Patron honorowy

Nieznana historia powstańca styczniowego
Walentego Pindelskiego
cz. XI
20 stycznia 2019

      Zbliżamy się do końca opowiadania o losach podporucznika Walentego Pindelskiego, powstańca styczniowego, który spoczywa na Starym Cmentarzu w Powsinie. Do tej pory opisałem jego udział w trzech znanych z nazwy bitwach – bitwie pod Rozniszewem (artykuł V), bitwie pod Piasecznem (artykuł VII) i bitwie pod Żyrzynem (artykuły IX i X).

 

      Dziś rozpocznę opowiadanie o ostatnim starciu powstańczym, które związane jest z nazwiskiem Walentego Pindelskiego, co znajduje potwierdzenie we wniosku z 1928 r. o nadanie mu srebrnego „Krzyża Zasługi” (dokument w zasobach Centralnego Archiwum Wojskowego). – Jest to bitwa pod Żelazną.

Fot. 1. Fragment mapy z ok. 1839 r. - widoczne wsie Gocław i Żelazna;

użyte skróty: ceg. - ciegielnia, fol. - folwarki; kar. - karczma; 

źródło: Topografičeskaâ Karta Carstva Pol'skago = Topograficzna Karta

Królestwa Polskiego = Carte Topographique du Royaume de Pologne;

źródło: Internet, portal Biblioteki Narodowej w Warszawie - POLONA,

strona, https://polona.pl

 

      Po zwycięskiej bitwie Polaków z wojskami carskimi pod Żyrzynem, jaka rozegrała się 8 sierpnia 1863 r. (patrz: artykuł „Nieznana historia powstańca styczniowego Walentego Pindelskiego cz. X”), Józef Jankowski ze swoimi ludźmi oraz innymi powstańcami z  oddziałów Zielińskiego i Jarockiego uchodzi przed carskim pościgiem przez Mysłów, Parysów, a potem Wiązownę do powiatu stanisławowskiego z zamiarem dotarcia do lasów nieporęckich.

     

      Wskazani dowódcy, czując na plecach oddech Moskali, postanowili rozdzielić się pod Mysłowem.

Następnie Jankowski pod wsią Krupki, dla większego bezpieczeństwa, rozpuścił kosynierów i część strzelców, którym udzielił krótkoterminowych urlopów z obowiązkiem dołączenia do oddziału w lasach nieporęckich. W tej grupie znalazł się Walenty Pindelski.

 

      Podpułkownik Jankowski, posługujący się odtąd pseudonimem  „Szydłowski”, wraz z pozostałym 200-osobowym oddziałem jazdy i strzelców na podwodach, ciągle ścigany, podążał przez Mokre w stronę Bugu, a przeszedłszy go pod Ślęzanami, schronił się w podmokłych lasach w widłach Bugo-Narwi.

      Dopiero kiedy wojska carskie zaprzestały za nim pościgu, około 15 sierpnia przeprawił się ponownie przez Bug w pobliżu Serocka i dotarł do lasów nieporęckich, w których przebywał ponad trzy tygodnie.

 

      Walenty Pindelski był urlopowany przez swojego obecnego dowódcę, ale broni nie zamierzał ani na chwilę składać.

      „Szydłowski” był jego drugim dowódcą. – Walenty wcześniej walczył u boku innego słynnego dowódcy Powstania Styczniowego – pułkownika Władysława Kononowicza.

      Jego kolejnym, i prawdopodobnie ostatnim dowódcą, został pułkownik Ludwik Żychliński, dowódca legendarnego oddziału „Dzieci Warszawskie”.

Fot. 2. Ludwik Żychliński (obraz z lat 1863-1864);

źródło: Internet, strona Muzeum Niepodległości: muzeum-niepodleglosci.pl

 

      Wieś Żelazna znajduje się po prawym brzegu Wisły w powiecie garwolińskim, gmina Pilawa, województwo mazowieckie.

W linii prostej leży około 25 kilometrów na północny-wschód od Góry Kalwarii.

 

      Podczas Powstania Styczniowego w dniu 25 sierpnia 1863 r. na gruntach folwarku Żelazna,  niedaleko zabudowań dworskich, oddział powstańczy „Dzieci Warszawskie” dowodzony przez pułkownika Ludwika Żychlińskiego stoczył bitwę z Rosjanami dowodzonymi przez generała Nikołaja Meller-Zakomelskiego.

