Patron honorowy

Burmistrz powietrzny
- cz. I
14 marca 2020

 

     Jest taka ulica w Wilanowie, której patron przeszedł do historii jako osoba niezwykle zasłużona w walce z zagrożeniem epidemiologicznym na terenie Warszawy. – Jest nią ulica Łukasza Drewny w Powsinie.

 

    Ulica Drewny powstała w drugiej połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku jako obwodnica osady Powsin, wówczas już na terenie miasta Warszawy.

     Wcześniej ruch odbywał się przez samą osadę, która historycznie była wsią.

Fot. 1. Ulica Przyczółkowa w warszawskim Powsinie

(po lewo kościół p.w. św. Elżbiety);

tą drogą przejeżdżał regularnie Edward Gierek, I sekretarz KC PZPR;

data fot.: 15 kwietnia 1975 r.; autor fot.: Grażyna Rutowska;

źródło: Internet, strona Narodowego Archiwum Cyfrowego

- strona https://audiovis.nac.gov.pl; sygn. 40-W-122-6

 

     Budowa szerokiej, dwupasmowej arterii omijającej wąską ulicę Przyczółkową w granicach Powsina była inicjatywą, jak się można domyślać, samego Edwarda Gierka, I sekretarza KC PZPR (Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej).

     Edward Gierek przejeżdżał regularnie przez Powsin (sam lub z licznymi gośćmi), mknąc do rezydencji rządowej w pobliskim Klarysewie, i z powrotem do Warszawy.

Fot. 2. Edward Gierek z żoną Stanisławą podczas Dnia

Czynu Partyjnego w Warszawie; data: 1974 r.; autor fot.: brak danych;

zdjęcie pochodzi z książki Leszka Wysznackiego „Warszawa

od wyzwolenia do naszych dni”, Wydawnictwo Sport i Turystyka,

Warszawa 1977; źródło: Wikimedia Commons,

strona https://commons.wikimedia.org

 

     Ulicę Drewny z powodzeniem można by nazwać „gierkówką”, bo właśnie sam towarzysz Gierek z łopatą w ręku w czynie społecznym ją budował. Widzowie mogli o tym osobiście się przekonać podczas głośnych propagandowych relacji telewizyjnych z tego czasu.

     Mieszkańcy Powsina wtedy mówili tylko o Gierku, który przecież i tak był znany przez nich z racji codziennych podróży przez osadę i gestów przyjaźni (potrafił pomachać ludziom zza szyby), a teraz przecież łopatą machał i drogę wybudował, odciągając uciążliwy ruch komunikacyjny poza ich domy.

 

     Południowa część obwodnicy Powsina, od granicy miasta do ulicy Przyczółkowej, w 1977 r. otrzymała nazwę ulicy Łukasza Drewny, a pozostały fragment drogi (otaczający główne powsińskie osiedle) został tak samo nazwany w 1994 r.

     Ostatecznie współczesna ulica Łukasza Drewny rozciąga się na północy od zjazdu w ulicę Przyczółkową w Powsinie do granic administracyjnych miasta stołecznego Warszawy i gminy Konstancin-Jeziorna na południu.

Fot. 3. Ulica Łukasza Drewny w warszawskim Powsinie (rejon

skrzyżowania z ul. Przekorną); autor fot.: brak danych;

widok jezdni od strony Jeziorny; źródło: Internet - strona Zarządu Dróg

Miejskich w Warszawie; komunikat „Ulica Drewny po remoncie”;

data: 19 czerwca 2017 r.

 

 

 

     Przejdźmy jednak do postaci Łukasza Drewny.

 

 

     W przeszłości jedną z bardziej dotkliwych chorób była dżuma nazywana również „czarną śmiercią”, „powietrzem morowym” lub po prostu „morem”.

Dżuma obok tyfusu, ospy, cholery i durów określana była również ogólną nazwą „zaraza” lub łacińskim słowem pestis.

 

     Epidemie przetaczające się przez całą Europę, w średniowieczu przyczyniały się do zmniejszenia populacji ludzkiej nawet o 80%. Wraz z ludźmi, głównie biednymi, umierały zwierzęta.

Jedynym ratunkiem przed morem była jak najszybsza ucieczka w bezpieczne, najlepiej odludne miejsce.

 

     Nadzór nad chorymi, zakładanie szpitali i cmentarzy morowych, palenie odzieży i posłania - to przykłady walki z rozprzestrzeniającymi się zarazami.

 

     Prócz tych działań i dbania o higienę, podejmowano się również zapobiegania i leczenia, mając do dyspozycji jedynie środki naturalnego pochodzenia.

     Bogaci ludzie nosili przy sobie ambrę w specjalnie do tego celu przystosowanych „balsaminkach” zawieszonych na szyi, która miała na celu odkażanie powietrza.

