Ksawery Frank 
niezwykła historia „Kiejstuta” 
cz. IV 
01 stycznia 2018

      Poprzedni odcinek opowiadania o wojennych losach Ksawerego Franka ps. „Kiejstut” zakończyłem na dniu 3 października 1943 r. – w chwili zamachu na Wilhelma Westricha, volksdeutscha i gestapowca z Pyr.

 

      Tymczasem jesień 1943 r. na Urzeczu dla „Kiejstuta” to okres intensywnej nauki na Kursie Podchorążych Rezerwy im. gen. Władysława Sikorskiego, prowadzonym w domu Pani Cecylii Lewińskiej w Słomczynie koło Konstancina.

      Trzeba podkreślić, że Pani Lewińska, przyjmując pod dach żołnierzy Armii Krajowej, bardzo ryzykowała życiem swoim i najbliższych. To samo można powiedzieć o jej dwóch córkach  – Halinie i Zofii – które również były zaangażowane w działalność konspiracyjną.

Fot. 1. Słomczyn (Kurs Podchorążych Rezerwy Rejonu V „Gątyń”), listopad 1943 r. - od lewej: pchor. „Dag” Marian Wielogórski, pchor. „Kiejstut” Ksawery Frank (lat 20), łączniczka „Jaskółka” Halina Lewińska (lat 21), pchor. „Radwan” Bogdan Łączyński, ppor. „Gryf” Stanisław Milczyński (lat 25), pchor. „Cichy” Janusz Radomyski, pchor. „Fanatyk” Paweł Gawenda, pchor. „Zajączek” Jerzy Jakubowski; źródło: Archiwum Akt Nowych - Zespół nr 1769: „Archiwum Środowiska Byłych Żołnierzy

VII Obwodu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej »Obroża«”

 

      Wiemy już, że Halina Lewińska ps. „Jaskółka” była łączniczką Kursu Podchorążych Rezerwy. Niezależnie od tego Pani Cecylia wraz z córkami pomagała żołnierzom AK na różne sposoby – przygotowywały posiłki dla wykładowców i kursantów, zapewniały schronienie, przechowywały broń, itd.

 

      Kierownik kursu – podporucznik Stanisław Milczyński ps. „Gryf” – uczył słuchaczy w domu Lewińskich takich przedmiotów, jak: wyszkolenie bojowe, wyszkolenie strzeleckie, nauka o broni, terenoznawstwo, musztra, walki partyzanckie, walka uliczna w miastach i tak zwana walka o charakterze „napadu zbójnickiego”, czyli z zasadzki, prowadzona w terenie otwartym. Nieodległe wydarzenia pokażą, jak bardzo ta teoria miała okazać się przydatna w wojennych realiach.

 

      Małżeństwo Branickich z wilanowskiego pałacu, właściciele ziemscy dóbr wilanowskich – Adam Branicki (1892-1947) i Beata Maria (Maria Beata) Branicka z domu Potocka (1896-1976) – w okresie okupacji byli oparciem dla ruchu oporu.

 

Fot. 2. Adam Branicki w Pałacu w Wilanowie; data: 1934; autor: Willem van der Poll; źródło: Internet, Wikimedia Commons, strona: https://commons.wikimedia.org

 

      Beata Branicka już na jesieni 1939 r. postanowiła o wstąpieniu do konspiracji. Należała później do Armii Krajowej – nosiła pseudonim „Matka”.

Fot. 3. Zajęcie przez wojska niemieckie fortu na Sadybie - Fort IX

(współcześnie Fort „Czerniaków”). Żołnierze niemieccy

na terenie fortu; data: 29.09.1939 r.; autor fot. Wagner; 

Zespół: Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa; 

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe - Internet,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      W drugiej dekadzie września 1939 r., wraz ze zbliżającym się frontem, w pałacu został zorganizowany szpital polowy - niedługo potem, 16 września, pałacowe sale („biała sala”, „pokój bilardowy”) zapełniły się rannymi polskimi żołnierzami z bitwy stoczonej z Niemcami pod Natolinem. Zostali ranni w szarży kawaleryjskiej na stanowiska niemieckich karabinów maszynowych.

