Patron honorowy

Sprawa Czyrsznica cz. II
29 września 2018

      Henryk Czyrsznic (Tschirschnitz) i jego rodzina tuż przed północą 13 czerwca 1945 roku zostali zatrzymani na warszawskim Targówku (osiedle Zacisze) przez Milicję Obywatelską.

      Czyrsznicowie w czasie okupacji niemieckiej byli volksdeutschami.

     Podczas przesłuchania następnego dnia Henryk miał przyznać się do przynależności do nazistowskiej organizacji „S.A.” z siedzibą w Piasecznie, formacji niemieckiej partii NSDAP (niem. Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei, pol. Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników).

 

      Milicja z Targówka postanowiła zatrzymać Czyrsznica i odstawić pod sąd celem przeprowadzenia dalszego śledztwa i zastosowania środka zapobiegawczego w postaci aresztowania.

      Razem z Henrykiem Czyrsznicem uwięziono jego niepełnoletniego syna, który był z ojcem w chwili zatrzymania w mieszkaniu przy ul. Skłodowskiej na Zaciszu (współcześnie ul. Uranowa).

      Nie mamy wiedzy o uwięzieniu innych członków rodziny.

 

      19 czerwca 1945 roku Kierownik Warszawskiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Rembertowie odesłał zatrzymanych Henryka Czyrsznica i jego syna do Prokuratury Specjalnego Sądu Karnego w Warszawie. Dzień później prokurator postanowił o aresztowaniu Henryka Czyrsznica.

 

      W dniu 25 czerwca 1945 roku wiceprokurator Kalinowski pisał do Urzędu Bezpieczeństwa w Piasecznie: „B.pilne … . Polecam przeprowadzenie wywiadu na terenie Chyliczek celem uzyskania informacji o działalności w okresie 1939-1945 r. volksdeutscha Henryka Czyrsznica, członka S.A., czy działał on na szkodę Polaków, jaką funkcję spełniał w S.A. /świadkowie, fakty/. Zatrzymać niezwłocznie członków rodziny tegoż Henryka Czyrsznica, pozostających dotychczas na wolności i po przeprowadzeniu dochodzenia doprowadzić ich do Prokuratury Specjalnej Sądu Karnego w Warszawie ul. Szeroka 38 dla sankcji”.

Fot. 1. Dawna siedziba Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Piasecznie; 

źródło: Internet, strona Instytutu Pamięci Narodowej: https://slady.ipn.gov.pl

 

      9 lipca 1945 roku młodszy oficer śledczy Jan Miarkowski z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Piasecznie przesłuchał Wacława K., zastępcę sołtysa z Chyliczek, który na pytanie: „Co świadek może zeznać w sprawie volksdeutscha Czersznica (Czyrsznica) Henryka ?”, powiedział: „W naszej miejscowości Czersznic nikogo nie skrzywdził. Wiem, że należał do S.A. Chodził na ćwiczenia. O jego działalności w innych okolicach nic nie wiem. Chodził na zebrania partyjne.”.

 

      Ostatecznie Prokuratura Specjalnego Sądu Karnego w Warszawie w dniu 4 września 1945 roku przekazała akt oskarżenia Henryka Czyrsznica do Specjalnego Sądu Karnego dla Okręgu Warszawskiego z siedzibą w Łodzi. Czyrsznic został oskarżony o to, że: „w latach 1942-1944 w Chyliczkach pod Warszawą, zadeklarowawszy swą przynależność do narodu niemieckiego działał na szkodę ludności polskiej należąc do zbrojnej organizacji hitlerowskiej »S.A.«”.

 

      W tym czasie oskarżony przebywał w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie. Był tam od 20 czerwca 1945 roku.

      Najprawdopodobniej w tym samym więzieniu był też  jego syn.

Fot. 2. Więzienie Mokotowskie, Warszawa, ul. Rakowiecka 37;

data fot.: lata stalinowskie; zdjęcie ze zbiorów Jacka Pawłowicza;

źródło: Internet, strona: niezalezna.pl

 

      25 września 1945 roku z więzienia Czyrsznic zwrócił się z podaniem do Prokuratora Specjalnego Sądu Karnego w Warszawie o widzenie z adwokatem z Stefanem I. z ulicy Targowej na warszawskiej Pradze, który pełnił funkcję jego obrońcy z urzędu.

      Prosił też o powołanie na świadków Czesława Sz. i Mariannę Ś. z Chyliczek.

 

      10 października Specjalny Sąd Karny w Łodzi przychylił się do prośby oskarzonego, zezwalając na spotkanie z adwokatem i powołując na rozprawę główną wskazanych świadków, celem ich przesłuchania.

