Patron honorowy

Kafarek - królewski kowal  
cz. I
07 grudnia 2022

 

     Historia Wilanowa to również historia wilanowskiej kuźni i jej kowali. Do tej pory niewiele mogliśmy dowiedzieć się o miejscowych kowalach, których losy przecież nierozerwalnie związane z lokalną społecznością.

     Kuźni na Urzeczu było więcej – mieszkańcy Wilanowa pamiętają, że ostatnie warsztaty kowalskie działały w rejonie skrzyżowania ul. Przyczółkowej i Vogla w Powsinku, a kolejne dwa w Powsinie – przy ul. Przyczółkowej (u zbiegu z ul. Rosochatą i Waflową).

 

    Współczesny murowany budynek dawnej kuźni przy ul. Stanisława Kostki Potockiego 24 pamięta wiek XVIII i związany jest z pierwszym zakładem kowalskim w tym miejscu jedynie samą lokalizacją. Po raz pierwszy kuźnię tą zaznaczono na planie z około 1782 roku.

Obiekt ma kształt prostokąta z wysokim dachem czterospadowym krytym karpiówką.

    Wewnątrz było urządzone duże pomieszczenie z piecem kowalskim, drewnianym stropem belkowanym i podwójnymi wrotami, a także pomieszczenia dla kołodzieja i wozownię oraz mieszkanie dla kowala. Ten układ pomieszczeń został zachowany po dziś dzień.

Ostatnim kowalem wilanowskim do pierwszej połowy lat sześćdziesiątych XX wieku był Pan Derda.

Fot. 1. Kuźnia wilanowska,

Warszawa, ul. Stanisława Kostki Potockiego 24;

źródło: artykuł W. Fijałkowskiego, pt. „Kuźnia Królewska”,

Biuletyn Wilanowski, nr 22(61), 8 grudnia 1996 r.

 

     Historia kuźni wilanowskiej sięga czasów króla Jana III Sobieskiego, kiedy to hetman wyruszył z wojskiem w 1683 roku z Krakowa na wojnę z Turkami.

 

     Tradycyjny przekaz mówi, że to właśnie wtedy do pracy w polowej kuźni królewskiej zaciągnął się kowal Stanisław Kafarek.

     Po powrocie z wojen do Polski, król wysoko ocenił przywiązanie kowala do spraw Polski. Wraz z rodziną sprowadził go do Wilanowa, nadając mu kawał gruntu ze swego ogrodu i 6 mórg łąki. Do tego nakazał wybudować kuźnię.

     Pierwotnie królewska kuźnia w Wilanowie najprawdopodobniej była umiejscowiona w drewnianym budyneczku, na którego ścianie znalazł się napis: „KOWALOWI I ŻOŁNIERZOWI ZA WIEDEŃSKĄ WYPRAWĘ KRÓL JAN”.
 

    Nic więcej byśmy nie wiedzieli o Stanisławie Kafarku i jego rodzinie, gdyby nie przypadek.

     A wszystko to za sprawą Augusta Wilkońskiego (ur. 28 sierpnia 1805 roku w Kąkolewie koło Leszna, zm. 4 lutego 1852 roku w Siekierkach koło Swarzędza).

Fot. 2. August Wilkoński (1805-1852);

data powstania grafiki: około 1850 r.; zbiory POLONA;

źródło: Wikimedia Commons,

Internet - strona: https://commons.wikimedia.org

 

     August Wilkoński był znanym prozaikiem, satyrykiem, humorystą i wydawcą oraz uczestnikiem powstania listopadowego (walczył w bitwach pod Iganiami, Grochowem, Ostrołęką i na Woli). W lutym tego roku minęła 170. rocznica jego śmierci.

     Postać Wilkońskiego jest ważna w kontekście jego podejścia do niższych warstw społecznych. Jako pisarz postępowy nie wahał się wyśmiewać szlachty, ale też walczył o poprawę warunków bytowych chłopów. Chodziło mu o to, aby panowie dostrzegli w swoich poddanych ludzi, a nie tylko robotników służących pomnażaniu zysków.

