Patron honorowy

Porucznik Jan Penconek
obrońca Oksywia 1939 r.
cz. VI
13 stycznia 2018

      Ostatnia część opowiadania o losach porucznika Jana Penconka zakończyła się w chwili, kiedy ten został ranny w głowę w bitwie koło polany leśnej Biała i gdy nieprzytomny został wyniesiony z pola bitwy, a następnie przewieziony konnym zaprzęgiem do szpitala w Wejherowie, gdzie znalazł się późnym popołudniem. Zapewne jest to szpital w dzielnicy Śmiechowo, gdzie przewożono innych rannych żołnierzy z bitwy pod Białą.

Fot. 1. Ranni polscy żołnierze - obrońcy Wojskowej Składnicy Tranzytowej

na Westerplatte; data: wrzesień 1939 r.

(zdjęcie wykonane po kapitulacji Westerplatte - po 7 września 1939 r.);

źródło: Internet, strona: https://liberationroute.pl

(fot. ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej)

 

      Tam leży nieprzytomny kilka godzin. Jankiem zajęli się lekarze – rana okazała się nie tak groźna żeby bezpośrednio miała zagrażać życiu, ale była dla niego bardzo bolesna.

 

 

Fot. 2. Okolice Wejherowa, Redy i Rumii na wycinkach przedwojennych

map wojskowych; Wojskowy Instytut Geograficzny, Warszawa 1937 (str. lewa)

i 1938 (str. prawa); skala: 1:100000; źródło: Internet - strona:

http://maps.mapywig.org; na mapie widać: 1) wejherowską dzielnicę Śmiechowo gdzie prawdopodobnie przebywał ranny por. Jan Penconek (8-9.IX.1939 r.);

2) miejsca pobytu i walk polskiego wojska we wrześniu 1939 r.: 

m.in. Wyspowo, Zbychowo, Gniewowo, Biała Rzeka (Kanie Budy), Reda, Rumia

 

      Tymczasem na froncie sytuacja 8 września 1939 r. pogarsza się z godziny na godzinę. W niebronioną lukę na południe od Wejherowa między lewym skrzydłem 1 Morskiego Pułku Strzelców (1 MPS) i prawym skrzydłem IV Baonu Obrony Narodowej pomiędzy (las na odcinku Sopieszyno - Borowo) weszły dwa niemieckie bataliony (I i II Batalion 368. Pułku Piechoty), które pokonując jedynie przeszkody leśne i pola minowe posuwały się w kierunku Zbychowa i Gniewowa. Wśród nich byli ci sami Niemcy, których porucznik Penconek zatrzymał 8 września w rejonie polany Biała.

 

      Na północ od Wejherowa wróg opanował rejon lasów Warszkowo-Piaśnica. Resztki V Batalionu Obrony Narodowej broniącego Wejherowa od północy, po zaciętym oporze, musiały w godzinach popołudniowych odejść na Redę.

Fot. 3. Oddziały niemieckie w czasie ataku na Polskę w 1939 r.;

opis zdjęcia: „Polska - zmotoryzowane oddziały niemieckie, w tym motocykle

z przyczepą boczną (wózkiem bocznym) i samochody z przyczepionym lekkim pistoletem piechoty na błotnistej, deszczowej drodze”; data: wrzesień 1939 r.;

autor: nieznany; zdjęcie ze zbiorów Archiwum Federalnego Niemiec

(Bundesarchiv) opublikowane na stronie Wikimedia

Commons: https://commons.wikimedia.org

 

      Zamiar dowództwa niemieckiego był wtedy wyraźny – dwustronne oskrzydlenie polskiego wojska na północ i południe od Wejherowa, odcięcie drogi odwrotu na Kępę Oksywską i zniszczenie wszystkich sił broniących Wejherowa.

 

      Dowódca Pułku, podpułkownik Kazimierz Pruszkowski, nie mogąc doczekać się zapowiedzianego przez pułkownika Dąbka przeciwuderzenia, 8 września 1939 r. około godziny 22.00 wydaje rozkaz wycofania 1 MPS w kierunku na Gniewowo (około 5 km na południowy-wschód od Wejherowa).

