Patron honorowy

Lotnisko POWSIN - cz. I
08 lipca 2020

     W Powsinie we wrześniu 1939 r. było ulokowane strategiczne dla Sił Zbrojnych II Rzeczpospolitej lotnisko wojskowe. Tak, to nie pomyłka ! Opowiem o zapomnianym epizodzie lotniczym z czasów wojny obronnej Polski w 1939 r.

     O lotnisku do tej pory niewiele wiedzieliśmy na Urzeczu. – W „Wiadomościach Powsińskich” w marcu 2016 r. ukazał się artykuł księdza prałata Jana Świstaka pt. „Klub golfowy w Powsinie”, gdzie znajduje się wzmianka o funkcjonowaniu w Lesie Kabackim lądowiska. Czytamy tam: „(…) na terenie klubu wylądowały polskie samoloty wojskowe, płatowce, które miały tu zapasowe lądowisko. Z chwilą wybuchu II wojny światowej piloci ukryli samoloty pod drzewami, aby ochronić je przed niemieckim bombardowaniem. Jeden z płatowców w czasie lądowania zboczył z trasy i ugrzązł w polu. Wyciągnięty został dzięki pomocy mieszkańców. Samoloty te były chętnie oglądane przez zaciekawione dzieci i młodzież, którzy przychodząc na lądowisko, przynosili gałęzie, aby pomóc w ukryciu samolotów. Po kilku dniach, po odśpiewaniu przez pilotów hymnu „Pod Twą obronę, Ojcze na Niebie”, samoloty odleciały z Powsina, prawdopodobnie do Rumunii (…)”.

Fot. 1. Domki kempingowe na terenie Parku Kultury w Powsinie (Warszawa);

autor fot.: Zbyszko Siemaszko; Zespół: Archiwum Fotograficzne

Zbyszka Siemaszki; data: 1961 r.; sygnatura: 51-467-1; 

źródło: Internet, portal „Narodowe Archiwum Cyfrowe”,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl/

 

     Jakie zadania mieli lotnicy, którzy bazowali w Lesie Kabackim i jakie były ich dalsze losy ? Gdzie odlecieli ?

 

     Lotnisko wojskowe w Powsinie zostało zlokalizowane na terenach powstałego przed wojną klubu golfowego. Klub zajmował tereny dzisiejszego Parku Kultury i Ogrodu Botanicznego Polskiej Akademii Nauk.

 

     W 1932 r. pod pole golfowe wytypowano teren o powierzchni 50 hektarów w Powsinie Górnym (jak nazywano to miejsce), leżący na wysokich wzgórzach, tuż przy Lesie Kabackim. Właścicielem tej ziemi, tj. dóbr powsińskich w ramach tzw. „klucza wilanowskiego”, był hrabia Adam Branicki.

 

     Obszar przyszłego pola golfowego rozciągał się na płaskowyżu w sąsiedztwie skarpy stanowiącej pozostałość po stromym urwisku dawnego brzegu Wisły. Wytyczone pole znajdowało się na terenie bogato zadrzewionym, wśród topól, brzóz i dębów.

Historia powsińskiego klubu golfowego to temat na oddzielne opowiadanie.

     Klub dysponował 5 budynkami, z których 3 pełniły rolę rekreacyjno-mieszkalną: z tamtych czasów pochodzi drewniana siedziba biletera (czyli kasa) i wejście na teren klubu oraz dzisiejszy budynek kawiarenki, w którym onegdaj znajdował się dom klubowy z klubową szatnią.

Fot. 2. Restauracja w Parku Kultury w Powsinie (Warszawa);

autor fot.: Grażyna Rutowska; Zespół: Archiwum Grażyny Rutowskiej;

data: 1968 -1982 r.; sygnatura: 40-7-5-3; 

źródło: Internet, portal „Narodowe Archiwum Cyfrowe”,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl/

 

     Wzniesiona infrastruktury klubu stała się bazą dla polskich lotników na jesieni 1939 r.

     Nie należy zakładać, że usytuowanie zapasowego lotniska wojskowego w Powsinie było sprawą przypadku. Wojsko w swoich tajnych planach zakładało zapewne tak zwaną „dyslokację” jednostki wojskowej w nowe miejsce, gdzie można będzie bezpiecznie prowadzić działania bojowe. – Wiadomo, że plany operacyjne eskadry lotniczej z Powsina, na wypadek spodziewanego konfliktu zbrojnego z Niemcami, powstały jeszcze przed wojną.