     August Wilkoński pochodził ze starej, oddanej sprawom Rzeczypospolitej, rodzinie szlacheckiej. Przodkowie pisarza, Aleksander i Michał Wilkońscy, zasłużyli się u boku Jana III Sobieskiego w 1683 roku pod Wiedniem. Pradziadek, Józef Wilkoński, był aktywnym uczestnikiem Sejmu Czteroletniego, a ojciec, Franciszek Wilkoński, w czasach stanisławowskich – rotmistrzem w „złotej chorągwi”.

    August Wilkoński przyszedł świat 28 sierpnia 1805 roku. Wkrótce Jego rodzice wyprowadzają się z Kąkolewa do Lęgniszewa koło Kcyni, gdzie zajmują się prowadzeniem gospodarstwa rolnego.

Stan szlachecki, z którego wywodzą swój rodowód Wilkońscy, nie przeszkadzał im żeby bratać się z niższymi sobie w hierarchii społecznej. – Rodzicami chrzestnymi Augusta był Mateusz, sołtys z Kąkolewa, oraz służąca we dworze chłopka, Małgorzata (nazwisko nieznane).

     Gucio, bo tak na niego wołano, uczył się najpierw w domu, a później w gimnazjum w Poznaniu. Studia wyższe z filozofii kończył we Wrocławiu.

 

     Wieczorem roku Pańskiego 1824 wtedy 19-letni August Wilkoński zmierza konno z Poznania do rodziców w Lęgniszewie. Musiało to być w I połowie roku, bo Gucio gimnazjum ukończył na Wielkanoc 1824 roku.

     Wieczór był ciemny, deszcz ze śniegiem w oczy zacinał, gdy wjeżdżając do wsi usłyszał, że podkowa pod kopytem jego gniadosza brzęczy.

     Wilkoński zostawił nam zagadkę nie ujawniając wprost miejscowości, w której się zatrzymał – była wymieniona przez niego w opowiadaniu jako wieś „M…” i znajdowała się przy drodze z Poznania, gdzieś koło Wągrowca, niedaleko gruntów jego rodziców w Czerlinie.

Fot. 3. Kowal podkuwający konia; rysunek Jana Norblina z 1817 r.;

źródło: Wikimedia Commons,

Internet - strona: https://commons.wikimedia.org

 

     Wilkoński spojrzał przed siebie i widzi otwartą kuźnię. Wchodzi tam i od progu woła: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus ! …, a niebyłby też pan majster łaskaw, konia mojego obejrzyć, bo mu się zluzowała podkowa.”.

„Na wieki wieków amen”. – Odpowiada mu barczysty i sążnisty (wysoki) pan majster.

     Jak się później okazało był to Jan Kafarek, potomek Stanisława Kafarka, kowala z Wilanowa.

     Pochodzenie nazwiska „Kafarek” wywodzi się najpewniej od słowa „kafar”, co w potocznej mowie (slangu) znaczy „osiłek”, czyli człowiek dobrze zbudowany i silny. Takiego też kowala opisał August Wilkoński. Można wnioskować, że Kafarkowie genetycznie wykazywali się wspomnianymi cechami fizycznymi i temu zawdzięczają swoje nazwisko.

Fot. 4. Murowana kuźnia we wsi Rusiec (1959 r.)

w powiecie wągrowieckim, dawne województwo poznańskie;

autor fot.: Józef Burszta (1914-1987), polski historyk, socjolog i fotograf;

w budynku widoczne podcienia w ścianie szczytowej;

źródło: Wikipedia, Internet - strona: https://pl.m.wikipedia.org

 

     Jan Kafarek znał z jak najlepszej strony rodziców Wilkońskiego, od których jeszcze rok wcześniej chciał kupić ziemię w Czerlinie. – Mówił o jego ojcu: „sprawiedliwy i dobry Pan”.

 

     Kowal w oka mgnieniu zabrał się do podkuwania konia, gdy wtem wypatrzył u niego uszkodzone kopyto. Z powstałej rany ciekła krew. Stąd uznał, że należy podłożyć skórkę słoniny. Zawołał do żony w przyległej izbie: „Małgoś ! Dajno duszyczko kawałek skórki wieprzowej na kopyto …”.