Fot. 4. Polscy żołnierze żegnają się z ukochanymi przed wyruszeniem na front; 

data: 1939 r.; źródło: Internet, strona https://sites.google.com

 

      Wycofanie pułku, odbywające się w kilku grupach i w różnym czasie, miało momentami dramatyczny przebieg. Będące w odwrocie wykrwawione i przemęczone trzy kompanie 1 Morskiego Pułku Strzelców – 1., 2. i 4. – pod dowództwem kapitana Skubika, we wsi Gniewowo zastały już Niemców. Uderzeniem z marszu kpt. Skubik odrzucił nieprzyjaciela ze wsi na południe.

      Po godzinie  22.00 nadchodzi od Wejherowa podpułkownik Pruszkowski z 5. i 6. Kompanią 1 MPS i wydaje rozkaz do obsadzenia linii obronnej.

      Pomiędzy godziną 23 a 24 w nocy z 8 na 9 września połowa 2. Kompanii 1 MPS wycofała się w rejon Gniewowa. Również po godzinie 22.00 ppłk Pruszkowski wydał 2. Kompanii (bez plutonu ppor. Chudego) rozkaz rozpoznawania terenu w kierunku na Rumię.

 

      Wejherowo, zgodnie z rozkazem dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża, pułkownika Stanisław Dąbka, nie było bronione, by uniknąć strat wśród ludności cywilnej i w mieniu.

 

      O wycofaniu macierzystej jednostki spod Wejherowa powiadamia Janka jego ordynans. To musiało być już późno w nocy lub nad ranem 9 września, ponieważ około północy z 8 na 9 września podpułkownik Pruszkowski otrzymał z dowództwa rozkaz obrony Redy.

Fot. 5. Marsz polskiej piechotydata: 1939 r.;

autor: nieznany; zdjęcie z publikacji: Apoloniusz Zawilski, 

„Bitwy Polskiego Września”, Warszawa 1972, 

opublikowane na stronie Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org

 

      Wtedy dowiaduje się, że już ostatnie patrole opuszczają miasto. Reakcja rannego porucznika Penconka jest szybka i jednoznaczna. Daje rozkaz swojemu żołnierzowi: „przynieś mundur, sprowadź z taborów furmankę – jedziemy do Redy”.

 

      Janek jest osłabiony upływem krwi, ewakuacją z pola bitwy, a i łóżko szpitalne go trochę rozkleiło. Wiadomości z frontu ożywiają go. Nie przyjmuje myśli, że mógłby dostać się w ręce nieprzyjaciela. Za wszelką cenę chce dołączyć do swoich żołnierzy.

      Personel medyczny zapewne nie chce go puścić, więc ten zbiera dość sił i potajemnie ucieka w nocnych ciemnościach ze szpitala przez okno. Napotkani żołnierze odtransportowują go do taboru.

Fot. 6. „1 M.P.S. 3 sierpnia 1937 r. Defilada” (opis z metryczki fot.)

źródło: Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; 

zdjęcie ze zbiorów płk. Kazimierza Pruszkowskiego (przekazane w 1958 r.); 

przypis redakcji CAWIO: defilada 1 Morskiego Pułku Strzelców w Wejherowie

 

      Rankiem 9 września 1939 r. dociera z wojskowym taborem do Redy, położonej około 5 kilometrów na wschód od Wejherowa. Tu Janek dowiaduje się od żandarmów, że podpułkownik Pruszkowski zbiera pododdziały, które są w marszu, i będzie bronił miasta.

 

      Janek zapada w głęboki sen – trudy poprzedniego dnia i nocy oraz rana dają znać o sobie. Po przebudzeniu w Redzie dochodzi do rozmowy rannego z dowódcą Pułku.

Fot. 7. Podpułkownik Kazimierz Pruszkowski (1897-1969); data fot.: brak;

źródło: Internet, strona Szkoły Podstawowej nr 4

im. płk. Kazimierza Pruszkowskiego w Zespole Szkół nr 1 w Redzie, 

http://podstawowa.zs1reda.eu

 

      Podpułkownikowi Pruszkowskiemu, strofującemu go za lekkomyślne narażenie zdrowia, por. Penconek odpowiada na osobności w cztery oczy: „(…) Jestem żołnierzem służby stałej. Życie swe poświęciłem po to, by w decydującej chwili oddać je Ojczyźnie. Czyż mógłbym teraz, gdy Ojczyzna jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, spokojnie leżeć w szpitalu ? Obowiązkiem oficera w takiej chwili jest walczyć do ostatniego tchu, aby zasłużyć na krzyż: albo Virtuti, albo krzyż drewniany. Będę walczył póki tchu w piersi, aby zdobyć albo pierwszy, albo drugi” (…)”.

