Patron honorowy

Ksawery Frank
niezwykła historia „Kiejstuta”
cz. VI
08 października 2018

      Podporucznik Stanisław Milczyński pseudonim „Gryf” pod koniec października 1943 roku przyjmuje do kompanii Dywersji Bojowej (Oddział Specjalny podległy operacyjnie „Kedywowi” Armii Krajowej) pięciu kursantów konspiracyjnego Kursu Podchorążych w Słomczynie – są nimi: Ksawery Frank pseudonim „Kiejstut” z Łyczyna koło Słomczyna, Janusz Radomyski pseudonim „Cichy” z Wilanowa, Marian Wielogórski pseudonim „Dag” z Jeziorek, Bogdan Łączyński pseudonim „Radwan” z Pyr i Paweł Gawenda pseudonim „Fanatyk” z Opaczy.

Fot. 1. Podporucznik Stanisław Milczyński (zdjęcie z maja 1944 r.);

źródło: Dziennik por. »Gryfa« 1939-1945, autor: Stanisław Milczyński,

Ontario 2005, Kanada.

 

      W listopadzie 1943 roku „Gryf” otrzymał zgodę na rozbudowę Oddziału Specjalnego „Kedywu” do stanu pełnej kompanii (cztery plutony). Od tej pory „Gryf”, jako dowódca nowoutworzonej kompanii dywersyjnej, w korespondenci podziemnej posługiwał się kryptonimem „Egzekutor 13”.

 

      Organizację kompanii dywersyjno-bojowej „Kedywu” „Egzekutor 13” rozpoczął od wyboru dowódców czterech plutonów, ich zastępców i dowódców drużyn, aby za ich pośrednictwem wyselekcjonować najbardziej odpowiednich żołnierzy-ochotników.

 

      Tym sposobem kapral podchorąży Ksawery Frank pseudonim „Kiejstut” został dowódcą 1. Drużyny w 2-gim plutonie Kompanii Dywersji Bojowej „Kedywu”. Plutonem dowodził plutonowy Henryk Dyszczyk pseudonim „Żbik”.

      Stan 2-go plutonu wynosił 1+34, czyli dowódca plus 34 podwładnych – bez wyjątku wywodzili się z 2-giej Kompanii „Jeziorna-Słomczyn”.

Fot. 2. Ksawery Frank w Słomczynie podczas Kursu Podchorążych

Rezerwy Rejonu V „Gątyń” VII Obwodu „Obroża” Armii Krajowej;

data: listopad 1943 r.; źródło: Archiwum Akt Nowych - Zespół nr 1769:

„Archiwum Środowiska Byłych Żołnierzy

VII Obwodu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej »Obroża«”;

zdjęcie wykadrowane z fotografii grupowej

 

      Podwójny przydział do konspiracyjnych formacji wynikał z przyjętej zasady, iż wszyscy żołnierze kompanii dywersyjnej „Kedywu” ewidencyjnie nadal należeli do swych macierzystych kompanii i brali udział w ich życiu i zajęciach, z tą tylko różnicą, że z racji przynależności do jednostki dywersyjnej uczestniczyli w akcjach z bronią w ręku i przechodzili specjalne wyszkolenie.

 

      Wśród pięciu łączniczek tej kompanii znalazła się Halina Lewińska pseudonim „Jaskółka”, przyszła żona Ksawerego Franka.

 

      Ogółem kompania liczyła 119 żołnierzy, w tym: 2 oficerów, 6 podoficerów, 12 podchorążych oraz 93 szeregowych.

 

      Początek listopada 1943 roku upływa pod znakiem zajęć Kursu Podchorążych, wyczekiwania na zrzuty broni z Anglii koło Góry Kalwarii oraz patrolowania terenu Rejonu V „Gątyń”. – Przez dziewięć wieczorów członkowie kompanii dywersyjno-bojowej wypatrują brytyjskich samolotów na placówce „Kanapa”, ale ostatecznie do zrzutów nie dochodzi z niewiadomych przyczyn.

 

      Na kilka dni przed końcem listopada „Gryf” zostaje zaalarmowany przez podchorążego Janusza Radomyskiego pseudonim „Cichy”, że Pani hrabina Beata Branicka z Wilanowa otrzymała anonimowy list z żądaniem przygotowania stu tysięcy złotych okupu, jeśli chce uratować życie swoje i rodziny. Pieniądze miały być przygotowane do odbioru na czwartek 2 grudnia 1943 r. wieczorem.

 

      Kapral podchorąży Janusz Radomyski „Cichy”, był rodzonym bratem Marii, żony kustosza pałacu – Jana Morawińskiego.

Radomyski mieszkał w pałacu. Oficjalnie był rzekomym „praktykantem” i miał wyrobione „żelazne papiery”. Pseudonim „Cichy” bardzo odpowiadał jego charakterowi, bo rzeczywiście był cichy, bardzo spokojny i zrównoważony, co w żaden sposób nie przeszkadzało mu z czasem, będąc żołnierzem kompanii „Gryfa”, brać udział w wielu akcjach dywersyjnych.