Fot. 4. Hrabia Adam Branicki z małżonką Beatą (Marią) w jednym z pomieszczeń pałacu wilanowskiego; data: 1928 r.; autor fot. nieznany; 

Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji; 

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe - Internet,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      Jej mąż, Adam Branicki, łożył hojnie na rzecz podziemia. Zaangażował się w działalność patronatu opiekuńczego nad więźniami politycznymi, funkcjonującego pod egidą Delegatury Rządu na Kraj.

Zajmował się akcją zbiórek pieniężnych na wykup więźniów oraz wysyłką paczek żywnościowych do więzień.

Był dwukrotnie aresztowany i umieszczony w więzieniach na Pawiaku oraz w Alei Szucha. „Na Szucha” mieściła się siedziba Gestapo – hitlerowskiej Tajnej Policji Państwowej.

 

      Pluton konspiracyjny „1707”, wchodzący w skład Rejonu V „Gątyń” Obwodu VII „Obroża” AK, miał swoją bazę właśnie w pałacu wilanowskim.

Członkinią tego plutonu była Beata Branicka „Matka” i jej najstarsza córka Maria (1923-1989) ps. „Ryś II”.

Fot. 5. Beata Branicka z domu Potocka; źródło: Internet, strona: http://www.czytampopolsku.pl/

 

      Wszystkie trzy córki „Matki” – Maria, Anna i Beata Branickie – należały do AK.

      W późniejszym okresie (od listopada 1943 r.) Maria i Anna były łączniczkami w Rejonie V „Gątyń” AK – Maria w 4. Kompanii „Pyry-Dąbrówka”, a Anna w Kompanii Dywersji Bojowej dowodzonej przez „Gryfa”, razem z Haliną Lewińską „Jaskółką” ze Słomczyna, narzeczoną Ksawerego Franka „Kiejstuta”.

      Najmłodsza Beata (1926-1988) była łączniczką „Szarych Szeregów” w Warszawie.

Fot. 6. Beata Branicka z córkami: Marią, Anną i Beatą; zdjęcie ze zbiorów prywatnych; źródło: „Gazeta Wyborcza”, Internet,

strona: http://weekend.gazeta.pl

 

      Anna Branicka (ur. 1924 r.) ps. „Późna” z Wilanowa będąca, podobnie jak Halina Lewińska, łączniczką tego samego słomczyńskiego Kursu Podchorążych, wspominała po latach, jak pewnego dnia wczesną wiosną za okupacji wykonywała z innymi rozkaz przetransportowania broni z domu jej koleżanki Haliny Lewińskiej w Słomczynie.

      Uzbrojenie przewożono potajemnie do Wilanowa. Stąd wiadomo, że u Lewińskich podczas II Wojny Światowej był konspiracyjny magazyn broni.

 

      Braniccy w wojnę zatrzymali do swej dyspozycji pojazd konny „Victoria” z herbami rodzinnymi. Używano go do przewożenia rannych akowców, meldunków, broni i amunicji oraz „bibuły” konspiracyjnej. Pojazd ten nie był nigdy zatrzymywany przez patrole żandarmerii niemieckiej – być może ze względu na swój niecodzienny wygląd, a być może dlatego, że Beata Branicka wzbudzała u okupanta duży respekt. Gdy powóz zatrzymywał niemiecki patrol, wychodziła z niego i zaczynała strasznie krzyczeć na Niemców: „Czy wy wiecie, kogo zatrzymujecie ?”. Sztorcowała ich w idealnej niemczyźnie. Oni stawali na baczność, salutowali i przepuszczali powóz.

 

      Jednak po broń do domu Cecylii Lewińskiej w Słomczynie siostry Anna i Maria Branickie nie wybrały się słynną karetą, tylko skromną bryczką, zapewne dlatego żeby nie rzucać się w oczy.

      Anna z Marią zaprzęgły starą kuckę Śnieżkę do „bryczuszki” (jak nazywały zaprzęg) i pojechały zgodnie z rozkazem po te karabiny do Słomczyna koło Konstancina.

Fot. 7. Anna Branicka; data fot.: 1939 r.; 

źródło: Internet, strona: http://ewapolak-palkiewicz.pl/

 

      Broń zawinięto w słomę, by robiły wrażenie snopów. Leżały na dnie bryczki, a panny Branickie zakrywały je spódnicami. Droga była daleka, jak dla starego i rzadko zaprzęganego konia, nieprzyzwyczajonego do wzmożonego wysiłku. W drodze powrotnej ze Słomczyna do Wilanowa, już za Jeziorną (pewnie przed Powsinem), klacz zaczęła ustawać. Pasażerki musiały co pewien czas zsiadać z zaprzęgu aby ulżyć zwierzęciu.