     Ubodzy, jak czytamy w „Herbarzu…” Siennika: „mogli gwoździki warzyć w occie, a zawieszać w chuste i woniać, albo jałowiec, piołun, koriander, kozłek, z tych którekolwiek namoczyć w winie albo w occie, a zawinąć także w chustke i woniać nosząc albo w tym winie gabkę rozmocz a woniaj”.

 

     Bardzo często zalecanym lekarstwem mającym uchronić przed „morem” były różnorakie octy winne.

     Do najsławniejszych należał tak zwany „ocet siedmiu złodziei”, który przygotowywany był poprzez moczenie piołunu, rozmarynu, szałwi, mięty, ruty, cynamonu, goździków, gałki, czosnku i kamfory w occie.

     Ocet ten jak podawał jeszcze w wieku XIX „Nowy chemik paryzki” służył do obmycia rąk, twarzy i szyi, a w przypadku przebywania w „miejscu zapowietrzonym” należało trzymać w ustach gąbkę nasączoną w tymże occie lub też okadzać nim powietrze wylewając na rozżarzony metal.

     Nazwa tego specyfiku („ocet siedmiu złodziei” lub też czasem „ocet czterech złodziei”) nawiązuje do historii, jakoby tajemnica przygotowania i stosowania, została ujawniona przez grasujących w okresie zarazy złodziei, rabujących mienie umierających na dżumę ludzi.

 

     W „Herbarzu” Marcina Siennika w rozdziale: „O rządzeniu czasu morowego powietrza” odnajdujemy akapit „Lekarstwa z apteki, serce tak posilaj”, w którym wymienione są między innymi: lekwarz różany, lekwarz wołowego języka, lekwarz z kwiatu boragowego, który czynią z kością serca jeleniego z tabliczkami złotemi. Ponadto autor poleca: „wódki palonej pić jest rzecz dobra. Naprzód wódka szczawiowa, wódka wężowego korzenia, podróżnikowa, ziela wężownikowego, wołowego języka, rojownikowi, boragowa, osładzając je cukrem (…) a chociaż nie będziesz miał tych wszystkich, ale aby wżdy jedne z tych którykolwiek”.

 

     Obok szeregu przepisów na medyczne specyfiki bazujące na roślinach, surowcach zwierzęcych i minerałach, porad dietetycznych, odnajdujemy na końcu rozdziału poświęconego morowemu powietrzu, następującą wskazówkę: „jest rada najużyteczniejsza, aby człowiek rychło miejsce zmienił gdy baczy, że jest powietrze zarażone. Przyjechawszy do zdrowego powietrza, aby tam trwał długo, a mieszkając w nim aby się słusznie chował”.

 

     Prawdopodobnie w okresie nowożytnym wprowadzona została funkcja burmistrza powietrznego, czyli człowieka, który wybierany był do sprawowania nadzoru nad ludnością w czasie zarazy.

     Bardzo często zadanie to powierzano aptekarzom.

     Jak podaje Wojciech Roeske w opracowaniu „Polskie apteki”, znane było niegdyś powiedzenie: „cóżeś ty za aptekarz, skoro przed morem uciekasz …” .

     Sprawowanie opieki nad „zapowietrzonym” terenem zostało powierzone aptekarzom królewskim przywilejem w 1612 r., choć zadanie to wykonywane było już wcześniej.

Niestety poświęcenie aptekarzy dla ratowania zadżumionych bardzo często niosło za sobą przykre konsekwencje, a mianowicie chorobę i śmierć członków rodziny. Również sam burmistrz powietrzny musiał liczyć się ze skutkami przebywania wśród chorych.

 

     W historii walki z epidemią morowego powietrza zapisali się przede wszystkim: Łukasz Drewno z Warszawy oraz Jan Alembek ze Lwowa.

 

     W XIV i XV w. kraj był wolny od epidemii przez mniej więcej 70 na 100 dni, w XVI i XVIII w. – już poniżej 50 na 100 dni. Bywały stulecia, w których mór powtarzał się po 20 razy, trwając rok, dwa, a nawet trzy lata.

     Nie wszystkie zarazy docierały do Warszawy. Najwcześniejsze wzmianki o nękających miasto zakaźnych chorobach zbierających śmiertelne żniwo pochodzą z połowy XVI w.

     W XVII w. najtragiczniejszą w skutkach była dżuma z przełomu 1624 i 1625 r.

     Zaraza zwana „morowym powietrzem” dotarła wtedy do Polski od południowego-wschodu. Jej ognisk upatrywano w wielkiej liczbie rozkładających się niepochowanych ciał ludzi, koni i wielbłądów, które pozostały na polach walk wojsk koronnych polskich z armią turecko-tatarską. Chorobę przenosili prawdopodobnie przemieszczający się żołnierze.

