady Gagi”, Muzeum Narodowe w Warszawie;

źródło: portal Wikimedia Commons,

strona: https://commons.wikimedia.org

 

    Sam Sobieski w listach do swego szwagra Michała Kazimierza Radziwiłła pisał, że Wierzbowski oskarżał go w Rzymie o doprowadzenie do wyjazdu z kraju nuncjusza Buonvisiego w 1675 r.

     Król bronił się więc przed intrygami biskupa i jednocześnie sam skarżył się na niego przez swojego posła.

 

     Biskupa Stefana Wierzbowskiego w Nowej Jerozolimie odwiedzali królowie, książęta, biskupi, poeci.

     Król Jan III Sobieski spędził tu wigilię i Święta Bożego Narodzenia roku pańskiego 1684, co miało być gestem łaski królewskiej kierowanej do biskupa.

 

     Po śmierci biskupa Wierzbowskiego, w 1687 r. Jan III Sobieski, wracając z królową z Żółkwi miał także zajechać do Góry w wigilię Bożego Narodzenia i tu spędzić święta.

     Są też ślady, że król Jan jadąc przejazdem do swoich dóbr w województwie ruskim, zwykle zatrzymywał się w Górze na nabożeństwo.

 

     Król Jan Sobieski bardzo długo wahał się z udzieleniem biskupowi Wierzbowskiemu nominacji na stanowisko prymasa Polski, pamiętając zapewne dawne urazy.

     Przekonała go dopiero królowa Marysieńka oraz jej synowie, którzy wielce sędziwego biskupa pokochali.

     Monarcha dopiero 4 lutego 1686 r. podpisał akt nominacyjny na stanowisko kardynała.

 

     Tymczasem niespodziewanie dla wszystkich papież Innocenty XI sprzeciwił się wyniesieniu Wierzbowskiego tak wysoko.

 

     Starania króla oraz królowej w Rzymie nie przyniosły rezultatu.  

     Prawdopodobnie Sobieski nie był specjalnie zmartwiony stanowiskiem papieża, choć zachowywał pozory.

     Wymiana not i listów pomiędzy Stolicą Apostolską a królem Janem przeciągała się coraz bardziej.

     Ciągnące się w nieskończoność pertraktacje króla z papieżem w sprawie zatwierdzenia nominacji na prymasa zapewne mocno zmartwiły sędziwego biskupa Wierzbowskiego.

 

     W początkach stycznia 1687 r. bratanek biskupa – Stanisław Wierzbowski – jadąc do Nowej Jerozolimy w odwiedziny do stryja złamał nogę w kostce, skutkiem wywrócenia się sań pod Jedlińskiem. Przewieziono go do pobliskiej Warki, gdzie leczył go miejscowy cyrulik.

 

     Gdy biskup dowiedział się o tym nieszczęściu, postanowił mimo wielkich mrozów udać się do Stanisława, aby przewieźć go do Góry.

Na miejscu okazało się, że stan chorego nie pozwala na jego transport, zwłaszcza w taką pogodę. Wobec tego biskup zjadłszy obiad powrócił tego samego dnia do Nowej Jerozolimy zostawiając bratankowi kilkaset złotych.

 

     Wierzbowski przemarzł i zaziębił się w czasie tej jednodniowej podróży. Nie udało mu się wyjść z przeziębienia, być może również dlatego, że mieszkał w świeżo wymurowanym i jeszcze wilgotnym budynku.

     Mimo choroby, biskup Wierzbowski 2 lutego 1687 r. w uroczystość Matki Bożej Gromnicznej poprowadził jeszcze ulicami miasta procesję z Najświętszym Sakramentem.

     Wskutek tego jego przeziębienie znacznie się pogłębiło tak, że „opanował go katar wielki i duszność”.

 

     Zmarł z 6 na 7 marca 1687 r. w Nowej Jerozolimie i tam został pochowany.

 

     Ciąg dalszy nastąpi … .

 

 

                     Grzegorz Kłos                 Danuta Bekalarek

 

 

 

     Podziękowania dla Pani Anny Charko, Dyrektora Biblioteki w Górze Kalwarii, za pomoc w odnalezieniu archiwalnych materiałów regionalnych o komorze solnej w Nowej Jerozolimie.