Fot. 3. Anna Branicka i Janusz Radomyski przed szklarniami wilanowskimi,

źródło: Anna Branicka-Wolska, „Listy niewysłane”,

Literackie Towarzystwo Wydawnicze, 2012

 

      Podporucznik Stanisław Milczyński „Gryf” udał się natychmiast do kapitana Mariana Bródki-Kęsickiego (1911-1998) pseudonim „Grzegorz”, dowódcy Rejonu V „Gątyń” - Piaseczno VII Obwodu „Obroża” Armii Krajowej, z prośbą o wyrażenie zgody na ochronę wilanowskiego pałacu i urządzenie tam zasadzki na bandytów.

 

      Beata Branicka w środowisku akowców już w czasie okupacji była szanowana za wkład w walkę o niepodległość. – Była wielką patriotką i bardzo zasłużoną organizatorką schroniska w pałacu dla rannych harcerzy, rekonwalescentów „Kedywu” i „Szarych Szeregów” po zbrojnych akcjach w Warszawie, dająca również schronienie wielu wysiedleńcom-ziemianom z zachodniej Polski. – Stąd w opinie żołnierzy podziemia zasługiwała na ochronę i pomoc Armii Krajowej.

Fot. 4. Beata Branicka z domu Potocka; źródło: Internet, strona: http://www.czytampopolsku.pl/

 

      Pluton konspiracyjny „1707”, wchodzący w skład Rejonu V „Gątyń” Obwodu VII „Obroża” AK, miał swoją bazę właśnie w pałacu wilanowskim. Członkinią tego plutonu była Beata Branicka „Matka” i jej najstarsza córka Maria (1923-1989) pseudonim „Ryś II”.

Wszystkie trzy córki „Matki” – Maria, Anna i Beata Branickie – należały do AK.

      Od listopada 1943 r. Maria i Anna zostały łączniczkami w Rejonie V „Gątyń” AK – Maria w 4. Kompanii „Pyry-Dąbrówka”, a Anna we wspomnianej Kompanii Dywersji Bojowej dowodzonej przez „Gryfa”, razem z Haliną Lewińską „Jaskółką” ze Słomczyna, wówczas narzeczoną Ksawerego Franka „Kiejstuta”.

      Najmłodsza Beata (1926-1988) była łączniczką „Szarych Szeregów” w Warszawie.

 

      „Grzegorz” wyraził zgodę na udzielenie pomocy rodzinie Branickich i wyeliminowanie bandytów.

Fot. 5. Kapitan Marian Bródka-Kęsicki ps. „Grzegorz” (1911-1998); źródło: „»Obroża«. W konspiracji i Powstaniu Warszawskim.

Dzieje Armii Krajowej na przedpolu Warszawy”, autor: J.Z. Sawicki,

Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2002

 

      2 grudnia rano „Gryf” pojechał do Słomczyna po czterech żołnierzy z 2-go plutonu Henryka Dyszczyka „Żbika” celem zabrania ich do planowanej akcji w Wilanowie.

      Punktem zbornym w Słomczynie tradycyjnie był dom Pani Cecylii Lewińskiej, matki Haliny Lewińskiej („Jaskółki”).

 

      Wybór padł na podchorążego Ksawerego Franka „Kiejstuta”, kaprala Władysława Zygańskiego „Żuka”, plutonowego Feliksa Osucha „Ochotę” oraz jednego z szeregowych.

      „Kiejstut”, „Żuk” i „Ochota” byli dowódcami drużyn w plutonie „Żbika”.

Fot. 6. Widok Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie;

źródło: Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie;

okres: lata 20-te XX wieku (prawdopodobnie 3 maja 1921 r.);

prawy górny róg - Kościół św. Anny; w centralnej górnej części zdjęcia

widoczna aleja główna prowadząca

do pałacu i drzewostan po obu stronach drogi pałacowej

 

      Uzbrojeni w pistolety Colt oraz dwa pistolety maszynowe „Sten” i kieszonkowe latarki, wszyscy akowcy wyjechali po południu ze Słomczyna do Wilanowa, gdzie w budynku „Szenicówki” w pobliżu pałacu czekali już na nich „Cichy” i „Ower”.

      Ci ostatni, wyposażeni w pistolety, mieli za zadanie chronić rodzinę Branickich wewnątrz pałacu. „Gryf”, razem z „Kiejstutem” i resztą żołnierzy, zorganizował zasadzkę na bandytów na zewnątrz, aby uniknąć strzelaniny w pomieszczeniach pałacowych.

 

      Sygnałem, że odbiorca okupu wszedł do pałacu, miało być zapalenie światła w narożnym pokoju na pierwszym piętrze, nad wejściem do prawego, południowego skrzydła części zamieszkałej przez Branickich.

Fot. 7. Widok Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie;

źródło: Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie;

okres: lata 20-te XX wieku (prawdopodobnie 3 maja 1921 r.);

zajęcia teoretyczne Kursu Podchorążych Rezerwy pod kierunkiem

ppor. Stanisława Milczyńskiego „Gryfa” w październiku 1943 r.

odbywały się w pokoju na parterze w prawym skrzydle pałacu,

które w okresie II Wojny Światowej stanowiło część mieszkalną

 

      Ażeby uniknąć pomyłki „Gryf” podjął decyzję o zaatakowaniu odbiorcy paczki z pieniędzmi, które imitował plik gazet, zaraz po jego wyjściu z pałacu.