     W 1623 r. „morowe powietrze” opanowało Lwów, rok później Warszawę. Objawami zarażenia były: suchość w gardle, słodycz w ustach, zimny pot i gorąco wewnątrz, ból głowy, drżenie pod kolanami, czerwone oczy, czarny język, wrzody, ciężki oddech, kaszel i wymioty.

 

     Łukasz Drewno (ur. po 1565 - zm. 1652 r.) był warszawskim aptekarzem, pełniącym w latach 1624-1626 obowiązki burmistrza powietrznego.

     Szczególne uznanie przypisuje się mu ze względu na to, iż pozostał w mieście jako jedyny przedstawiciel służb medycznych, wprowadził nadzór nad chorymi, a także już zmarłymi osobami.  

     Zwracał jako jeden z pierwszych uwagę na możliwości zapobiegania chorobie przede wszystkim poprzez izolowanie zdrowych od chorych.

     Prowadził w tym czasie ewidencje chorych i zmarłych, a także zapisywał jakie leki podawane były w okresie zarazy.

Fot. 4. Łukasz Drewno, burmistrz powietrzny m. Starej Warszawy, w 1624 r.

oddaje oddaje miasto pod opiekę N.M.P. i św. Benona; rycina z publikacji

„Biblioteka warszawska”, t. 3, tabl. m. s. 196/197; źródło - Internet, portal

Biblioteki Narodowej w Warszawie POLONA - strona https://polona.pl

 

 

 

     Z zapisków Drewny znamy szczegóły akcji.

 

     Na wieść o zbliżającym się morze przyspieszono budowę Wału Zygmuntowskiego, umocnienia otaczającego Starą i Nową Warszawę z przyległościami. Pomyślany na wypadek najazdu armii tureckiej, teraz miał chronić również przed napływem chorych.

     Porządku w mieście pilnowała policja sanitarna. Grzebaniem zmarłych zajmowali się tragarze-kopacze odziani w „suknie modre i czerwone” z czarnym krzyżem na piersiach. Tak samo ubrani byli tzw. wyganiacze, usuwający z miasta potencjalnych roznosicieli zarazy.

Fot. 5. Widok Kępy Polkowskiej (Pólkowskiej) w sąsiedztwie

koszar Gwardii Pieszej Konnej - historyczne miejsce izolacji ludności

podczas epidemii dżumy w latach 1624-1625; akwarela z 1790 lub 1791 r.

autorstwa Zygmunta Vogla; obraz z Gabinetu Rycin Biblioteki

Uniwersytetu Warszawskiego; źródło: Internet -

strona http://.www.pinakoteka.zasciankowa.pl;

Kępa, zwana Polkowską lub Pólkowską, składała się z dwóch

obok siebieleżących na Wiśle wysepek na wysokości odcinka rzeki

między koszarami Gwardii Pieszej Konnej na gruntach d. folwarku Fawory

na Żoliborzu (obecnie teren Cytadeli) a ul. Mostową.

Kępa Polkowska została zniesiona

prawdopodobnie w czasie wielkiego wylewu Wisły w 1813 r.

 

 

     Chorych przewożono na wyspę na Wiśle, w pobliżu dzisiejszej Cytadeli. Pobudowano baraki i urządzono kuchnię. Jedzenie i lekarstwa podawali im tragarze-kopacze. Oni też zabierali ciała, niosąc je na noszach przykrytych całunem.

     W „zapowietrzonych” domach okna i drzwi zabijano deskami. Palisadami ogradzano niekiedy całe fragmenty miasta, w których stwierdzono zarazę. Znakiem ostrzegawczym w tych miejscach był czarny krzyż. Starano się sprzątać tonące w błocie i nieczystościach ulice, do czego zagnano więźniów. Powietrze odświeżano za pomocą palonego prochu. Ciała ofiar dżumy zasypywano ługiem i grzebano poza miastem. Ustawiano przy nich straż, by pilnowała grobów przed złodziejami, a także krewnymi zmarłych chcącymi przenosić ciała na cmentarze przykościelne.

     Chorym aplikowano rozmaite mikstury. Sam Łukasz Drewno, w końcu przecież aptekarz, napisał, że wydał tysiąc „trąbek” medykamentu.

   

     „Morowe powietrze” grasowało po mieście od października 1624 do maja 1625 r. Według szczegółowych wyliczeń Drewny pochłonęło 2375 ofiar, ale liczba ta dotyczy tylko Starej Warszawy i okolicznych folwarków.

     Nowa Warszawa (Nowe Miasto) prowadziła własną walkę z zarazą. Szacuje się, że liczba mieszkańców stolicy zmniejszyła się wtedy o 15–20 proc. Umierali młodzi i starzy, biedni i bogaci.

Wśród nich burmistrz Starej Warszawy - Jan Korb, burmistrz Nowej Warszawy - Jan Bucefał, i właściciel kilku kamienic - Michał Fukier.