 

     Okazuje się, że na skraju Lasu Kabackiego, w obrębie klubu golfowego będącego we władaniu spółki „Polski Country Club” (PCC), już pierwszego dnia wojny – 1 września 1939 r. – rozwinęła swoją bazę  Eskadra Sztabowa przy Naczelnym Dowództwie Lotnictwa Rzeczypospolitej Polskiej.

 

     Eskadra Sztabowa była jedną z czterech grup lotniczych do dyspozycji Naczelnego Dowódcy Lotnictwa – generała brygady pilota Józefa Zająca.

     Historia jednostki sięga końca lat dwudziestych, a pierwotnym, macierzystym portem dla niej było lotnisko na Polu Mokotowskim w Warszawie. Jednostka nie przeniosła się w pierwszych miesiącach 1934 r. na Okęcie wraz z całym 1 Pułkiem Lotniczym, pozostając nadal na lotnisku mokotowskim z dziesięcioma samolotami różnych typów.

 

     Właśnie wówczas gen. Zając wraz z gen. Ujejskim – szefem Sztabu Lotniczego przy Sztabie Głównym – otrzymali polecenie opracowania planu użycia lotnictwa na wypadek wojny. W związku z tym szef Sztabu Dowództwa Lotnictwa rozkazał, by Eskadra Sztabowa trzymała w pogotowiu 3 samoloty z pilotami do dyspozycji „oficerów odcinkowych” zajmujących się z ramienia Sztabu Lotniczego pracami w terenie.

 

     W nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 r., zgodnie z planem użycia lotnictwa na wypadek wojny, Naczelne Dowództwo zarządziło mobilizację alarmową jednostek lotnictwa i obrony przeciwlotniczej.

Brygadzie Pościgowej (5 eskadr wyposażonych w 44 samoloty myśliwskie) powierzono obronę Warszawy.

     Łącznie polskie lotnictwo miało w pierwszej linii 394 samoloty bojowe. Razem z lotnictwem pomocniczym (łącznikowe, transportowe) zmobilizowano 510 samolotów.

     W szkolnictwie, zapasie i naprawie było jeszcze 950 samolotów, z których około 50 trafiło później do jednostek bojowych jako uzupełnienie.

     Niemcy skierowali przeciwko Polsce 1942 samoloty bojowe (2420 razem z lotnictwem pomocniczym).

 

     Rankiem 1 września 1939 r. Niemcy rozpoczęły działania wojenne przeciwko Polsce. Luftwaffe od początku czynnie uczestniczyła w agresji, bombardując polskie lotniska, węzły komunikacyjne i zgrupowania wojsk.

Fot. 3. Zniszczony przez niemiecki nalot bombowy

polski samolot RWD-8 na lotnisku; w tle dwa niemieckie samoloty; 

miejsce: Polska; data: 24 września 1939 r.; niemieckie zdjęcie propagandowe; 

fot. ze zbiorów Archiwum Federalnego Niemiec (Bundesarchiv);  

źródło: Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org

 

     Mimo zaskoczenia napadem polskie lotnictwo natychmiast włączyło się do walki. Już o świcie 1 września stacjonujące na podwarszawskich lotniskach polowych myśliwce z Brygady Pościgowej wzięły udział w odparciu niemieckiego nalotu na Warszawę i przez następne kilka dni skutecznie ochraniała stolicę.     

     Tylko pojedyncze niemieckie samoloty zdołały przedrzeć się nad miasto.

     Niestety po podejściu niemieckich wojsk pod Warszawę zapadła decyzja o wycofani Brygady Pościgowej na lubelski węzeł lotnisk, co nastąpiło 6 września wieczorem. Czynna obrona powietrzna Warszawy została znacznie osłabiona i ograniczona do artylerii przeciwlotniczej.

 

     1 września 1939 r. lotnisko mokotowskie użytkowane było tylko w swojej południowej części przez Aeroklub Warszawski i Eskadrę Sztabową.

     Ale już godziny dzieliły jednostkę do przebazowania na nowe miejsce postoju – do podwarszawskiego Powsina.

     W obawie przed bombardowaniem lotniska mokotowskiego dowódca Eskadry Sztabowej – kapitan pilot Henryk Wirszyłło – zarządził częściową ewakuację samolotów eskadry na lądowisko pod Powsinem.

