www.cawio.pl

Porucznik Jan Penconek
obrońca Oksywia 1939 r.
cz. IX
15 czerwca 2018

      Poprzedni odcinek opowiadania o poruczniku Janie Penconku, obrońcy polskiego Wybrzeża we wrześniu 1939 roku, zakończył się w chwili wycofania 1 Morskiego Pułku Strzelców do miejscowości Suchy Dwór na Kępie Oksywskiej.

      Tam żołnierze w nocy z 12 na 13 września 1939 roku odpoczywali w parku dworskim po piekle jakie zgotowali im Niemcy atakujący Kępę.

 

      Największe wzniesienie na Kępie Oksywskiej – wzgórze 72,9 (czyli o wysokości 72,9 metra nad poziom morza) – w dniu 13 września miało być miejscem kolejnych krwawych walk 1 Morskiego Pułku Strzelców z hitlerowcami.

Fot. 1. Kępa Oksywska na przedwojennej mapie wojskowej -

widoczne m.in.: wzgórze 72,9 oraz miejscowości Dębogórze,

Suchy Dwór, Kazimierz i Kosakowo;

Wojskowy Instytut Geograficzny, Warszawa 1938; skala: 1:100000

źródło: Internet - strona: http://maps.mapywig.org

 

      Wzgórze, niczym włoskie Monte Cassino, w ciągu kilku następnych dni stało się symbolem ofiary polskiego żołnierza w walce z III Rzeszą niemiecką.

      Wzniesienie było strategiczne z wojskowego punktu widzenia – ten kto na nim panował, miał pod kontrolą całą okolicę. A jest to okolica porośnięta lasem mieszanym – dominującymi drzewami są sosny i buki. Pełno tu jarów, stromych stoków i polan, które porastają wrzosy i jagody. W lesie łatwo można spotkać zwierzynę.

      Nie inaczej było w 1939 roku.

Fot. 2. Oksywie w 1939 r.; autor fot.: brak;

źródło: Internet- portal Gdynia Oksywie - Forum,

strona: http://gdynia-oksywie.mojeosiedle.pl

 

      Ogółem stan obrońców Kępy 13 września wynosił 8500-9000 ludzi. Zmęczonych wielodniowymi walkami żołnierzy czekał bój w pełnym okrążeniu i to ze świadomością, że odsiecz już nie nadejdzie.     

      Na Kępie znajdowało się wówczas także bardzo dużo bezbronnej ludności cywilnej, która ginęła na równi z żołnierzami w atakach wroga.

Fot. 3. Polscy jeńcy wojenni we wrześniu 1939 r.;

źródło: Internet- portal: http://ciekawostkihistoryczne.pl

 

      13 września o świcie podpułkownik Pruszkowski, dowódca 1 Morskiego Pułku Strzelców, zwołał oficerów na odprawę przy drodze Suchy Dwór na wylocie duktu do lasu w kierunku na Rumię. Była godzina 5.00 rano.

      Za godzinę miało z tego rejonu wyjść polskie kontrnatarcie w kierunku na miejscowości Dębogórze i Kazimierz. Wśród zebranych znalazł się porucznik Jan Penconek, dowódca 2. Kompanii.

 

      Podpułkownik przedstawił plan działania. Postanowił wyrzucić Niemców z Kępy Oksywskiej, którzy dzień wcześniej wdarli się na jej północno-zachodni cypel i uchwycili przyczółek.

      Pierwsza Kompania kapitana Skubika miała nacierać wzdłuż drogi Suchy Dwór-Dębogórze.

      Reszta 3-ej Kompanii razem z byłą 6-tą Kompanią (oficjalnie teraz pod nazwą 3. Kompanii) miała iść w środku na czele z podporucznikiem Olkiewiczem.

      Druga Kompania z porucznikiem Penconkiem, jej dowódcą, miała nacierać na lewym skrzydle.

      Pluton podporucznika Andrzeja Chudego miał iść skrajem lasu. Na lewo od plutonu Chudego miał operować II Baon Rezerwowy Straży Granicznej majora Buriana. Wsparcie artyleryjskie dla natarcia zapewniała marynarka wojenna.

Fot. 4. Polski oddział strzelecki;

źródło: Internet- strona: https://sites.google.com

 

      Obrońcy faktycznie wyruszyli po godzinie 6.15, bo zegarek podpułkownika Pruszkowskiego późnił się nieco.

      Idący skrajem podporucznik Chudy na czele swojego plutonu zatrzymał się na chwilę, ponieważ znalazł sporo porozrzucanej amunicji, która była na wagę złota. Kazał ją pozbierać.