 

     W obawie przed morem król Zygmunt III Waza przeniósł się najpierw do Osiecka, potem do Ciemiernik w dobrach Firlejów. Wrócił po otrzymaniu w 1627 r. zawiadomienia magistratu Starej Warszawy o ustaniu zarazy.

 

     W Warszawie, która od połowy XVI do połowy XVII wieku padała ofiarą „powietrza” co kilka lat, burmistrz powietrzny posiadał bardzo szerokie kompetencje i był najwyższą władzą miejską. Osobny burmistrz był ustanawiany dla Nowego Miasta i dla Starej Warszawy.  

     Do jego obowiązków należało organizowanie usuwania zwłok i grzebania zmarłych na specjalnie wyznaczonych cmentarzach, organizowanie opieki nad chorymi, izolowanie zarażonych, urządzanie osobnych kuchni dla chorych, rozprowadzanie żywności i lekarstw, a także egzekwowanie różnego rodzaju zakazów, które miały ograniczyć szerzenie się chorób – między innymi zakazu przyjmowania do domów osób przybyłych z miejsc zarażonych czy też handlu starą odzieżą.

Burmistrza powietrznego wspierali urzędnicy miejscy, rajcowie, księża i strażnicy mający nadzór nad tragarzami i grabarzami.

 

     Łukasz Drewno piastował wiele urzędów miejskich, był: gminnym, ławnikiem, rajcą, a także wójtem Starej Warszawy. Pozostawił sporządzone przez siebie, obszerne spisy zmarłych z czasu moru w latach 1624-26, a także poemat o epidemii i autoportret.

     Łukasz Drewno był orędownikiem czystości.

     Drewno kupował lekarstwa i żywność z darów króla oraz innych darczyńców, które później rozdawano ubogim chorym i ich rodzinom.     

     Sam stracił podczas zarazy kilkoro członków rodziny. To właśnie na Kępie Pólkowskiej (jej śladem jest Kępa Potocka) stworzył strefę izolacyjną dla zakażonych, o której była mowa wcześniej.

     Kępa ciągnęła się od Nowego Miasta do najwyższego wzniesienia na wybrzeżu Wisły – Góry Szubienicznej, która stanowiła miejsce straceń przestępców.

Fot. 6. Kościół p.w. Zdjęcia z Krzyża w Warszawie (po prawo);

rycina z publikacji F.M. Sobieszczańskiego „Rys historyczno-

statystyczny wzrostu i stanu Warszawy od najdawniejszych czasów

aż do 1847 roku”, Warszawa 1848;

źródło: Internet, portal Cmentarium - strona

http://cmentarium.sowa.website.pl

 

 

 

     W XVI wieku władze miejskie ustawiły tam niewielki kościół p.w. Zdjęcia z Krzyża, potem św. Krzyża w Polu, gdzie udzielano skazanym ostatniej posługi. Na cmentarzu przy kościółku, na którym chowano straceńców, masowo grzebano zmarłych na dżumę.

     Cmentarz wraz z kościołem leżał na Pólkowie, który później został wchłonięty pod budowę Cytadeli. Cmentarzyk zajmował niewielki trójkąt (3177,9 metrów kwadratowych) u zbiegu ulic Fawory i Gwardii.

 

     Spójrzmy, że mimo upływu blisko 400 latach od tamtych wydarzeń, walka z szerzącym się wirusem w wielu aspektach przypomina stare, sprawdzone metody naszych przodków.

 

     W następnym odcinku opowiemy kim był Łukasz Drewno.

 

    

                                                              Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1/ Internet, portal „Ulice Twojego Miasta” – strona: https://ulicetwojegomiasta.pl,

2/ Internet, portal Wikipedia – strona: https://pl.wikipedia.org (hasło: „Łukasz Drewno”),

3/ Tomasz Urzykowski, „Jak nie dżuma, to cholera. Epidemie, które dziesiątkowały Warszawę”, Internet, portal „wyborcza.pl” – strona: https://warszawa.wyborcza.pl, 9 lutego 2020 r.,

4/ mgr farm. Joanna Typek, „Contra pestis”, Internet, portal „Aptekarz Polski”, pismo Naczelnej Rady Lekarskiej, nr 91/69, 29 marca 2014 r.,

5/ Iza Kieszek-Wasilewska, „Epidemia w Warszawie”, Internet, portal „Okno na Warszawę, 2 listopada 2014 r., strona:  https://oknonawarszawe.pl,

6/ Sowa, „Cmentarz przy kościele Zdjęcia z Krzyża (kościół św. Krzyża „w polu”, kościół gwardiacki)", Internet, portal „Cmentarium” - strona: http://cmentarium.sowa.website.pl, 13 lutego 2010 r.

 

 

 

 

 

POWRÓT