      Mijały je niemieckie auta, a nawet wielki wóz żandarmów z charakterystycznymi blachami na piersiach i z bronią gotową do strzału. Patrolowali okolicę. Oficer niemiecki zmierzył Branickie przenikliwym spojrzeniem, ale te zachowały zimną krew i nie zostały w rezultacie zatrzymane do kontroli. Szczęśliwie dowiozły broń do pałacu w Wilanowie.

Fot. 8. Niemiecki żandarm przed wjazdem na most Kierbedzia na Wiśle

od strony Pragi; Warszawa w czasie okupacji niemieckiej;

most został wysadzony w powietrze 13 września 1944 r.

przez wojska niemieckie wycofujące się przed Armią Radziecką

i 1 Armią Wojska Polskiegopo wojnie na ocalałych filarach mostu Kierbedzia

zbudowano most Śląsko-Dąbrowski; 

źródło fot.: Internet, strona: http://www.newsweek.pl

 

      Anna Branicka napisała we wspomnieniach (cyt.): „(,,,) Najgorsze było, jak pewnego dnia wczesną wiosną kazano nam przewozić karabiny ze Słomczyna, od Halinki Lewińskiej, do Wilanowa. Chłopcy musieli się nauczyć obchodzić z tego rodzajem broni (…)”.

 

      Jednym z mieszkańców Pałacu w Wilanowie był kapral podchorąży Janusz Radomyski ps. „Cichy”, rodzony brat Marii, żony kustosza pałacu – Jana Morawińskiego. Maria Morawińska wydobyła brata Janusza z więzienia na Zamku w Lublinie, gdzie został osadzony przez Niemców razem z ojcem.

      Ojciec zmarł w więzieniu na tyfus, a Janusz (też zarażony tą chorobą) dzięki staraniom siostry został wyciągnięty z niewoli i zatrudniony w pałacu wilanowskim.

      Otrzymał nową kenkartę (okupacyjny dowód osobisty), jako pracownik majątku w charakterze „praktykanta”.

      Prywatnie Janusz Radomyski „Cichy” i Anna Branicka „Późna” byli w czasie okupacji narzeczonymi (według „Gryfa” tak już było na jesieni 1943 r.).

 

      Żołnierzami AK związanymi w różnym stopniu z pałacem byli także: kapral podchorąży Stanisław Anusiewicz ps. „Ower” (oficjalnie „praktykant” w majątku Wilanów, w rzeczywistości dowódca sekcji bojowej podziemnej komórki AK) czy kapral podchorąży Jerzy Przecławski ps. Jur” (dowódca plutonu i drużyny w kompanii dywersyjno-bojowej). „Ower” znalazł schronienie w Wilanowie po konspiracyjnej wpadce na terenie Siedlec.

 

      Pałac stał się „przykrywką” do spotkań konspiracyjnych. 

Najpierw „Cichego” odwiedził Ksawery Frank ps. „Kiejstut”.

Później zaczęli się z nim spotykać inni konspiratorzy: Władysław Pietrzak ps. „Prus” z Pyr, Bogdan Łączyński ps. „Radwan” z Pyr, Marian Wielogórski ps. „Dag” z Jeziorek, Jerzy Przecławski ps. „Jur”, Stanisław Pilarski ps. „Stachura” (żonaty z Danutą Przecławską) czy sam Stanisław Milczyński ps. „Gryf” („Egzekutor 13”), dowódca miejscowego oddziału dywersyjno-bojowego „Kedywu” AK.

 

      Prawe skrzydło pałacu stanowiło „przechowalnię” ludzi i broni, melinę konspiracyjną oraz miejsce zbiórek i odpraw żołnierzy plutonu „1707”, a na jesieni 1943 r. Kursu Podchorążych Rezerwy zainicjowanego w domu Pani Cecylii w Słomczynie.