      Grunty, na których miała miejsce bitwa obecnie znajdują się w pobliskiej wsi Gocław.

Fot. 3. Gen. Nikołaj Meller-Zakomelski (1813-1887);

źródło: Internet, strona Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org

 

      Oddział „Dzieci Warszawskich” („Dzieci Warszawy”) powstał z młodzieży warszawskiej, która uszła do Puszczy Kampinowskiej przed „branką”, czyli przymusowym wcieleniem do służby w carskim wojsku.

 

      Walenty Pindelski już miał okazję poznać metody Meller-Zakomelskiego.

      Pierwszy raz zetknął się z generałem Meller-Zakomelskim ponad trzy miesiące wcześniej – 19 maja 1863 r. – w bitwie pod Chojnowem koło Piaseczna (współcześnie teren Chojnowskiego Parku Narodowego). Wówczas Walenty służył pod rozkazami pułkownika Władysława Kononowicza.

 

      Rosyjski generał Meller-Zakomelski, ten sam, któremu Kononowicz chciał odbić polskich jeńców pod Chojnowem, razem ze swoim wojskiem 27 maja 1863 r. wytropił obozowisko powstańców na trzęsawiskach w Lasach Rozniszewskich i nakazał otoczyć je kordonem wojska. Meller-Zakomelski przypuścił atak na Polaków ukrytych na Kępie Rozniszewskiej.

      Walka trwa pół godziny. I tym razem Pindelski zdołał ujść mu z życiem. To już drugie spotkanie Walentego Pindelskiego z okrutnym generałem, który miał na swoim sumieniu stracenie jego dowódcy – pułkownika Władysława Kononowicza – do czego doszło 3 czerwca 1863 r. w Warce w święto Bożego Ciała.

 

      Bitwa pod Żelazną to trzecie spotkanie Walentego Pindelskiego z rosyjskim generałem, który z zaciętością tropił powstańców. Walenty teraz jest już zaprawionym w bojach partyzantem, znającym doskonale styl walki wroga – to pozwala mu przeżyć.

 

      Pułkownik Ludwik Żychliński urodził się w 1837 r. w starym rodzie szlacheckim herbu „Szeliga” w Wielkopolsce (poznańskie). W latach 1862-1863 w randze kapitana  brał udział w amerykańskiej wojnie secesyjnej po stronie Północy.

      Po wybuchu Powstania Styczniowego, tak jak wielu innych Polaków, chciał wrócić do ojczyzny.

      Żychliński pod pozorem leczenia ran w sanatoriach europejskich otrzymał oficjalne zwolnienie z amerykańskiego wojska, po czym wyjechał z fałszywym paszportem poprzez Niemcy do Warszawy.

 

      Władze powstańcze mianowały go dowódcą (naczelnikiem) sił zbrojnych w powiecie warszawskim i rawskim. Tam przez pół roku dowodził wspomnianym oddziałem powstańczym, staczając wiele potyczek z wojskiem carskim, aż do momentu dostania się do niewoli.       

      Za udział w powstaniu został zesłany na Syberię do Zabajkalskiego Kraju, skąd powrócił w 1868 r. do rodzinnej Wielkopolski.

      Zmarł po 1901 r. w miejscowości Brusno (powiat lubaczowski).

 

      Zapewne Walenty Pindelski po odłączeniu się na jakiś czas od oddziału pułkownika Jankowskiego w sierpniu 1863 r. ukrywa się w okolicach Góry Kalwarii.

      W końcu te tereny nie są mu obce. Z rodzinnego Słomczyna koło Konstancina do Góry, jak wtedy nazywano Górę Kalwarię, jest około 10 kilometrów.

 

      Pułkownik Żychliński 18 sierpnia 1863 r. otrzymał od władz powstańczych (Rządu Narodowego) rozkaz pójścia z pomocą oddziałom dowodzonym przez generała Heydenreicha pseudonim „Kruk”. Wiadomość zastała go na lewym brzegu Wisły.

Fot. 4. Gen. Michał Jan Heydenreich ps. „Kruk” 

(ur. 1831 Warszawa - zm. 1886 Lwów);

podpułkownik armii carskiej, w czasie Powstania Styczniowego

generał w służbie Rządu Narodowego; 

źródło: Internet, strona Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org

 

      Żychliński był zdziwiony rozkazem Rządu Narodowego, ale nie miał zamiaru go kwestionować. – Nie miał dostatecznej ilości broni, amunicji i zapasów żywności, a żołnierze w dużej części nie byli doświadczeni w boju. Posiadał też wiedzę, że generał „Kruk” został rozbity i uszedł do Galicji, a tylko resztki jego oddziałów lubelskich ukrywały się po lasach.