      W tym czasie na prawo od niego pluton podporucznika Soppy, wraz z kompanią porucznika Penconka i towarzyszącym mu plutonem ciężkich karabinów maszynowych podporucznika Szefki, byli już na górze porośniętej lasem.

      Właśnie stamtąd (na prawo z kierunku wzniesienia) podporucznik usłyszał pod swoim adresem: „Chudy, prędzej !”. Najprawdopodobniej był to głos porucznika Penconka, z którym się przyjaźnił. Tuż przed akcją Chudy pożyczył Jankowi swoją mapę wojskową. Teraz zagłębił się ze swoimi żołnierzami w lesie chcąc otoczyć Niemców.

Fot. 5. Polska piechota w natarciu

źródło: Internet, strona https://ww2.pl

 

      Zadaniem 2-giej Kompanii, którą dowodził porucznik Jan Penconek, było w pierwszej fazie opanowanie zachodniego skraju Dębogórza i zdobycie wzgórze 72,9.

      W drugim etapie Penconek miał nacierać w kierunku na północ i opanować skraj Kępy Oksywskiej.

 

      Pod rozkazami porucznika Penconka owego 13 września walczyli również harcerze z Wejherowskiej Ochotniczej Kompanii Harcerskiej, dla których był wzorcem, i do którego garnęli się bez chwili namysłu by u jego boku walczyć.

      Żołnierzami Janka byli między innymi bracia Jan i Marian Dolni oraz Seweryn Patalas, drużynowy gimnazjalnej drużyny harcerskiej. Wszyscy trzej nigdy się nie rozstawali. Tak było gdy bronili Białej Rzeki przed Niemcami kilka dni wcześniej, i tak było teraz.

Fot. 6. Polski żołnierz piechoty w ziemiance na Westerplatte;

źródło: Internet- strona: https://sites.google.com

 

      Razem z porucznikiem Penconkiem mieli zdobyć zajęte przez wroga polskie okopy okalające wieś Kazimierz od północy i zachodu. Natarcie szybko doszło do Dębogórza.

      Po krótkiej walce o zachodni skraj wioski – dalszy skok na północ w kierunku wzgórza 72,9 i Dębowej Góry. Ale tu wróg przytrzymał ich.

      Porucznik Penconek dał znak: „grupkami i pojedynczymi skokami, naprzód !”. Trójka ochotników razem parła do przodu: dwóch strzelało, trzeci – skok przed siebie, i tak na zmianę.

      W ogniu walki zagubili się, stracili kontakt z macierzystym oddziałem (2-gą Kompanią) i już nigdy więcej nie zobaczyli porucznika Penconka.

      Następnego dnia znaleźli się w Obłużu, gdzie nowy dowódca postawił ich za wzór przed starymi żołnierzami i powiedział: „Ci młodzi mają jedno pragnienie, bić wroga, póki nasza polska ziemia nie będzie wolna od najeźdźcy. Bierzcie z nich przykład, a zobaczycie, że wszędzie tam, gdzie będziemy mężnie uderzali, pokonamy wroga.”.

      Nad ranem 18 września w nieodległym Kosakowie Marian Dolny zginął na miejscu w rowie strzeleckim wyciągając rannego brata spod ostrzału.

 

Fot. 7. Polskie okopy w lekko zalesionym terenie we wrześniu 1939 r.;

autor fot.: Gregor; sygn.: Bild 101l-012-0020-16A;

niemieckie zdjęcie propagandowe: Propagandakompanien der Wehrmacht; 

źródło: zdjęcie ze zbiorów Archiwum Federalnego Niemiec (Bundesarchiv) opublikowane na stronie Wikimedia Commons: 

https://commons.wikimedia.org

 

      Jan Penconek ze swoją kompanią brawurowym atakiem, przy skutecznym wsparciu plutonu ckm ppor. Pawła Szefki, opanował zachodnią część miejscowości Dębogórze.

      Jednak zdobycie silnie obsadzonego przez Niemców wzgórza 72,9 było trudniejsze, tym bardziej, że nieprzyjaciel już nieco ochłonął z pierwszego zaskakującego uderzenia Polaków.

      Mimo to Niemcy nie wytrzymali czołowego natarcia porucznika Penconka i bocznego uderzenia z lasu podporucznika Chudego na to wzgórze – zaczęli w popłochu uciekać, ponosząc duże straty od broni maszynowej polskiej piechoty.

 

      To dopiero była pierwsza faza ataku, który został wykonany zgodnie z rozkazem podpułkownika Pruszkowskiego.

      W międzyczasie hitlerowcy uruchomili swoje odwody (rezerwy), które weszły do akcji i zahamowały szturm lewego i prawego skrzydła obrońców Kępy.