Fot. 8. „Jan Penconek w czasie defilady w Wejherowie (?) na czele kompanii”; 

ujęcie wykadrowane z fotografii przekazanej przez Muzeum Marynarki

Wojennej w Gdyni; zdjęcie pochodzi od siostry Jana Penconka

(doręczone w kwietniu 1965 r.  przez P. Lichodziejewskiego); data fot.: brak

 

      Później ppłk Pruszkowski w rozmowie na ten temat z innymi oficerami, tak opowiadał: „por. Penconek rwał się do dowodzenia. Ja widząc jego stan zdrowia nie mogłem się na to zgodzić, chciałem mu dać choć kilka dni na rekonwalescencję. Filozofia rannego porucznika zawarta była w jednym zdaniu – albo Krzyż Virtuti Militari albo krzyż brzozowy”.

 

      Zdanie „albo krzyż Virtuti, albo drewniany” stało się hasłem dla całego pułku, a porucznik Penconek pierwszy dawał przykład wierności temu hasłu.

 

      Po drodze w Redzie podporucznik Chudy przygarnia około 12 strzelców z kapralem Busiem, z rozbitego pod Białą II plutonu 2. Kompanii porucznika Penconka. Kapral Buś przebił się lasem do Redy.

      Dowódca III plutonu 2. Kompanii 1 MPS, podporucznik Brzezicki zaginął po starciach pod Białą. Jedna z wersji mówi, że ppor. Leon Brzezicki po bitwie pod Białą i rozproszeniu jego plutonu, błąkał się po lesie i po jakimś czasie ukrył się w cementowni koło Wejherowa. Tam miał być rzekomo pochwycony przez Niemców i rozstrzelany 9 września.

 

      Cofnijmy się nieco w czasie – w nocy 8 września w Gowinie porucznik Jan Penconek z 2. Kompanią 1 MPS rozbił niemiecki II Batalion 322 Pułku Piechoty dowodzony przez majora von der Osten-Wisbu. Tymczasem 2. Kompania 1 MPS spotka się wkrótce pod Redą z innym batalionem 322. Pułku Piechoty.

      Ósmego września na południowy-zachód od Redy mocnym kontratakiem atakuje polskie wojsko III Batalion 322. Pułku Piechoty dowodzony przez majora von Diesta – depcze po piętach naszemu wojsku, które cofa się lasem w kierunku Redy – Niemcy kierują się na Wyspowo (ok. 5 km na południowy-zachód od Redy), gdzie walczą z naszymi żołnierzami broniącymi każdej zagrody i zadającymi wrogowi dotkliwe straty. O zmierzchu Niemcy jednak zdobywają wieś.

Fot. 9. Niemieccy żołnierze Wehrmachtu (wojska lądowe lub lotnictwo)

na ćwiczeniach w Warszawiedata: wrzesień lub październik 1939 r.;

autor: Heinz Rutkowski; niemieckie zdjęcie propagandowe:

Propagandakompanien der Wehrmacht - Heer und Luftwaffe; 

zdjęcie ze zbiorów Archiwum Federalnego Niemiec (Bundesarchiv)

opublikowane na stronie Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org

 

      Następnego dnia Dieste ze swoim batalionem, wspierany ogniem artylerii, zostaje odkomenderowany w kierunku na miejscowość Biała Rzeka i tam spotyka niespodziewanie 2. Kompanię maszerującą w kierunku południowym …. . Jak do tego doszło ?

 

      Po dojściu do Redy 1 Morskiego Pułku Strzelców, jego dowódca, podpułkownik Kazimierz Pruszkowski, zarządza w mieście odprawę we wczesnych godzinach rannych w sobotę 9 września 1939 r.