Fot. 9. Widok Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie;

źródło: Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie;

okres: lata 20-te XX wieku (prawdopodobnie 3 maja 1921 r.);

zajęcia teoretyczne Kursu Podchorążych Rezerwy pod kierunkiem

ppor. Stanisława Milczyńskiego „Gryfa” w październiku 1943 r.

odbywały się w pokoju na parterze w prawym skrzydle pałacu

 

      W sobotę, 9 października 1943 roku po południu, korzystając z zaproszenia i gościnności Beaty Branickiej „Matki”, Stanisław Milczyński „Gryf” po raz pierwszy przekroczył próg wilanowskiego pałacu, gdzie w dużym pokoju na parterze prawego skrzydła zorganizował całonocne zajęcia Kursu Podchorążych. Można domyślać się, że był tam wtedy także „Kiejstut”, jako słuchacz kursu.

      Ubezpieczenie alarmowe, na wypadek zagrożenia dla kursantów, zapewniały łączniczki kompanii dywersji bojowej – siostry Branickie: Maria i Anna.

      Punktualnie o godzinie 22.00 słuchacze usłyszeli pukanie do drzwi i „Cichy” wpuścił do pokoju dziewczynę z tacą z garnkiem i talerzami.

      Po jej wyjściu „Gryf” zbeształ „Cichego” za to, że służąca zobaczyła wszystkich konspiratorów razem i rozłożoną przed nimi broń. „Cichy” wyszeptał do „Gryfa”: to nie była służąca, to była Marysia Branicka »Ryś«”. „Gryfowi” zrobiło się głupio, że nie pomyślał, iż hrabianka może osobiście przynieść im zupę.

Tak dowódca poznał wtedy Marię Branicką, nad wyraz odważną i ofiarną łączniczkę „Kedywu” AK.

 

      Pałac w Wilanowie nie był najbardziej bezpiecznym miejscem na szkolenia przyszłych podchorążych. Na jego terenie stacjonowało w końcu wojsko niemieckie i przewijało się wiele osób. Byli tam na rekonwalescencji (od czasu do czasu) między innymi  żołnierze „Szarych Szeregów” i „Kedywu” AK „wylizujący się” z ran odniesionych w akcjach dywersyjnych w Warszawie, co mogło też doprowadzić do pałacu tropiących ich Niemców.

      Dlatego „Gryf”, kierując się sugestią „Cichego”, postanowił przeprowadzić kolejne szkolenie swojego oddziału w pałacu w Natolinie.

Fot. 10. Pałac w Natolinie - widok ogólny od frontu;

data: maj 1926 r.; autor fot. nieznany; 

Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji; 

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe - Internet,

strona: https://audiovis.nac.gov.pl

 

      Pałac, stanowiący własność Branickich, był wtedy niezamieszkały. Hrabina Branicka „Matka” oddała lokale w Natolinie na potrzeby kursu. Kompleks pałacowy w Natolinie, otoczony dużym parkiem i posiadający bezpieczne dojście od Wilanowa, a z drugiej strony od Lasu Kabackiego, był dogodnym miejscem na nową „melinę” dla akowców, jak potocznie nazywali swoje lokale konspiracyjne.

 

      Szkolenie słuchaczy Kursu Podchorążych Rezerwy, na którym miał być też „Kiejstut”, zaplanowano już na następną sobotę – 16 października 1943 r.

      Nikt nie mógł jednak przewidzieć, że w Natolinie owego dnia podczas zajęć „odwiedzą” ich niemieccy żołnierze SS ... .

 

      Ciąg dalszy nastąpi … .

                               

                       

                                                                          Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1) Stanisław Milczyński, „Dziennik por. »Gryfa« 1939-1945”, Ontario 2005, Kanada.

2) Anna Branicka-Wolska, „Listy niewysłane”, Literackie Towarzystwo Wydawnicze, 2012.

3) Bożenna Niemierowska-Szczepańczyk, „Wilanów w czasie okupacji niemieckiej 1939 - 1945”, Warszawa 1992.

4) Krzysztof Głuchowski, „Śladami pradziadów”, Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 2001.

5) Piotr Zychowicz, artykuł „Braniccy – zapomniani patrioci”, „Rzeczpospolita”, 20.01.2011 r.

6) Internet, portal Muzeum Powstania Warszawskiego - Powstańcze Biogramy, strona: https://www.1944.pl/powstancze-biogramy.

 

 

 

POWRÓT