      Natomiast w środku znalazła się kompania porucznika Penconka (2-ga) i podporucznika Olkiewicza (3-cia), i to one rozpoczęły pościg za wycofującym się nieprzyjacielem. Tak się złożyło, że po opanowaniu wzgórza 72,9 te dwie kompanie wymieszały się.  

      Obydwaj dowódcy, prywatnie przyjaciele, spotkali się wtedy i nacierali dalej razem.

 

      Od tego momentu dalszy przebieg wydarzeń znamy już tylko z relacji podporucznika Alfonsa Olkiewicza, który jako jeden z ostatnich widział podporucznika Penconka żywego.

 

      Podporucznik Chudy walczył w tym czasie oddzielnie. Jego oczom w pewnej chwili ukazał się taki widok – nagle z prawej strony pasa krzaków i lasku pnącego się w górę, pomiędzy Dębową Górą a wzgórzem 72,9 zeszła biegiem grupka polskich żołnierzy.

      Podporucznik wyrwał się spod ostrzału wroga i dobiegł do nich. W tej drużynie składającej się z oficera i sześciu strzelców rozpoznał podporucznika Józefa Kamińskiego, który podszedł do Andrzeja Chudego.

      Kamiński zadyszany powiedział: „Penconek zabity, natarcie rozbite, Niemcy w Dębogórzu”. Mówił, że porucznik Penconek został zabity w lasku przez niemieckiego podoficera, że dostał serię z pistoletu „w gardło”.

Fot. 8. „Jan Penconek w czasie defilady w Wejherowie (?) na czele kompanii”; 

ujęcie wykadrowane z fotografii przekazanej przez Muzeum Marynarki

Wojennej w Gdyni; zdjęcie pochodzi od siostry Jana Penconka

(doręczone w kwietniu 1965 r.  przez P. Lichodziejewskiego); data fot.: brak

 

      Okoliczności śmierci porucznika Jana Penconka do dzisiaj są owiane tajemnicą, a relacje weteranów wskazują na więcej niż jedną wersję wydarzeń.

 

      Najbardziej znana – to legendarny pojedynek porucznika Penconka z majorem Heinrichem von Diestem, który jest wskazywany za winnego zbrodni popełnianych na polskich jeńcach wojennych podczas Wojny Obronnej Polski we wrześniu 1939 roku na Wybrzeżu, w tym na harcerzach z Wejherowskiej Ochotniczej Kompanii Harcerskiej.

      We wspomnieniach żołnierzy broniących wtedy Kępy Oksywskiej nie ma drugiego takiego oficera niemieckiego, który właśnie jak major Dieste, zostałby uznany za sprawcę mordu dziesiątek bezbronnych Polaków wziętych do niewoli.

 

      Ciąg dalszy nastąpi … .

 

                                                                        Grzegorz Kłos

 

 

 

 

Materiały źródłowe:

1) Biografia /zarys/ porucznika Jana Penconka dowódcy 2-giej kompanii strzeleckiej 1 MORSKIEGO PUŁKU STRZELCÓW W WEJHEROWIE”, opracowali b.oficerowie 1 MPS i uczestnicy walk w obronie polskiego wybrzeża w 1939 r.: płk w st. spocz. Alfons Olkiewicz, por. w st. spocz. mgr Paweł Szefka, por. w st. spocz. Andrzej Chudy,

2) W. Tym, A. Rzepniewski, „Gdynia 1939. Relacje uczestników walk lądowych”, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1979,

3) W. Tym, A. Rzepniewski, „Kępa Oksywska 1939. Relacje uczestników walk lądowych”, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1985,

4) E. Kosiarz, „Obrona Kępy Oksywskiej 1939”, Wydawnictwo „Książka i Wiedza”, Warszawa 1984,

5) G. Piwnicki, „Polski wrzesień 1939 roku w Gdyni”, Zeszyty Gdyńskie nr 4, str. 171-193, Gdynia 2009,

6) W. Szarski, „Zapomniana tragedia Oksywia”, Stowarzyszenie „Przyjaciele Helu” - Muzeum Obrony Wybrzeża, Zeszyt Helski nr 16, 2013 r.,

7) Internet, Rumia Reda Wejherowo Portal Społeczno-Kulturalny Małe Trójmiasto Kaszubskie, strona mtk.pl,

8) Kmdr por. dr Grzegorz Goryński, „Morski Oddział SG. Rola i miejsce korpusu ochrony pogranicza w walkach z Niemcami na Półwyspie Helskim we wrześniu 1939 roku”, „Problemy ochrony granic” – Biuletyn nr 26 (2003) str. 23-48.

 

 

 

 

 

 

 

POWRÓT