      Jest jeszcze ciemno, gdy w pokoju telefonicznym poczty w Redzie komunikuje wszystkim dowódcom batalionów i kompanii rozkaz, który około północy otrzymał od Szefa Sztabu Lądowej Obrony Wybrzeża: „Pułk przechodzi do obrony Redy”.

Fot. 10. Miasto Reda na pocztówcedata: 1906-1918 r.;

źródło: Internet, strona: fotopolska.eu; przypis red. CAWIO, 

opisy zdjęć: fot. lewa górna - ulica Dorfstrasse; fot. prawa górna - kościół;

fot. lewa dolna - szkoła; fot. prawa dolna - stacja kolejowa 

 

      Podczas tej samej narady ppłk Pruszkowski wydaje szczegółowe rozkazy dla dowódców oddziałów. Od północy (w Ciechocinie) osłonę obrońców Redy stanowi I pluton 2. Kompanii 1 MPS pod dowództwem podporucznika Andrzeja Chudego (nie walczył wcześniej pod rozkazami Janka, bo dostał inne zadania), a od południa Redę ma bronić Wejherowska Ochotnicza Kompania Harcerska na stanowiskach w Białej Rzece.

 

      Na zachód od Redy pułkownik Pruszkowski ubezpiecza obronę silnymi pododdziałami rozpoznawczymi, wzmocnionymi bronią maszynową. Na Gniewowo (ok. 4 km na południowy-zachód od Redy) wyszła 6. Kompania dowodzona przez podporucznika Alfonsa Olkiewicza, a na Zbychowo - Biała Rzeka lasami (ok. 5,5 km na południowy-zachód od Redy) – 2. Kompania w sile dwóch plutonów, nad którą, po odniesieniu przez Janka ran dzień wcześniej pod Białą, objął tymczasowo dowództwo kapitan Stanisław Kossek (lat 39).

Fot. 11. „3 sierpnia 1937 r. 1 kompania strzelecka” (opis z metryczki fot.)

źródło: Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; 

zdjęcie ze zbiorów płk. Kazimierza Pruszkowskiego (przekazane w 1958 r.); 

przypis redakcji CAWIO: uroczystość wręczenia sztandaru

dla 1 Morskiego Pułku Strzelców; miejsce: Wejherowo

 

      Z 2. Kompanią pod dowództwem kpt. Kosseka idzie jeszcze jeden pluton 5. Kompanii 1 MPS i zwiad konny – cała grupa za zadanie rozpoznawania (patrolowania) terenu, a pod naporem nieprzyjaciela cofania się w razie czego na Redę i Białą Rzekę, opóźniając ruchy Niemców, czyli: cofać się i stawiać opór w walce.

 

      Rankiem 9 września 1 Morski Pułk Strzelców był gotowy do obrony Redy. Kapitan Kossek z samego rana wyrusza z Rumii na czele 2. Kompanii i reszty przydzielonego wojska lasami na północ w kierunku na Białą Rzekę. 

      Podporucznik Olkiewicz w tym czasie wymaszerowuje z 6. Kompanią z Redy na Gniewowo.

Fot. 12. Polska piechota w natarciu

źródło: Internet, strona: http://www.1wrzesnia39.pl

 

      Dziewiątego września 2. Kompania 1 MPS wiąże się leśną walką na północ od Białej Rzeki z niemieckim III Batalionem 322. Pułku Piechoty, dowodzonym przez majora Heinricha von Diesta, tego samego z którym porucznik Jan Penconek kilka dni później stoczy śmiertelny pojedynek twarzą w twarz na Kępie Oksywskiej.

 

Fot. 13. Fragment mapki sytuacyjnej ilustrującej działania wojenne 

w dniach 9-11 września 1939 r.źródło: W. Tym, A. Rzepniewski, 

„Gdynia 1939. Relacje uczestników walk lądowych”,

Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1979; objaśnienia opisów:

2 komp. 1 MPS - 2. Kompania 1 Morskiego Pułku Strzelców,

III rez. - III Batalion Rezerwowy, IV ON - IV Batalion Obrony Narodowej, 

ochot. - Wejherowska Ochotnicza Kompania Harcerska; oznaczenia w kolorze

na wycinku mapki umieszczonej przy legendzie - przypis red.