 

      „Kiejstut”, uzbrojony w karabin maszynowy „Sten”, dostał zadanie ubezpieczania akcji na drodze prowadzącej do głównego wejścia do pałacu.

      Towarzyszący mu szeregowy stał przy kamiennej półkolistej ławce w pobliżu ogrodzenia parku, na wypadek gdyby bandyci nadeszli od strony kościoła św. Anny.

 

      „Gryf”, razem ze swoimi ludźmi z oddziału dywersji bojowej, zbliża się do kamiennej ławki. – Nagle słyszą głośne: „stój, kto idzie”. Ich widokowi jawi się w odległości kilkunastu metrów grupa mężczyzn. W tym momencie szeregowiec, który miał być „czujkowym” przy owalnej ławce z kamienia, nie wytrzymał i uciekł w kierunku skąd przyszła grupa „Egzekutora 13”.

 

      Do „Gryfa” błyskawicznie dociera, że natknął się na bandytów stanowiących ochronę odbiorcy okupu. Po trzecim zawołaniu bandziorów „stój, kto idzie” pada z ich strony pierwszy strzał w kierunku „Gryfa”. Ten z gotowym do strzału Coltem uskakuje za drzewo przy alejce, szukając osłony przed kulami przeciwnika.

Fot. 8. Aleja główna prowadząca do Pałacu Króla Jana III Sobieskiego

w Wilanowie; źródło: Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie;

okres: lata 20-te XX wieku (prawdopodobnie 3 maja 1921 r.)

 

      Drzewo nie daje jednak dostatecznej ochrony, bo nie jest zbyt grube. „Gryf”, szukając większego pnia, wycofuje się tyłem, aż dotyka plecami o wysoki, gęsty nie do przebycia żywopłot, oddzielający północną część parku od szklarni i ogrodów Wilanowa.

 

 

      W tym momencie bandyci ruszają tyralierą w kierunku „Gryfa” („Egzekutora 13”), strzelając gęsto i chaotycznie.

      Po ogniu z luf ich pistoletów i sylwetek na tle księżycowej poświaty Milczyński stwierdza, że jest ich sześciu.

 

      Jednym skokiem „Gryf” wraca do drzewa, za którym chował się wcześniej, ale tym razem staje za nim bokiem.

      Wybiera za cel rosłego, tęgiego bandytę, do którego mierzy z Colta. Po trzech strzałach oddanych przez „Gryfa” bandyta pada na ziemię. Słychać tylko jego głośne jęki.

      To wywołuje chwilową panikę wśród pozostałych jego kompanów. – Zaprzestają strzelaniny, podnoszą rannego i kierują się do ucieczki w kierunku kościoła św. Anny.

 

      Kiedy „Gryf” odwraca głowę w kierunku południowego skrzydła pałacu i widzi światło-sygnał w umówionym pokoju pałacowym, od razu biegiem dołącza do swojego patrolu ulokowanego w „Szenicówce”.

 

      Sygnał jednak okazuje się fałszywy, spowodowany przez pokojówkę niewtajemniczoną w plan obrony pałacu drużyny „Gryfa”.

      Uznając akcję za zakończoną „Gryf” zbiera cały patrol.

      Na prośbę hrabiny Branickiej zostają na kolację, po której organizują całonocny dyżur na wypadek, gdyby bandyci chcieli powrócić.

 

      W Wilanowie wówczas, w odległości około 400 metrów od pałacu, znajdował się posterunek policji granatowej. Odgłosy strzelaniny w parku musiały być tam słyszane. Pomimo tego żaden z dyżurujących policjantów nie zareagował na dochodzące odgłosy.

Po akcji „Gryf” znalazł w dolnej części swojego skórzanego płaszcza dwie dziurki po kulach bandytów.

 

      Z rozkazu „Grzegorza” „Gryf” zorganizował ochronę pałacu pomiędzy 3 a 23 grudnia 1943 r. złożoną z pięciu żołnierzy z plutonu wilanowskiego pod dowództwem podchorążego „Cichego”. Jednak do żadnych incydentów nie doszło.

 

      Według Stanisława Milczyńskiego kontrwywiad AK zebrał informacje, które wskazywały, że napad ten był prywatną inicjatywą szefa komórki dywersyjnej, bez zgody i powiadomienia jego przełożonych z organizacji „Warszawianka” na Sadybie, której komendantem był „Jaszczur”, dr med. Czesław Szczubełek.

 

      Ciąg dalszy nastąpi … .

 

                                                                                                                                                                                      Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1) Stanisław Milczyński, „Dziennik por. »Gryfa« 1939-1945”, Ontario 2005, Kanada,

2) Krzysztof Głuchowski, „Śladami pradziadów”, Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 2001.

 

 

 

 

POWRÓT