Fot. 4. Fragment wojskowej mapy z 1931 r. z orientacyjną lokalizacją

lotniska w Powsinie (kolor czerwony); mapa opublikowana na bazie zdjęcia topograficznego z lat 1889-1890 (częściowo nieaktualna - np.

brak części zadrzewień z 1939 r.); skala: 1 : 25 000;

Wojskowy Instytut Geograficzny, Warszawa 1931; 

źródło: Internet, strona: http://maps.mapywig.org

 

     Dowódca pozostawił na Mokotowie 3 samoloty.

     W czasie ewakuacji pomagali podporucznicy absolwenci Szkoły Podchorążych Lotnictwa (Grupa Techniczna).

     W chwili przebazowania Eskadra Sztabowa liczyła 28 samolotów następujących typów: RWD-14, Lublin R-XIII, PWS-26, RWD-8, RWD-13 oraz dwie uzbrojone „Czaple”.

     Był to zasadniczy trzon specjalnej floty powietrznej do dyspozycji różnych dowództw i sztabów Naczelnego Wodza, ponieważ w tym czasie w sumie 43 samoloty były wydzielone do obsługi wiodących organów wojskowych Rzeczypospolitej Polskiej.

 

     Porucznik Wacław Wojtulewicz, pilot Eskadry, wspominał: „1.IX.Dzień upłynął na lotnisku w oczekiwaniu na znalezienie jakichkolwiek rozkazów. Odprowadziłem samolot P.W.S.26 na lądowisko Powsin (8 km na poł. od Wwy).”.

 

     Major pilot Henryk Florian Wirszyłło (1901-1992) urodził się w Jejsku w Rosji. Od 1919 r., już jako 18-letni chłopak, rozpoczął służbę w Wojsku Polskim. Uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej i w walkach o Litwę Środkową w składzie 13 Pułku Ułanów. W starciu z konnicą kozacką został trzykrotnie ugodzony. Ranny pozostał na polu walki i został wzięty do niewoli. Po trzytygodniowym pobycie w szpitalu, dzięki pomocy siostry szpitalnej, zbiegł i przedostał się do swojego oddziału.

Fot. 5. Major pilot Henryk Florian Wirszyłło (1901-1992)

źródło: Internet, portal „Niebieska eskadra - groby, cmentarze, pomniki,

miejsca pamięci polskich lotników”, strona: https://niebieskaeskadra.pl

 

     W 1921 r. dekretem Naczelnego Wodza został mianowany podporucznikiem w korpusie oficerów jazdy, a w roku 1923 mianowany na stopień porucznika. Od 1925 r. zmienił formację z kawaleryjskiej na lotniczą. Po ukończeniu w 1925 r. 3-miesięcznego kursu obserwatorów został odkomenderowany na praktykę do 3 Pułku Lotniczego do Poznania, skąd w kwietniu następnego roku skierowano go na siedmiomiesięczny kurs pilotażu do 11 Pułku Myśliwskiego w Lidzie, zakończony uzyskaniem odznaki pilota.

W Lidzie pozostał w tym pułku lotniczym pełniąc różne stanowiska (był m.in. dowódcą 114 Eskadry Myśliwskiej i Oddziału Portowego). Po rozwiązaniu 11 pułku pozostał nadal w Lidzie – już w nowopowstałym 5 Pułku Lotniczym – do 1928 roku.

W listopadzie 1928 r. został przeniesiony do 3 Pułku Lotniczego do Poznania. W 1933 r. otrzymał nominację na kapitana. Od 1936 r. brał udział w szkoleniach pilotów w Wyższej Szkole Lotniczej w Warszawie.

     W 1938 r. został przeniesiony do 1 Pułku Lotniczego. Tu zastała go wojna, jako dowodzącego Eskadrą Sztabową na Polu Mokotowskim. Co ciekawe generał Zając w 1937 r. ukończył kurs pilotażu w Eskadrze Sztabowej pod opieką właśnie  kapitana Wirszyłły, późniejszego dowódcy Eskadry Specjalnej Wojska Polskiego we wrześniu 1939 r.

 

     W chwili wybuchu wojny Eskadra Specjalna posiadała na swoim stanie: 3 oficerów, 5 podoficerów, 3 oficerów obserwatorów, 2 podchorążych, 30 podoficerów (personel techniczny) i 60 szeregowych.