Za chwilę pojawiła się młoda i piękna niewiasta – kowalowa, Pani Małgorzata. Nie bez powodu o niej mowa, bo za jakiś czas Małgorzata Kafarkowa okaże się osobą, której decyzje zaważą na dalszych losach potomków kowali królewskich z Wilanowa.

Fot. 5. Kowal w trakcie kucia na kowadle (1845);

autor obrazu: Płaksow Ławr Kuzmić;

źródło: Wikimedia Commons,

Internet - strona: https://commons.wikimedia.org

 

     Konwersacja Augusta Wilkońskiego z Janem Kafarkiem przerodziła się w opowieść o jego rodzinie, jak się okazało, z dziada pradziada związanej z kowalstwem. Jan spod Wągrowca okazał się być 39-tym kowalem w tym rodzie Kafarków.

 

     Wchodząc do obszernej izby kowala August spostrzegł wzorowy porządek. Były tam dwie topolowe komody, na których postawiono kolorowe figurki papug i postacie gipsowe. Oprócz tego stało kilka szaf olszowych, jesionowy kredens fajansem i cyną zapełniony, w oknach wisiały perkalowe (cienkie bawełniane) firaneczki, a na ścianie zwierciadełko, wizerunki świętych oraz na płótnie malowany obraz Jana III Sobieskiego.

Wszystko to dawało świadectwo zamożności gospodarzy.

Pod kachlanym (kaflowym) piecem siedział w granatowej kapotce mały chłopczyk (syn kowala), mniej więcej cztero-pięcioletni, głaskający na kolanach czarnego kota.

 

     „Szczęście i spokój waszemu domowi” – powiedział Wilkoński siadając na podanym mu stołku. „Bóg zapłać paniczowi” – odrzekła gosposia, a kowal napełnił kieliszek gorzałki i za jego zdrowie wypił.

 

     Poproszony przez przybysza, Jan Kafarek zaczął prawić rodzinną historię (oryginalna pisownia z 1846 r.):

„Kiedy Niemcy potrzebowali szabli naszej na obronę przeciwko Turkom, dziadek mojego dziadka, Stanisław Kafarek, był pod ówczas kowalem na przedmieściu Krakowa i nikt pono nad niego koni lepiej kuć nieumiał. W wigilją wymarszu naszego wojska, przyszedł do pradziadka mojego dworzanin królewski i zapytał go, czyliby nie przystał za majstra do polowej kuźni królewskiej ? … Pradziadek chociaż miał ślubną niewiastę, chorą teściową i kilkoro drobnych dziatek w domu, nie namyślał się i chwili, lecz poleciwszy Bogu samsiadom rodzinę i chatę, z sześcioma najlepszej z miasta czeladzi, stawił się tegoś dnia na wawelskim zamku, - i już nazajutrz z wojskiem na potrzebę wiedeńską wyruszył (…). Gdyby nie nasze chorągwie, byłby Turek Niemców niepochybnie zawojował i w srogich pętach niewolniki trzymał. Tylko że to szło o świętą wiarę katolicką, więc nasi szabel nieżałowali i kilkadziesiąt tysięcy Turków zabiwszy, samsiadów swoich od hańby a pogańskiego jarzma swobodzili. Nie mieliśmy po prawdzie innej stąd korzyści, jeno chwałę solenną, ależ bośmy pono i nigdy o więcej niestali. Otóż pradziadek mój, w tej wszystkiej wojnie był nie tylko kowalską służbą przy królewskim obozie, ale i pod Parkanami, śród największego niebespieczeństwa, na przodzie swojej czeladzi kowalskiej, bił i siekał nacierającego nieprzyjaciela; a król widząc to, nie zapomniał o nim, i po skończonej wojnie, rozkazał mu chatę sprzedać, i do Wilanowa pod Warszawę, żonę i dzieci sprowadzić. I w tymże to pięknym Wilanowie wystawili pradziadkowi mojemu bardzo okazałą kuźnię, na której król kazał wielkiemi literami napisać: KOWALOWI I ŻOŁNIERZOWI ZA WIEDEŃSKĄ WYPRAWĘ KRÓL JAN, i nadał mu kawał ogrodu, gruntów i łąki morgów 6, i nadto rocznie płacił za wszelką robotę kowalską, a szczególniej też kucie koni królewskiej stajni powierzył. A bywało, że król sam do kuźni zachodził, kiedy była potrzeba klaczce bułanej, co to na niej pod Wiedniem zwycięskie rozkazy wydawał, kopyta wybrać i ostrugać; – bo od powrotu z pod Wiednia ta klacz bułana ni razu już kulbaczoną ani kutą nie była; – zimą w pięknej stajni stała tureckim dywanem okryta, a letnią porą miała obszerny, ogrodzony nad Wisłą pasternik, przy którym dwóch zawsze wartowało ludzi, i od napaści leśnych zwierząt najpilniej strzegło. Jak było mojemu pradziadkowi pod królewskim bokiem, tak chyba by już w niebie lepiej być mogło.