      Trzy dni później łódzki sąd przesłał adwokatowi Czyrsznica zezwolenie na widzenie z nim.

 

      22 października do Specjalnego Sądu Karnego dla Okręgu Warszawskiego w Łodzi wpływa informacja z Komisariatu Milicji Gminy Nowa Iwiczna, iż nie może odnaleźć świadka Czesława Sz. z Chyliczek, bowiem ten zamieszkuje w Toruniu.

      Milicjanci uzyskali jedynie zobowiązanie Marianny Ś. (drugiego świadka z Chyliczek) o pozyskaniu adresu Czesława Sz. i wysłania mu telegramu.

 

      Henryk Czyrsznic od początku nie miał szczęścia do obrońcy – w dniu 23 października 1945 roku adwokat Stefan I. wystąpił do sądu o zwolnienie go z funkcji obrony w sprawie Czyrsznica, ponieważ w dniu rozprawy (27 października) miał reprezentować innego oskarżonego w Okręgowym Sądzie Wojskowym w Warszawie.  

      Wskazał przy tym kandydata na obrońcę Czyrsznica w osobie adwokata Antoniego B., który zadeklarował chęć obrony oskarżonego.

      Specjalny Sąd Karny nie przychylił się jednak do prośby adwokata I., bowiem ten był obecny tydzień później na rozprawie głównej w sprawie Czyrsznica.

 

      Henryk Czyrsznic został dowieziony do Łodzi na rozprawę główną. Na sali rozpraw pozostawał pod strażą. Rozprawę rozpoczęto 29 października 1945 roku o godzinie 14:15. Była to już druga rozprawa, bowiem pierwsza odbyła się zgodnie z planem 27 października.

 

      Na rozprawie wymiar sprawiedliwości reprezentowali: przewodniczący składu sędzia Fr. Kwaśniak, ławnicy: Agnieszka Kowalska i Leopold Zimmoch, prokurator J. Zieliński oraz protokólant M. Tymowski.

 

      Przedstawiony Czyrsznicowi zarzut karny brzmiał tak samo, jak na początku września 1945 roku w akcie oskarżenia sformułowanym przez Prokuraturę Specjalnego Sądu Karnego w Warszawie: „(…) w latach 1942-1944 r. w Chyliczkach pod Warszawą zadeklarowawszy swą przynależność do narodu niemieckiego działał na szkodę ludności polskiej, należąc do zbrojnej organizacji hitlerowskiej »S.A.«”. 

 

      Na sali nie było Czesława Sz. z Torunia, któremu wezwania nie doręczono. Sąd postanowił na wniosek prokuratora skreślić tego świadka z listy świadków. Obrońca Czyrsznica nie oponował.

 

      Adwokat Stefan I. wniósł natomiast o przesłuchanie Tomasza K. „na okoliczność, że oskarżony ukrywał przez rok czasu u siebie Polaka”.

      Obrońca złożył również wniosek o powołanie pięciu innych świadków „na okoliczność zachowania się oskarżonego w stosunku do Polaków”. Przy tej informacji w protokole zapisano ołówkiem, że adwokat I. nie podał nazwisk tych świadków.

 

      Stanowczo przeciwko powołaniu kolejnych świadków sprzeciwił się prokurator J. Zieliński, argumentując to tym, że obrona „nie sprecyzowała okoliczności, które mają zeznać”.

 

      Sąd przychylił się do stanowiska prokuratora i odmówił powołania kolejnych świadków, prawdopodobnie dlatego, że mogliby potwierdzić dobre relacje Czyrsznica z sąsiadami z Chyliczek.

      Sąd enigmatycznie jedynie kazał zaprotokołować, że „postanowił nie dopuścić dowodu z doprowadzonych świadków ze względu na niesprecyzowane okoliczności, które mają świadkowie zeznać”.

 

      Oznaczało to, że sześciu świadków  było wtedy za drzwiami pod łódzką salą rozpraw, ale sąd nie uznał za stosowne ich wysłuchać.

To znamienne, że tyle osób chciało zeznawać w obronie Czyrsznica. Przebyli blisko 150 kilometrów do Łodzi spod Warszawy żeby bronić swojego sąsiada pochodzenia niemieckiego w procesie karnym.

      A to wszystko działo się w kilka miesięcy po zakończeniu wojny, gdy dominowała powszechna nienawiść do Niemców i chęć odwetu na nich za doznane krzywdy !

 

      Henryk Czyrsznic został zapytany przez sędziego Fr. Kwaśniaka czy przyznaje się do zarzucanego mu czynu i jakie wyjaśnienia chce złożyć sądowi.