 

     W dniu 2 września 1939 r., na rozkaz Dowódcy Lotnictwa RP, załogę „powsińskiej” eskadry wzmocniły dwie pilotki z Aeroklubu Warszawskiego – świeżo mianowani podporucznicy czasu wojny: Stefania Wojtulanis (1912-2005) i Anna Leska (1910-1998), a w dniu następnym trzy załogi złożone z rezerwistów (prawdopodobnie z 1 Pułku Lotniczego).

     W sumie w Eskadrze służyły 4 kobiety pilotki. – Oprócz wspomnianych były nimi: podporucznik sportowy czasu wojny Wanda Modlibowska i podporucznik czasu wojny Zofia Szczecińska.

     Sformułowanie „czasu wojny” oznacza, że żołnierze zostali powołani do służby wojskowej w drodze mobilizacji.

 

     Porucznik Wojtulewicz relacjonował później: „3.IX. Z rana otrzymałem rozkaz do doręczenia gen. Skwarczyńskiego w Ostrowi - Mazowieckiej, poleciałem z porucznikiem obserwatorem Buczyńskim Stanisławem na samolocie R.W.D.13. Po powrocie z rozkazu dowódcy eskadry polecieliśmy do Powsina a stamtąd na rozpoznanie lądowiska w rejon na południe od Mińska - Mazowieckiego. Warszawa i okolice silnie bombardowane, szereg pożarów, łączność telefoniczna z Powsina do Warszawy zerwana. Lądując wieczorem starszy szeregowy pilot rozbił samolot R.XIII.(…).”.

Fot. 6. Fragment „Szczegółowej mapy okolic Warszawy” z 1914 r.

z orientacyjną lokalizacją lotniska w Powsinie (kolor czerwony);

Zakłady Graficzne B. Wierzbicki i S-ka; Warszawa 1914; 

źródło: strona Biblioteki Narodowej w Warszawie

POLONA: https://polona.pl

 

     4 września 1939 r. przeważającą część Eskadry przeniesiono na lądowisko do Powsina. Wówczas  zastępcą dowódcy Eskadry Specjalnej – część wydzielona Powsin zostaje porucznik pilot Wacław Wojtulewicz.

     Tego samego dnia porucznik Wojtulewicz osobiście odprowadził na powsińskie lądowisko kilka samolotów z lotniska na Polu Mokotowskim. Siłami eskadry organizuje czynną obronę przeciwlotniczą i maskowanie samolotów w lesie. Kontynuowane są loty łącznikowe.

 

     Ostatecznie na lotnisku polowym w Powsinie, oddalonym wtedy od Warszawy o 12 kilometrów, znalazło się około 25 samolotów, a pozostałe 2-3 na lotnisku mokotowskim z załogami gotowymi do natychmiastowych akcji oraz odpowiednią ilością obsługi naziemnej.

 

     W okresie od 1 do 5 września 1939 r., tj. w czasie stacjonowania w Powsinie, Eskadra Specjalna wykonała 84 godzin lotów łącznikowych przy stracie jednego samolotu.

     Samolot pilotowany przez sierżanta pilota Kaniewskiego został zestrzelony pomyłkowo przez polską obronę przeciwlotniczą. Na szczęście obeszło się bez ofiar. Jak się okazało nasza piechota, w tym obrona przeciwlotnicza samej eskadry, wykazywała zupełny brak znajomości sylwetek własnych samolotów, co w konsekwencji prowadziło do ich zestrzeleń. Wojska lądowe strzelały do każdego wypatrzonego samolotu.

Fot. 7. Samolot RWD-8 (SP-AZU) w trakcie lądowania na lotnisku

na Polu Mokotowskim w Warszawie (zawody lotnicze o puchar

Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych; 

Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji;

data: 14 maja 1938 r.; sygnatura: 1-S-1298-5; 

źródło: Internet, portal „Narodowe Archiwum Cyfrowe”,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl/

 

     W rezultacie Eskadra Specjalna we wrześniu 1939 r. straciła 2 samoloty – obydwa w wyniku zestrzeleń własnych. Duża część samolotów, będących na wyposażeniu Eskadry, była samolotami turystycznymi zarekwirowanymi na czas wojny i niedostosowanymi do warunków bojowych.