 

Fot. 6. Król Jan III Sobieski wysyłający Papieżowi wiadomość

o zwycięstwie pod Wiedniem;

obraz olejny na płótnie autorstwa Jana Matejki;

data powstania: 1882-1883; zbiory Muzeum Watykańskiego;

źródło: Wikimedia Commons,

Internet - strona: https://commons.wikimedia.org

 

Siłaby to opowiadać, wszystko dobre, którego pradziadek w Wilanowie używał. A zawsze dwóch synów swoich upominał, żeby po jego śmierci, uchowaj Boże, innego na świecie nieszukali chleba, jak żołnierskie konie mocnemi kuć podkowy, iżby się śród bojów nie ślizgali wojownicy nasi. Z ojca na syna powtarzamy to ustne podanie o naszym pradziadku, – kowalstwa się trzymamy, a i oto już mojemu Jasiowi maleńki ukułem młoteczek, iżby się do uczciwej pracy ojcowskiej i w zabawce sposobił. Jak nieboszczyk mój ojciec policzył, 37 już Kafarków przy kowadle uczciwe życie spędziło. Wnuk pradziadka naszego Stanisława, kuźnią i grunta dziedzicom Wilanowa odsprzedał, – nie na rękę im było nasze sąsiedztwo, – nie mamy dzisiaj kuźni w Wilanowie, – ja jednakże 39 Kafarek poczciwym kowalem, a syn mój będzie czterdziestym (…).”.

 

     Rozmówca dodał, że każdy Kafarek od pradziadka był wojskowym kowalem.

Sam Jan Kafarek był żołnierzem rezerwy (cyt. „u Lansberów”) – do trzech razy w roku chodził na musztrę do Wągrowca, czasami do Gniezna.

     Do pierwszej połowy XIX w. ludność polska była silnie germanizowana. Względną stabilność można było odczuć po kongresie wiedeńskim w 1815 roku. W okresie rozbiorów ziemia wągrowiecka znalazła się w zaborze pruskim. W 1793 roku Wągrowiec stał się pruskim miastem królewskim.

 

     Nie wiadomo dokładnie jakim sposobem Jan Kafarek znalazł się w Wielkopolsce po opuszczeniu Wilanowa. Znów zapewne zadecydował zbieg okoliczności.

     Wypada dodać, że w regionie, w którym miała osiedlić się kowalska rodzina Kafarków z Wilanowa, znajdują się Potulice koło Nakła nad Notecią, gdzie jest pałac Potulickich.

 

 

     W podwarszawskich Oborach Urszula z Potockich, wdowa po Hieronimie Wielopolskim, zapisała dobra swemu siostrzeńcowi Michałowi Potulickiemu, zaś po jego śmierci przekazała je jego dzieciom. Około 1807 roku dobra oborskie wraz ze Skolimowem przeszły w ręce Potulickich, ostatniego rodu posiadającego te ziemie.

     Pierwszym z Potulickich, który przebywał stale w Oborach, był ów Michał Bonawentura (1756–1805), syn Eleonory Potulickiej z Potockich (1722-1762), żony Aleksandra Hilarego Potulickiego.

Zarządzał majątkiem należącym do jego ciotki, Urszuli z Potockich Wielopolskiej, która nie mając własnych dzieci, zapisała mu dobra oborskie, jednak po jego przedwczesnej śmierci przepisała je na jego synów – Kazimierza i Kaspra.