 

      Czyrsznic odpowiedział: „Tak, przyznaję się do winy należenia do organizacji „S.A”. W r. 1941 zostałem wciągnięty na Volkslistę. Do wstąpienia do „S.A.” w jesieni 1942 r. zostałem zmuszony przez sąsiadów volksdeutsch’ów. Otrzymałem mundur „S.A.”. Broni nie miałem. W mundurze „S.A.” nie chodziłem, gdyż wstydziłem się. Chodziłem na ćwiczenia i odczyty dla członków „S.A.”. Na ćwiczeniach dawali karabiny. Nie znam języka niemieckiego. W 1944 r. pełniłem wartę raz na pięć dni koło mleczarni. Nie brałem udziału w łapankach.”.

 

      Następnie na salę rozpraw wezwano świadków – Wacława K., rolnika z Chyliczek (lat 44), i Mariannę Ś. (lat 32), pracownicę domową z Chyliczek, obydwoje wyznania rzymskokatolickiego. Świadkowie nie byli spokrewnieni z Czyrsznicem.

Fot. 3. Parterowy domek pierwszej szkoły w Chyliczkach z ok. 1891 r.; 

źródło: Internet, strona Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej:

http://polacyzwyboru.pl

 

      Wacław K. zeznał: „Znam osk. (oskarżonego – Henryka Czyrsznica) od 1933 r. Jest moim sąsiadem. Przed 1939 r. osk. był uważany za Polaka. Po przyjęciu przez niego „Volkslisty”, mówił do mnie, że go do tego zmuszono. Nie widziałem, by Czyrsznic nosił mundur „S.A”. Mówił do mnie, że wstydzi się nosić mundur. Nosił go podobno w teczce. Nie wiem czy miał broń. Nikomu z Polaków nie szkodził. Z Chyliczek wyszedł wraz z wojskami niemieckimi. Czyrsznic pomagał Polakom. Ukrywał u siebie przez rok czasu Polaka bez dokumentów.”.  

 

      Świadek Marianna Ś. zeznała: „Znam osk., gdyż pracowałam u niego przez czas okupacji niemieckiej. Po poddaniu się Francji Czyrsznic został Volksdeusch’em. Do „S.A.” należał osk. Munduru nie nosił. Mówił, że wstydzi się tego munduru. Do wstąpienia do „S.A.” namówili go sąsiedzi. Jeden raz widziałam, że miał karabin. Oskarżony przez rok czasu ukrywał u siebie Polaka, Romana Junczyńskiego, zbiegłego z Niemiec. Czyrsznic wiele pomagał Polakom. U niego sąsiedzi dokonywali uboju świń. Użyczał Polakom koni do robót. Nie wiem nic o gazetkach.”.

Fot. 4. Volksdeutsch z dwoma końmi

zespół: Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa; data fot.: kwiecień 1941 r.; 

autor fot.: nieznany; sygn. 2-5834; 

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      Specjalny Sąd Karny dla Okręgu Sądu Apelacyjnego w Warszawie z siedzibą w Łodzi, w wyroku spisanym na rozprawie głównej w dniu 29 października 1945 roku, orzekł: „Henryka Czyrsznica urodzonego 9 września 1895 r. w Kępie Okrzewskiej pow. warszawskiego, syna Adama i Anny z d. Wandel, narodowości i obywatelstwa niemieckiego, wyznania ewangelickiego, zam. w Chyliczkach pow. warszawskiego, uznać winnym tego, że w latach 1942-1944 w Chyliczkach pod Warszawą zadeklarowawszy swą przynależność do narodu niemieckiego działał na szkodę ludności polskiej, należąc do zbrojnej organizacji hitlerowskiej „S.A.” i skazać go na 12 (dwanaście) lat więzienia. Na poczet orzeczonej kary zaliczyć skazanemu czas tymczasowego aresztowania od dnia 20 czerwca 1945 r. Mienie skazanego oraz mienie jego współmałżonka i dzieci z wyjątkiem mienia tych ostatnich pochodzącego z ich dorobku własnego lub ze spadkobrania skonfiskować na rzecz Skarbu Państwa. Pozbawić skazanego praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na lat 8 (osiem) … .”.

 

      W uzasadnieniu wyroku napisano: „Przy wymiarze kary skazanemu, jako okoliczność łagodzącą, Sąd wziął pod uwagę to, że nie zostało ujawnione na przewodzie sądowym, by ktokolwiek z obywateli polskich został wydany w ręce okupacyjnych władz niemieckich przez skazanego lub by ktokolwiek z jego przyczyny poniósł szwank moralny czy też materialny.”.