 

     Zaopatrzenie techniczne od pierwszego dnia wyruszenia eskadry „w pole” (6 września 1939 r.) z lotniska pod Wilanowem (Powsin) nie istniało. Można więc rozumieć, że przynajmniej do 6 września lotnisko w Powsinie było zaopatrywane w niezbędne środki (paliwo lotnicze, itd.). Później było tylko gorzej. Zaopatrzenie szwankowało od samego początku. W rezultacie piloci latali samolotami zasilanymi benzyną samochodową, zamiast lotniczą.

     Oficerowie rezerwy przez cały okres wojny obronnej byli bez umundurowania (służyli w ubraniach cywilnych), uzbrojenia i odpowiedniego wyekwipowania lotniczego.

 

     W nocy z 4 na 5 września 1939 r. rozpoczęła się ewakuacja Ministerstwa Spraw Wojskowych i Dowództwa Lotnictwa do Pisaków Luterskich pod Lublinem. Miało to wpływ na dalszy los Eskadry Sztabowej z Powsina.

 

     5 września 1939 r. o godzinie 2-giej w nocy dowódca Eskadry Specjalnej stacjonującej na lotnisku w Powsinie pod Warszawą – kapitan pilot Henryk Wirszyłło – otrzymuje rozkaz od Dowódcy Lotnictwa sformowania eskadry w sile 7-miu samolotów do dyspozycji generała Janusza Głuchowskiego (1888-1964), pierwszego Wiceministra Spraw Wojskowych RP (funkcję tę pełnił od 5 października 1935 r.).

     Tym samym major pilot Wirszyłło wraz z eskadrą został przydzielony do Ministerstwa Spraw Wojskowych. Zadaniem formacji było utrzymanie głównej łączności wewnątrz walczącej z Niemcami Polski.

     Generał Głuchowski wydał wtedy także rozkaz ewakuacji nad granicę rumuńską wszystkich lotników nie będących w pierwszej linii obrony kraju.

 

     Zgodnie z rozkazem kpt. pil. Henryk Wirszyłło o świcie 5 września 1939 r. wylatuje z siedmioma samolotami na lotnisko w Świdniku pod Lublinem. W Lublinie ma zameldować się ministrowi Głuchowskiemu.

     Kapitan Wirszyłło pozostałe na lotnisku mokotowskim samoloty w sile trzech przekazuje majorowi Bohuszewiczowi z Dowództwa Lotnictwa.

 

     Dowództwo nad zasadniczą częścią floty Eskadry Specjalnej znajdującej się na lotnisku polowym w Powsinie, od 5 września 1939 r. obejmuje wspomniany porucznik pilot Wacław Wojtulewicz (1906-1990).

Fot. 8. Kapitan pilot Wacław Wojtulewicz (1906-1990)

źródło: Internet, portal „Niebieska eskadra - groby, cmentarze, pomniki,

miejsca pamięci polskich lotników”, strona: https://niebieskaeskadra.pl

 

     Niewiele wiadomo o tym oficerze. Urodził się w Rosji w miejscowości Tisul na Syberii, zmarł w Stanach Zjednoczonych. Był absolwentem VII promocji Szkoły Podchorążych Lotnictwa w 1933 r. ze specjalnością obserwatora. Ukończył ją z 5-tą lokatą (na 63 podchorążych).

W okresie późniejszym nabył również uprawnienia do pilotażu.

Okres pomiędzy 1933 r. a lipcem 1939 r. stanowi jak dotąd „białą plamę” w biogramie żołnierza. Wiadomo, że w okresie 6 lipca do 31 sierpnia 1939 r. pełni kolejno funkcję Oficera Operacyjnego w sztabie Suwalskiej Brygady Kawalerii w Suwałkach, pozostając na stażu po 1-szym roku Wyższej Szkoły Wojennej.

     Z relacji porucznika Wojtulewicza, zachowanej w londyńskim archiwum, dowiadujemy się: „(...) Po mobilizacji byłem zapomniany i na osobistą interwencję przez gen. Podhorskiego w Ministerstwie Spraw Wojskowych zostałem ściągnięty do Warszawy z Suwałk dn. 1.IX. celem zameldowania się w Ministerstwie Spraw Wojskowych, stamtąd z powodu likwidacji szkoły skierowano mnie do Dowództwa Lotnictwa. Biuro personalne przydzieliło mnie do Sztabowej Eskadry Treningowej w Warszawie (Dowódca kpt. pil. H. Wierszydło (nazwisko zniekształcone – red.) (...).”.