 

      Biała Rzeka (kaszb. Kanié Bùdë, niem. Weissfluss) to dawniejsza wieś kaszubska położona na południe od Redy, obecnie północne osiedle miasta Rumia. Z centrum Redy i Rumii jest z każdej strony niecałe 3 km do Białej Rzeki.

Fot. 14. Niemcy atakują Westerplatte; data: wrzesień 1939 r.; autor: Otto Luben; 

ze zbiorów: Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni; źródło: „Dziennik Bałtycki”,

Internet, strona: http://www.dziennikbaltycki.pl

 

      Właśnie wtedy przed południem 2. Kompania 1 MPS zostaje otoczona i rozbita przez Niemców z oddziału von Diesta.

      Kapitan Stanisław Kossek, dowódca 2. Kompanii 1 MPS, który zastąpił na tym stanowisku dzień wcześniej porucznika Jana Penconka, ginie 9 września 1939 r. przed południem.

      Jedne źródła mówią, że kapitan poległ pod Zbychowem (w rejonie Białej Rzeki). Inny przekaz wskazuje, że miało to być w trakcie wycofywania się na Rumię – w aktach gdyńskiego PCK obok nazwiska kpt. Kosseka jest notatka (cyt.): „Poległ w Rumii naprzeciw dworca”.

Fot. 15. Budynek dworca kolejowego i przejazd kolejowy w Rumii;

data: lato 1940 r.; źródło: Internet - strona: fotopolska.eu

 

      Jego grób znajduje się na cmentarzu w Rumii, naprzeciwko wspólnych mogił żołnierskich.

      Reszta rozbitej 2. Kompanii 1 MPS przebija się lasem w rejon Szmelta i Zagórza, stanowiących współcześnie część Rumii.

 

      Ten sam batalion niemiecki pod dowództwem Diesta, po południu także 9 września (pierwszy raz około godz. 14.20), wychodzi na skraj lasu na wysokości Białej Rzeki, gdzie atakuje z wysokiej skarpy ochotników z Wejherowskiej Ochotniczej Kompanii Harcerskiej.

Fot. 16. Moment zaprzysiężenia harcerzy przy grobie drużynowego (obecnie harcmistrza) Mieczysława Bema (1894-1926), który poległ podczas walk

w maju 1926 r. (przewrót majowy) - zgłosił się do służby samarytańskiej

po stronie Józefa Piłsudskiego; grób hm. Mieczysława Bema znajduje się

na warszawskich Powązkach; data fot.: 1920-1939 r.; autor: nieznany;

Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe -

Internet, strona: https://audiovis.nac.gov.pl, sygn. 1-P-811

 

      Harcerze odpierają atak. Mija pół godziny. Potem polskich harcerzy zasypuje huraganowy, zmasowany ogień artylerii i moździerzy.

      Kompanię ochotniczą harcerzy spotyka okrutny los – giną wszyscy wyszkoleni dowódcy kompanii, plutonów i drużyn. Dużo jest też rannych.

Fot. 17. Moment zaczerpnięcia wody z Bałtyku przez komendanta

sztafety morskiej hm. Bolesława Polkowskiego, którą harcerska sztafeta kolarska zawiozła do Prezydenta RP na Święto Narodowe 3-go Maja; 

widoczni harcerze stojący w szeregu - jeden z nich trzyma flagę państwową; 

 data fot.: 1933-1936 r.; autor: nieznany; osoby widoczne: Bolesław Polkowski; 

Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny

źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe -

Internet, strona: https://audiovis.nac.gov.pl, sygn. 1-P-2942

 

      Około godziny 16.00 po ponownej nawale artyleryjskiej batalion Diesta rusza do ataku. Gdziekolwiek harcerze się nie ruszą wszędzie ogień, wszędzie śmierć. Z szoku otrząsnęli się Sewer Patalas, Bolek Kłoczko i Stefek Makurat.

      Karabiny podano Makuratowi i Kłoczce. Inni wymieniają je naładowane (były jednostrzałowe). Kule ochotników zatrzymują sporo Niemców. Przestają strzelać gdy braknie amunicji. Niemcy okrążają już zagrody.