 

      Wynika z tego, że sąd zupełnie nie wziął pod uwagę zeznań świadków, którzy wystawili oskarżonemu bardzo dobrą opinię. Sędzia prowadzący sprawę nie pokusił się żeby przesłuchać dodatkowych świadków stojących tuż za drzwiami Sali rozpraw czy podjąć trud odnalezienia Romana Junczyńskiego, którego Czyrsznic ukrywał podczas okupacji w swoim gospodarstwie w Chyliczkach.

W sentencji wyroku skupiono się wyłącznie na fakcie przynależności Czyrsznica do „S.A.”.

 

      Wyrok był ostateczny i prawomocny, co oznaczało, że nie zapewniono skazańcowi żadnej drogi apelacji do wyższej instancji.

 

      Henryk Czyrsznic niedługo potem zmarł w więzieniu. – Jego nazwisko figuruje na „Liście osób zmarłych w więzieniach polskich w latach 1944-1956; więzienia karno-śledcze”.

      Przy nazwisku znajduje się informacja o dacie i miejscu śmierci: „06.05.46” (6 maja 1946 r.), „Koronowo”.

      Możemy domyślać się, że więzień odbywał karę w ekstremalnie trudnych warunkach i był poddawany brutalnemu śledztwu, w rezultacie czego umarł, nie doczekawszy wyjścia na wolność.

     

Fot. 5. Koronowo - klasztor i więzienie; pocztówka z okresu dwudziestolecia międzywojennego; autor fot.: nieznany;

źródło: Internet - strona https://allegro.pl

 

      Stąd należy wnioskować, że Henryk Czyrsznic odbywał karę pozbawienia wolności właśnie w więzieniu w Koronowie.

      Miasto Koronowo znajduje się w północnej Polsce, w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie bydgoskim.

 

      W okresie II Wojny Światowej więzienie w Koronowie funkcjonowało od września 1939 roku do stycznia 1945 roku i było jednym z najcięższych więzień zorganizowanych przez Niemców na okupowanych terenach Pomorza.

      Aresztowanych Polaków osadzano w celach przedwojennego zakładu karnego przy ulicy Bydgoskiej 37. Więzienie, utworzone jeszcze w 1819 roku na mocy rozporządzenia (reskryptu) króla Prus Fryderyka Wilhelma III, mieściło się w budynkach XIV-wiecznego klasztoru Cystersów.

 

 

      Po wyzwoleniu Koronowa również polskie władze zorganizowały więzienie przy ul. Bydgoskiej 27, które funkcjonuje do dnia dzisiejszego jako Zakład Karny Koronowo. W czasach stalinowskich zamordowano tam wielu wrogów „władzy ludowej”.

 

      Wiadomo również, że nieżyjący już syn Henryka Czyrsznica, który w chwili aresztowania był uczniem, został zwolniony z więzienia przez władze komunistyczne.

      Zamieszkał z rodziną gdzieś w Polsce, dożył sędziwego wieku i do końca życia pozostał obywatelem polskim.

 

      Inspiracją do napisania publikacji stały się informacje o mieszkańcach Urzecza o korzeniach niemieckich: volksdeutschach lub obywatelach polskich pochodzenia niemieckiego, którzy w okresie II Wojny Światowej, nierzadko z narażeniem życia, ratowali swoich sąsiadów, Polaków czy Żydów.

 

      W mozaice narodowościowej mieszkańców tego mikroregionu, wśród społeczności lokalnej znaleźli się ludzie, których nie dzieliły narzucone przez okupanta niemieckiego podziały.

 

      Zupełnie nieznaną do dzisiaj historią jest udział volksdeustcha pochodzącego z jednej z miejscowości w Parafii Powsin, zamieszkałej przez kolonistów niemieckich, który pośredniczył w uwolnieniu okolicznych mieszkańców zesłanych do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

 

      O pomocy volksdeustcha, niemieckiego rolnika-kolonisty, w zwolnieniu Polaków z Auchwitz, opowiedział po wojnie mojemu dziadkowi jeden z uratowanych więźniów tego obozu.

 

 

                                                                                                                                                                                  Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1) Instytut Pamięci Narodowej, akta Specjalnego Sądu Karnego na Okręg Apelacyjny Warszawski z siedzibą w Łodzi, sygnatura akt: GK 209/230,

2) Instytut Pamięci Narodowej, „Lista osób zmarłych w więzieniach polskich w latach 1944-1956. Więzienia karno-śledcze”, sygnatura akt: IPN BU 1820/1, aktotwórca: Centralny Zarząd Zakładów Karnych Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie,

3) Internet, Wikipedia – strona: https://pl.wikipedia.org.

 

 

 

POWRÓT