     Tak więc w zamyśle kancelarystów wojskowych miał pozostać nadal oficerem sztabowym, poprzez skierowanie go do Eskadry Sztabowej przy Naczelnym Dowództwie Lotnictwa, co jednak ostatecznie w praktyce zaowocowało przejściem do służby liniowej (frontowej).

 

     5 września 1939 r. został mianowany zastępcą dowódcy tej eskadry, a dokładnie mówiąc części eskadry pozostałej w Powsinie, gdy druga część przebazowała się pod dowództwem kpt. H. Wirszyłło do Świdnika.

 

     Do dyspozycji na lotnisku w Powsinie porucznik Wojtulewicz miał 5 oficerów rezerwy i około 45 szeregowych. Do tego 24 samoloty różnego typu (2 „Czaple”, RXIII, R.W.D.13 i R.W.D.8), jeden samochód półciężarowy (zarekwirowany z wędliniarni) i jeden samochód osobowy marki Chewrolet. Z uzbrojenia miał broń zainstalowaną w 2 samolotach „Czapla”, a żołnierze byli wyposażeni w 20 sztuk lekkich karabinów k.b.k., przeznaczonych pierwotnie w zamyśle wojska dla kawalerii.

Fot. 9. Polska załoga BH-V, He-480 w 1943 r. 

- porucznik pilot Wacław Wojtulewicz stoi w drugim rzędzie (2-gi od lewej); 

źródło: artykuł Zdzisława Suwińskiego z 12.01.2017 r. pt. „Eskadra Sztabowa

w świetle relacji jej dowódców 1.09.1939-17.09.1939”,

Internet, portal „infolotnicze.pl”

 

     Porucznik od rana 5 września zameldował się na Polu Mokotowskim w Dowództwie Lotnictwa, pod które podlegała Eskadra.

     Po zameldowaniu się u dowódcy lotnictwa majora Bohuszewicza, ten ostatni zabrał por. Wojtulewiczowi jego samochód, jedyny środek łączności z Eskadrą w Powsinie.

     Dopiero na wieczór porucznik Wojtulewicz przedostał się jakoś do swojej jednostki w Powsinie. Od jednego z napotkanych tam żołnierzy (kapitana) otrzymał po 300 złotych na oficera eskadry tytułem należności na wyekwipowanie wojenne. 

 

     Samoloty były skutecznie maskowane w lasach – eskadra ani razu nie była wykryta przez niemieckie lotnictwo obserwacyjne.

 

     Niestety praca kontrwywiadu niemieckiego w wykrywaniu lotnisk polskich była dobrze zorganizowana.

     Niejednokrotnie stwierdzano występowanie znaków wydeptanych w formie kół i strzał skierowanych na nasze lotniska. Znaki te z powietrza były bardzo dobrze widoczne.

 

     Przy tej okazji warto wspomnieć o przypadku szpiegowania tuż przed wojną polskiego lotniska wojskowego w Oborach. Kolonista niemiecki z Jeziorny, bodajże o imieniu Heinrich, późniejszy volksdeutsch działający na szkodę miejscowej ludności narodowości polskiej, udając osobę z niepełnosprawnością intelektualną, prowadził rozpoznanie tego strategicznego obiektu wojskowego. Miał symulować „przyjacielskie” kontakty z lotnikami, którzy podobno wpuszczali go na teren jednostki i w dodatku nawet na pokłady samolotów.

Po wybuchu wojny kolonista-szpieg przywdział hitlerowski mundur S.A. i szybko zapomniał o braterskich relacjach polsko-niemieckich.

 

     Trzeba pamiętać, że władze gminne w Wilanowie tuż przed wybuchem wojny – w miesiącach lipiec i sierpień 1939 r. – zaobserwowały zwiększony napływ młodych mężczyzn, którzy na podstawie posiadanych zezwoleń władz polskich meldowali się na pobyt czasowy u niemieckich kolonistów, jakoby rzekomo u swoich krewnych – oficjalnie mieli być turystami albo robotnikami rolnymi. Zalegalizowane w ten sposób pobyty pseudo „turystów” czy „landarbeiterów” (niem.: robotników rolnych) z Niemiec, a w rzeczywistości zapewne szpiegów, dywersantów i sabotażystów, pozwalały im na swobodne poruszanie się po terenie całego kraju. Takie zjawisko odnotowywano również w latach poprzedzających wojnę, ale rok 1939 był pod tym względem wyjątkowy ze względu na niespotykaną wcześniej skalę tego zjawiska.