Fot. 18. Polscy żołnierze - obrońcy Wojskowej Składnicy Tranzytowej

na Westerplatte - patrzą na swoich oprawców; data: wrzesień 1939 r.

(zdjęcie wykonane po kapitulacji Westerplatte - po 7 września 1939 r.);

źródło: Internet, strona: https://sites.google.com

 

      Bolek krzyknął: „- Chłopcy wiać ! Ja szkopów trochę przytrzymam !”. Podpuścił ich blisko, obrzucił granatami. Zatrzymali się. Wówczas zerwał się ze stanowiska i przez stodołę przebiegł do sąsiedniego domu. Za nim pobiegli inni. Zamierzali szybko przeskoczyć przez podwórko i czmychnąć w kierunku szosy, a później dalej na Kazimierz. Ale w tym momencie wytrysnęła seria z automatu. Padli na ziemię. To był dla nich już koniec walki. Poszli do niewoli.

      Ostatecznie zaskoczeni harcerze w Białej Rzece w zaciętej walce ponoszą duże straty, część dostaje się do niewoli.

Fot. 19. Schwytana polska piechota po wyjściu ze stodoły; 

data: 1939 r.; źródło: Internet, strona https://sites.google.com

 

      Niemiecki kapitan Hubert Rechlin, oficer informacyjny 207. Dywizji Piechoty Landwehry, tak opisuje w swoim opracowaniu pt. „Mit einer Pommerschen Landwehrdivision gegen Gotenhafen und Hela” („W szeregach pomorskiej dywizji Landwehry na Gdynię i Hel”) walki batalionu von Diesta z 2. Kompanią i wejherowskimi harcerzami z 1 Morskiego Pułku Strzelców (cyt.): „w bardzo twardej, szybko rozgrywającej się walce z krwawymi obustronnymi stratami zdobyta zostaje Biała Rzeka, ponadto więcej niż 100 jeńców i liczne pojazdy (…)”.

 

      Z przekazów wynika, że major von Dieste, dowódca III Batalionu 322. Pułku Piechoty, owego 9 września po południu miał bez wahania wydać rozkaz rozstrzelania na miejscu młodych ochotników-harcerzy z Wejherowskiej Ochotniczej Kompanii Harcerskiej, których wtedy pojmano w niemiecką niewolę.

 

      Do niewoli dostał się Bolesław Kłoczko i inni ochotnicy z Wejherowskiej Ochotniczej Kompanii Harcerskiej. Byli wśród nich: Antoni Dujanowicz, Kazimierz Grubba, Klawikowski, Stanisław Maciejewski, Stefan Piasek, Sikora, Józef Wolski i Żywicki. Ochotnik Bolek Kłoczko jeszcze przed wojną był drużynowym drużyn pozaszkolnych, a w Wejherowskiej Ochotniczej Kompanii Harcerskiej pełnił funkcję dowódcy 2 drużyny.

 

      Przyprowadzono ich na podwórko gospodarza Jana Vossa w Białej Rzece. Przed stodołą widać  dwóch niemieckich żołnierzy z automatami gotowymi do strzału – pilnują cywilów. Na podwórku stoi wysoki, silnie zbudowany oficer niemiecki – przypuszczalnie jest to właśnie dowódca III Baonu 322. Pułku Piechoty.

      Zameldowano mu, że przyprowadzono jeszcze pięciu polskich „Freiwilligen” (ochotników).

      Oficer zaklął i wydaje jakiś krótki rozkaz, z którego Bolek Kłoczko rozumie tylko jedno słowo: „Erschiessen” (rozstrzelać).

Fot. 20. Heinrich von Dieste (ur. 17.02.1889-zm. 13.IX.1939); 

Heinrich von Dieste (lat 27) był „czwartym” Heinrichem (Henrykiem)

w rodzie Dieste'ów; miejsce: Polska; data: 1916 r. (I Wojna Światowa);

źródło: niem. „Geschichte der Familie von Dieste”

(pol. „Historia rodziny Dieste”), autor: Walther von Dieste, 1926; 

źródło: Digitale Bibliothek Mecklenburg-Vorpommern; przypis red. CAWIO:

zdjęcie przedstawia Heinricha von Dieste prawdopodobnie

w szeregach 1. Garde-Ulanen-Regiment (pol. 1. Pułku Gwardii Ułanów, 

Landwehra - pospolite ruszenie)

 

      Był to prawdopodobnie dowódca III Baonu 322. Pułku Piechoty, major Heinrich von Dieste (lat 50). Przemawiają za tym relacje naocznych świadków, jak i okoliczności zdarzenia – żaden z jego podwładnych niższych rangą (dowódców kompanii czy plutonów) nie poczułby się upoważniony bez jego wiedzy i zgody wydać rozkaz natychmiastowego rozstrzelania całej grupy jeńców.