 

      Wysłał więc kuriera do Rządu Narodowego w Warszawie z prośbą o zasilenie go bronią, amunicją i zapasami niezbędnymi do życia, informując że nie posiada tych środków do dalszej walki i nie może wysłać swoich ludzi na pewną śmierć.

Fot. 5. Przedstawienie się w kwaterze naczelnego wodza,

drzeworyt sygnowany: Martin Jacques-Charles Lallemand,

gazeta „Postęp” 1863 nr 11 (1 maja);  

źródło: „Powstanie styczniowe w ilustracjach prasowych z epoki”,

Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy Biblioteka Główna Województwa

Mazowieckiego, opracowanie: Grażyna Małgorzata Lewandowska;

ochotnicy przybyli z Krakowa do Sosnówki, gdzie mieściła się kwatera główna

Langiewicza; tam 11.III.1863 r. nastąpiło zaprzysiężenie dyktatora

 

      W odpowiedzi goniec przyniósł mu kolejny rozkaz z Warszawy, aby niezwłocznie ruszył za Wisłę, gdzie od organizatora Powstania Styczniowego w powiecie stanisławowskim otrzyma 400 karabinów i 4000 sztuk amunicji.

 

      Zaraz potem Żychliński rozesłał gońców i zdecydowane rozkazy do okolicznych mieszkańców, aby w nocy z 20 na 21 sierpnia nadesłali 200 podwodów (wozy konne z woźnicami) dla piechoty do wsi Jurki nad rzeką Jeziorką, położonej pomiędzy Tarczynem a Grójcem niedaleko szosy radomsko-warszawskiej (współcześnie: gmina Pniewy, powiat grójecki, województwo mazowieckie).  

Fot. 6. Fragment mapy z ok. 1839 r. - widoczne wsie Jurki Leszno-Wola

(Leszno Wola) i Prażmów oraz miasta Czersk i Góra (Góra Kalwaria)

źródło: Topografičeskaâ Karta Carstva Pol'skago = Topograficzna Karta

Królestwa Polskiego = Carte Topographique du Royaume de Pologne; 

strona, https://polona.pl

 

      Dowódca „Dzieci Warszawskich” miał nader trudne zadanie do wykonania. Swoim podkomendnym – zarówno oficerom, jak i szeregowym – nie mógł ujawnić dokąd się udają, bo obawiał się masowej dezercji powstańców, którzy byli świadomi tego, że wyprawa za Wisłę bez broni palnej i amunicji równa się wyrokowi śmierci.

 

      Żychliński jednocześnie posłał oficerów do oddalonego o 30 kilometrów Czerska koło Góry (Góry Kalwarii) z rozkazem przygotowania tam promów ma Wiśle.

      Zadanie to przypadło w udziale kapitanowi powstańczej żandarmerii (policji wojskowej) dla okręgu czerskiego, który zabrał ze sobą 36 jeźdźców.

 

      Miejscowi dziedzice z okolic Tarczyna wywiązali się z zadania i dostarczyli do wsi Jurki zapotrzebowane podwody – piechota wsiadła na ponad dwieście fornalek (furmanek) i ruszyła w kierunku wsi Lesznowola (dawniej: Leśna Wola, Leszno-Wola) nad Jeziorką po drugiej stronie szosy radomsko-krakowskiej, gdzie dołączyły do nich resztki rozbitych na wiosnę (w kwietniu-maju 1863 r.) oddziałów powstańczych.

Fot. 7. Konwój rannych powstańców styczniowych do Krakowa,

drzeworyt niesygnowany, gazeta „Postęp” 1863 nr 16 (15 października); 

pierwodruk: gazeta francuska „L’Illustration Journal Universel” (28 marca

1863); źródło: „Powstanie styczniowe w ilustracjach prasowych z epoki”,

Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego, opracowanie: Grażyna Małgorzata Lewandowska

 

      Wielu mieszkańców spod Jeziorny (Jeziorny Królewskiej, obecnie w gminie Konstancin-Jeziorna) i Góry Kalwarii zawdzięczało wtedy oddziałowi Żychlińskiego ocalenie przed carskim wojskiem, który siłą ściągał podatki.