 

     W nocy 5 września około godziny 23:00 wróg zaatakował lotnisko powsińskie. – Porucznik Wacław Wojtulewicz opowiadał: „(…) w nocy około godz. 23:00 nastąpił napad na lotnisko (prawdopodobnie desant niemiecki lub okoliczni koloniści niemieccy). Po obustronnej 1/2 godzinnej strzelaninie napad odparliśmy, wzmocniłem posterunki oraz zarządziłem patrolowanie dookoła lotniska (…).”.

 

     6 września 1939 r. por. pilot Wacław Wojtulewicz otrzymał rozkaz od majora Bohuszewicza odlotu do Świdnika.

Zastępca Dowódcy Eskadry Specjalnej por. Wojtulewicz zabrał więc z mokotowskiego lotniska 4 spadochrony i 8 kompletów ekwipunku lotniczego oraz jeden samolot (R.W.D.8), który odesłał bezpośrednio do Świdnika.

     Ze stosu map rozrzuconych w Dowództwie Lotnictwa, ze zgodą majora Bohuszewicza, wybrał kilka kompletów dla swojego personelu lotniczego w Powsinie.

 

     Na cały stan samolotów porucznik Wojtulewicz miał tylko 5 pilotów. Każdego zgłaszającego się pilota rezerwy, bez względu na kwalifikacje, zabierał na wschód. Łącznie razem z czterema pilotkami obsadził w sumie 19 samolotów.

     Z rzutem powietrznym w tym dniu przeleciał do Świdnika.

 

     Nie wszystkie samoloty, jak widać, zostały przerzucone na lubelską linię obrony.

     Jeden z nich doglądał do późnej jesieni Franciszek Tadeusz Derengowski (1912-1944) – kierownik Referatu Lotniczego Kwatery Głównej Harcerzy (1934-1939).

     W pierwszych dniach września 1939 r. pomagał przetransportować rzutem powietrznym przejęte przez Eskadrę Sztabową Dowództwa Lotnictwa samoloty Aeroklubu Warszawskiego z lotniska mokotowskiego do Powsina, na skraj Lasu Kabackiego.

     Po zajęciu Warszawy przez Niemców pilnował do listopada 1939 r. ukrytego w stogu siana w Lesie Kabackim samolotu R.W.D.8.

Z nastaniem mrozów musiał go pozostawić.

 

     Ciąg dalszy nastąpi.

 

                                                            Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1/ Zdzisław Suwiński, artykuł z 12.01.2017 r. pt. „Eskadra Sztabowa w świetle relacji jej dowódców 1.09.1939-17.09.1939”, Internet, portal „infolotnicze.pl”,

2/  „Boje Polskie 1939-1945. Przewodnik encyklopedyczny”, pod redakcją naukową Krzysztofa Komorowskiego, Wojskowe Biuro Badań Historycznych, Warszawa 2009,

3/ Elżbieta Grendecka, artykuł z 17.10.2019 r. pt. „O początkach golfa nad Wisłą”, Internet, portal „Golf Channel Polska”,

4/ „Dokumenty do dziejów wilanowskiej nieruchomości ziemskiej. Seria A. XX wiek” (tom I), wstęp i opracowanie Mirosław Kłusek, Kraków 2011,

5/ ks. Jan Świstak, artykuł z marca 2016 r. pt. „Klub golfowy w Powsinie”, gazetka parafialna „Wiadomości Powsińskie”, Internet, strona: http://parafia-powsin.pl,

6/ ks. Jan Świstak, artykuł z czerwca 2016 r. pt. „Park Kultury w Powsinie”, gazetka parafialna „Wiadomości Powsińskie”, Internet, strona: http://parafia-powsin.pl,

7/ „Harcerski Słownik Biograficzny” (tom II), pod redakcją Janusza Wojtyczy, Warszawa 2008,

8/ Internet, portal „Niebieska eskadra - groby, cmentarze, pomniki, miejsca pamięci polskich lotników”, strona: https://niebieskaeskadra.pl,

9/ Grzegorz Kłos, artykuł z 26.09.2017 r. pt. „Akcja Wilanów” (cz. I), Internet, portal „Cyfrowe Archiwum Wilanowa i Okolic”, strona: www.cawio.pl.

 

 

 

 

 

 

POWRÓT