 

 

Materiały źródłowe:

1) Łukasz Maurycy Stanaszek, „Nieznane fakty z dziejów powstania i funkcjonowania Królewskiej Komory Solnej w Górze Kalwarii”, Komunikat Towarzystwa Miłośników Góry Kalwarii i Czerska, nr 1 (91), styczeń 2012,

2) „Commisia w Wielickich y Bocheńskich Zuppach tudziesz komorach mazowieckich y składach wielkopolskich za szczęśliwego Nayj. Króla kJMci Augusta II pana naszego miłościwego, die 22 Januarii anni 1743 zaczęta, diebus Novembris w tymże roku zakończona”, sygn. oryg. 3395/III, Manuscripta Instituti Ossoliniani, 1743,

3) „Commissya w Zuppach Wielickich y Bocheńskich, tudzież na komorach solnych Mazowieckich y składach Wielkopolskich, za […] Augusta III przy odebraniu onychże z rąk administracyi królewskiey a oddaniu […] Teodorowi Wesselowi, podskarbiemu wielkiemu koronnemu w dożywotnią a die 1ma Julij 1762 dzierżawę y administracyą […] 11 Aprilis 1763 zakonczona”, Biblioteka Kórnicka, sygn. BK 461, 1763,

4) „Żup krakowskich czyli salin Wielickich i Bocheńskich początki, które do wiadomości przyjść mogły od roku 1334, tudzież administracye, kontachencye oraz deklaracye, dyspozycye od prześwietnych kommissyi w księgach zapisane y postanowione”, rękopis, Manuscripta Instituti Ossoliniani, sygn. 1785/III, 1751-1800,

5) Małgorzata Borkowska OSB, „Dzieje Góry Kalwarii”, Kraków 2009,

6) Wiesław Franciszek Murawiec OFM, „Fundacja biskupa Stefana Wierzbowskiego dla Bernardynów w Górze Kalwarii koło Warszawy”, Folia Historica Cracoviensia, vol. 8, 2002,

7) Księga chrztów parafii Nowa Jerozolima 1668-1700 pod redakcją dr Piotra Rytko i dr Łukasza Maurycego Stanaszka w przekładzie Jacka Duckiego. Analiza metryk – Danuta Bekalarek.

8) „Góra Kalwaria czyli Nowy Jeruzalem, położona dziś w Guberni Warszawskiej, obwodzie warszawskim, powiecie czerskim: opis historyczno-statystyczny”, Warszawa 1854.

9) Ksiądz Romuald Dziegiński, „Polska Góra Kalwarja nad Wisłą pod Czeskiem”, 1935,

10) Rafał Wiktor Kowalczyk, „Polityka solna” Rzeczpospolitej szlacheckiej u progu rozbiorów, Studia z historii społeczno-gospodarczej, tom X, 2012,

11) „Biskup Stefan Wierzbowski 1619 – 1687. Biogram biskupa Stefana Wierzbowskiego założyciela Nowej Jerozolimy”, materiały zaczerpnięte z pracy magisterskiej Łukasza Głodka – „Biskup Stefan Wierzbowski (1619-1687) – założyciel Góry Kalwarii”, 13 lipca 2013 r., Internet, portal GoraKalwaria.org, strona: https://gorakalwaria.org/,

12) Cezary Rudziński, „Góra Kalwaria. Nowa Jerozolima dwu religii”, Internet, portal „Otwarty Przewodnik Krajoznawczy”, strona: „https://www.krajoznawcy.info.pl,

13) Internet, strona Parafii Rzymskokatolickiej w Warszawicach: http://www.parafiawarszawice.pl/,

14) Małgorzata Międzybrodzka, „Kazimierski-Podgórski skład solny (XVI - XIX w.)”, „Studia i materiały do dziejów żup solnych w Polsce”, tom XXXI, Muzeum Żup Krakowskich, 2016,

15) Uchwała nr XXV/231/2020 Rady Miejskiej Góry Kalwarii z 26 lutego 2020 r., Dziennik Urzędowy Województwa Mazowieckiego z 11 marca 2020 r., poz. 3063,

16) „Fizyka XVIII wieku”, Instytut Technologiczny w Gdańsku, Internet, strona http://www.simgroup.task.gda.pl,

17) Internet, portal Wikipedia, strona: https://pl.wikipedia.org (hasło: „Dymowscy herbu Tępa Podkowa”).

 

 

 

 

POWRÓT