     Nazwisko Potuliccy pochodzi od posiadłości rodu Grzymalitów – Potulice koło Wągrowca na Pałukach w Wielkopolsce. Za protoplastę rodu uchodzi Przecław Potulicki (zm. 1485 r.), kasztelan rogoziński.

Potulice, rodowe gniazdo Potulickich, leżące około 10 kilometrów od Wągrowca, znajdują się w bliskiej odległości od dawnej kuźni Kafarków z Wilanowa.

 

     Obecnie w Polsce mamy trzy miejscowości o nazwie Potulice, wszystkie należące niegdyś do rodziny Potockich – te niedaleko Wągrowca, te koło Nakła nad Notecią (56 kilometrów od Potulic k. Wągrowca) i te pomiędzy Złotowem a Sępolnem Krajeńskim.

Fot. 7. Mapa powiatu wągrowieckiego z 1859 r.;

źródło: Internet, strona: https://wagrowiec1381.wordpress.com;

zaznaczone na czerwono: Wągrowiec, Potulice, Lęgniszewo, Czerlin

 

     Uznaje się, że Potulice koło Nakła nad Notecią (do końca XVIII w. wieś o nazwie Kantowo) założył w latach 1790-1799 wspomniany hrabia Michał Bonawentura Potulicki.

 

Hrabia Potulicki wówczas zagospodarował teren pod park przypałacowy w nowych Potulicach.

 

     Tradycja w rodzinie Kafarków nakazywała żeby każdy najstarszy potomek płci męskiej na chrzcie miał nadawane imię Jan. – Jan Kafarek spod Wągrowca tak tłumaczył ten wybór: „Ja się tak zowię po ojcu, imię mi zaś Jan, a to chrzestne imię, zawsze jednakie z ojca na najstarszego syna przechodzi, na pamiątkę naszego króla Jana III, – boć że on uczynił, że przodek nasz był dostatni a szczęśliwy.”.

 

Ciąg dalszy nastąpi … .

 

 

                                                              Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1/ August Wilkoński, „Kafarek. Z tysiąca zdarzeń jedno. Jak umiał tak opisał”, Dzwon Literacki. Pismo Zbiorowe, tom IV, Warszawa 1846,

2/ Wojciech Fijałkowski, „Kuźnia Królewska”, Biuletyn Wilanowski, nr 22(61), 8.12.1996 r.,

3/ Zbigniew Zyglewski, „Inskrypcje nagrobne rodziny Potulickich w Więcborku i Potulicach”, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz, 2018,

4/ „Pisma Augusta Wilkońskiego”, tom VI, Kraków 1888,

5/ Stanisław Borowkin, „August Wilkoński, szkic biograficzny”, Prace Polonistyczne Studies in Polish Literature 23, 188-205, 1967,

6/ Oficjalny serwis informacyjny miasta Wągrowiec, Internet, strona: https://www.wagrowiec.eu (dla-turysty/miasto/historia),

7/ portal „Konstancin-Jeziorna więcej niż uzdrowisko”, Internet, strona: http://visitkonstancin.pl,

8/ portal „Rodovid”, Internet, strona: https://pl.rodovid.org,

9/ Muzeum Polskie w Rapperswilu (Archiwum Rodziny Potulickich), Internet, strona: https://polenmuseum.ch,

10/ portal Wikimedia Commons (hasło: August Wilkoński), Internet, strona: https://commons.wikimedia.org,

11/ August Wilkoński, „Ramoty i Ramotki”, tomik IV, Złoczów,

12/ Łukasz Domagała, „Gucio udowadnia, że chłop jest coś wart”, 7.02.2022 r., Leszno, portal Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Stanisława Grochowiaka w Lesznie, Internet, strona: https://mbpleszno.pl,

13/ portal Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (hasło: Warszawa Wilanów - Kuźnia Królewska), Internet, strona: https://ktpzg.pttk.pl,  

14/ „Ulica Kostki Potockiego – czyli starówka Wilanowa”, portal „Dzień dobry Warszawo”, 27.06.2018 r., Internet, strona: https://www.dziendobrywarszawo.pl,

15/ Wikisłownik (hasła: kafar, osiłek), Internet, strona: https://pl.wiktionary.org.

 

 

 

 

POWRÓT