 

      Już prowadzą ich z bronią gotową do strzału na egzekucję, ale Bolek nie chce umierać. Nie namyślając się długo, czmycha przez płot, przebiega przez podwórko i do stodoły. Ze stodoły skacze przez okienko i ląduje … wprost na karku Niemca ! Z impetem Bolek i Niemiec upadają na ziemię. Niemcowi wypada z rąk karabin maszynowy. Młody harcerz jest szybszy – podrywa się z ziemi, instynktownie chwyta niemiecki automat, i dalej – w nogi ! I tyle go widać. Udało się ! Niemcy krzyczą „Halt ! Halt !” („Stój ! Stój !”), strzelają, ale kule szczęśliwie omijają Bolka.

      W ślad za Bolkiem ucieka jeszcze 9 harcerzy. Dwóch z nich Niemcy podczas pościgu zabijają.

 

      Na miejscu w Białej Rzece żołnierze Diesta rozstrzeliwują między innymi: Franciszka Szredera (lat 20), jego brata Leona Szredera (lat 16) i Stanisława Borkowicza (lat 15), syna nauczyciela z Białej Rzeki.

Fot. 21. „Jan Penconek w czasie defilady w Wejherowie (?) na czele kompanii”; 

ujęcie wykadrowane z fotografii przekazanej przez Muzeum Marynarki

Wojennej w Gdyni; zdjęcie pochodzi od siostry Jana Penconka

(doręczone w kwietniu 1965 r.  przez P. Lichodziejewskiego); data fot.: brak

 

      Następnego dnia po ucieczce Bolek, 5 km na północny-wschód od Białej Rzeki, wypowie pamiętne słowa przed grupką ochotników z Wejherowskiej Ochotniczej Kompanii Harcerskiej, zastanawiających się co dalej robić: „Ja idę do por. Penconka. To jest dowódca, za którym można iść nawet do piekła ! Ze szpitala uciekł ciężko ranny, z zabandażowaną głową, by dalej walczyć !”.

 

      Bolek Kłoczko, wraz z innymi harcerzami, spotkają się wkrótce z porucznikiem Janem Penconkiem by razem z nim bronić ojczyzny na śmierć i życie.

 

      Ciąg dalszy nastąpi … .

 

 

                                                         Grzegorz Kłos

 

 

Materiały źródłowe:

1) Biografia /zarys/ porucznika Jana Penconka dowódcy 2-giej kompanii strzeleckiej 1 MORSKIEGO PUŁKU STRZELCÓW W WEJHEROWIE”, opracowali b.oficerowie 1 MPS i uczestnicy walk w obronie polskiego wybrzeża w 1939 r.: płk w st. spocz. Alfons Olkiewicz, por. w st. spocz. mgr Paweł Szefka, por. w st. spocz. Andrzej Chudy,

2) W. Tym, A. Rzepniewski, „Gdynia 1939. Relacje uczestników walk lądowych”, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1979,

3) W. Tym, A. Rzepniewski, „Kępa Oksywska 1939. Relacje uczestników walk lądowych”, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1985,

4) E. Kosiarz, „Obrona Kępy Oksywskiej 1939”, Wydawnictwo „Książka i Wiedza”, Warszawa 1984,

5) G. Piwnicki, B. Zalewski, „Polski wrzesień 1939 w Gdyni”, Wyższa Szkoła Komunikacji Społecznej w Gdyni, Gdynia 2009,

6) S. Strumph Wojtkiewicz, „Alarm dla Gdyni”, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1975, wydanie I,

7) Portal historyczny Axis History, strona: https://forum.axishistory.com,

8) https://pl.wikipedia.org.

 

 

 

POWRÓT