      Niejaki rosyjski pułkownik Siergiej Muchanow w okolicach Prażmowa i Jeziorny plądrował ze swoimi ludźmi pobliskie miasteczka.

Fot. 8. Siergiej Muchanow (ur. 1833 Stara Wołogda, Rosja - zm. 1897,

Przemęczany k. Miechowa, Polska) - prezes dyrekcji Warszawskich

Teatrów Rządowych; na początku kariery przebywał w wojsku rosyjskim

- w 1861 r. mianowano go adiutantem gen. A. Ludersa w Warszawie,

a w 1862 r. pełniącego obowiązki oberpolicmajstra Warszawy w stopniu

podpułkownika. Po Powstaniu Styczniowym w 1863 r. zrezygnował ze służby

w żandarmerii carskiej. We wrześniu 1863 r. ożenił się w Baden-Baden (Niemcy) 

z Marią Kalergis z domu Nesselrode. Dzięki petersburskim kontaktom

żony i poparciu namiestnika F. Berga w dniu 27 kwietnia 1868 r. otrzymał

nominację na prezesa dyrekcji Warszawskich Teatrów Rządowych

i zarządzającego pałacami cesarskimi w Królestwie Polskim; 

źródło: Internet, strona Encyklopedii Teatru Polskiego: encyklopediateatru.pl 

 

      Z uwagi na fakt, że było to niedaleko od wyznaczonego powstańczego szlaku ku Wiśle, Żychliński wydał rozkaz ścigania Moskali. Jednak pułkownik Muchanow zdążył uciec w kierunku Warszawy na wieść o zbliżających się powstańcach, porzucając wcześniej zarekwirowany inwentarz gospodarczy (bydło, owce, itd.) i inny dobytek.

      Posłany w pogoń szwadron warszawskich ułanów gonił Muchanowa prawie aż do rogatek miasta.

      Powstańcy tak wystraszyli carskiego pułkownika, że ten już później nie chciał dochodzi egzekucji od ludności.

      Muchanow później ożenił się ze śpiewaczką i zajął się dyrektorowaniem warszawskich teatrów.

 

      21 sierpnia 1863 r. wieczorem Ludwik Żychliński z oddziałem „Dzieci Warszawskie” dotarł do Czerska.

      Czersk wówczas stał się na chwilę wolnym polskim miasteczkiem w rękach Rządu Narodowego.

 

      Żychliński umieścił piechotę w ruinach czerskiego zamku górującego na wiślanej skarpie. Kawalerię zaś rozlokował po ulicach miasteczka, które ponadto otoczył strażami.

      Woźniców, którzy ich przywieźli z Jurek, odprawił z pieniędzmi i pokwitowaniami dla właścicieli za użyczenie transportu.

Fot. 9. Czersk koło Góry Kalwarii - panorama ruin zamku

widziana od strony prawego brzegu Wisły;

data fot.: 1918-1939 r.; sygn.: 1-U-776; autor: Zdzisław Marcinkowski; 

zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji; 

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      Morale „Dzieci Warszawskich” bardzo podupadło. – W drodze do Czerska dowiedzieli się dokąd maszerują i część z nich ze strachu zaczęła dezerterować. Dlatego Żychliński rozkazał strażom pilnować ich zgromadzonych w murach czerskiego zamczyska.

Fot. 10. Ruiny zamku w Czersku koło Góry Kalwarii (widok wewnętrzny)

data fot.: 1941 r.; sygn.: 2-8123; autor: Greif; 

zespół: Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa; 

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      Mieszkańcy Czerska przyjęli powstańców z oddziału „Dzieci Warszawskie” niezwykle gościnnie. – Suto wszystkich nakarmili.

      W mieście panowała podniosła atmosfera, której najstarsi nie pamiętali od 30 lat, tj. od czasu Powstania Listopadowego (1830-1831).

Fot. 11. Ruiny zamku w Czersku koło Góry Kalwarii (widok zewnętrzny);

data fot.: 1913 r.; autor: Juliusz Kłos; 

źródło: Internet, strona „Polskie Zamki”: zamki.pl

 

      Ludzie płakali z radości, ściskali powstańców i co kto miał znosił najlepszego dla polskiego wojska, aby tym sposobem okazać jak sercami i duszą są związani z powstaniem.

 

      Wieczorem 21 sierpnia kapitan czerskiej żandarmerii powiadomił Żychlińskiego, że promy już gotowe i można przeprawiać się za Wisłę na jej prawy brzeg.

 

      Najpierw zaczęto przewozić konnicę przy blasku pochodni, ognisk i latarni.

      Przeprawa jednak szła wolno, bo trzy promy były małe i płytkie, a konie dzikie i nie przywykłe do brzęku broni i światła.

 

      Po konnicy przewożono furgony, a na końcu piechotę. Nim tylna straż na ostatni prom wsiadła, już zaczęło świtać i żołnierze zaśpiewali prastarą pieśń religijną „Kiedy ranne wstają zorze”.

 

      22 sierpnia 1863 r. nad ranem „Dzieci Warszawskie” ostatecznie przeprawiły się przez Wisłę pod Czerskiem koło Góry Kalwarii.

      W tej grupie prawdopodobnie był też Walenty Pindelski.

Fot. 12. Przeprawa ochotników przez San z Galicji w lubelskie, drzeworyt,

rys. Ange-Louis Janet na podstawie szkicu A.C. Wiesnera, ryt. Louis-Paul-Pierre Dumont, gazeta francuska „L’Illustration Journal Universel” 1863 nr 1071

(5 września), źródło: „Powstanie styczniowe w ilustracjach prasowych z epoki”, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego, opracowanie: Grażyna Małgorzata Lewandowska

 

      Ludwik Żychliński pisał po latach: „(…) zebrałem oddział zbrojny Dzieci Warszawskich i powstańców z powiatów Warszawskiego i Rawskiego i Rząd Narodowy z Warszawy rozkazał mi w sierpniu 18-go udać się z oddziałem za Wisłę w Lubelskie z pomocą oddziałom powstańczym dowodzonym przez Jenerała Kruka, a chociaż nie miałem amunicji i nie miałem dla wszystkich powstańców broni palnej, to jednakże byłem posłuszny rozkazowi i 22-go sierpnia przeprawiłem się przez Wisłę pod Czerskiem (z) 1240 powstańcami już zdemoralizowanymi uciekinierstwem i włóczeniem się po kwaterach (…)”.

 

      Mieszkańcy Czerska z brzegów żegnając powstańców błogosławili ich na drogę.

      Żychliński wspominał: „(…) Mieszkańcy Czerska z brzegów błogosławiąc zaczęli nas żegnać, a stare mury zamczyska książąt Mazowsza zaczerwieniły się od wschodzącego słońca, a na nich nasz sztandar zatknięty na znak, że tam Orzeł biały i Pogoń panowały wieki długie i jeszcze panować będą.

      Kochana Wisła też, oświecona słońcem, powitała nas, a srebrzyste jej wody śpieszyły ku Warszawie, aby tam szeptać wiernym, że dzieci już szczęśliwe dostały się na drugą stronę, aby w Podlaskiem i Lubelskiem znaleźć grób i śmierć zaszczytną na polu bitwy w obronie Ojczyzny, wolności i niepodległości. 

      Całą noc nikt nie zmrużył oka, lecz na odpoczynek nie było czasu i przeto sygnały do marszu zabrzmiały w powietrzu i po rosie rozległ się jęk pochodzący od końskich i ludzkich kroków, bo czuła ta ziemia święta, że po niej depcą przyśli męczennicy, którzy mogli śmiało powiedzieć: »Polsko ! – morituri te salutant «(…).” (łac. „idący na śmierć Cię pozdrawiają” – red.).

 

      Ciąg dalszy nastąpi … .

 

                                                                        Grzegorz Kłos

 

 

 

1) Ludwik Żychliński, „Pamiętniki byłego dowódzcy Dzieci Warszawskich i byłego naczelnika sił zbrojnych powiatów warszawskiego i rawskiego”, Poznań 1885.

2) Tadeusz Pacek (współpraca Danuta Gawryś), „150 Rocznica Wybuchu Powstania Styczniowego. Żelazna – Gocław 1863-2013”,

3) Stanisław Góra, „Partyzantka na Podlasiu 1863-1864”, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1976,

4) Internet, strona „Ogrody Wspomnień”: https://www.ogrodywspomnien.pl,

5) Encyklopedia PWN, Internet, strona: https://encyklopedia.pwn.pl,

6) Wikipedia, strona: pl.wikipedia.org.

 

 

 

 

POWRÓT