Patron honorowy

Nieznana historia powstańca styczniowego
Walentego Pindelskiego
cz. X
10 marca 2018

   

      Poprzedni odcinek opowiadania o powstańczych losach podporucznika Walentego Pindelskiego zakończył się w chwili, kiedy pułkownik Heydenreich pseudonim „Kruk” przechwycił korespondencję rosyjską, z której wynikało, że duży transport pieniędzy (201 000 rubli) będzie eskortowany 8 sierpnia 1863 r. traktem do Lublina przez Żyrzyn, położony około 12 km na północny-wschód od Puław i 18 km na południowy-wschód od Dęblina.

Fot. 1. Fragment mapy z ok. 1839 r. - widoczne wsie Żyrzyn, Zyrdz (Żerdź)

i Boryszów (Borysów) (Fol. = folwark; Ceg. = cegielnia); 

źródło: Topografičeskaâ Karta Carstva Pol'skago = Topograficzna Karta

Królestwa Polskiego = Carte Topographique du Royaume de Pologne;

źródło: Internet, portal Biblioteki Uniwersyteckiej im. Jerzego Giedroycia

w Białymstoku – strona, http://bg.uwb.edu.pl

 

      Pułkownik Heydenreich postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję. Nie tracąc czasu zebrał wszystkie oddziały i ruszył pod Borysów.

      Pod wieczór 7 sierpnia stanął w okolicach Żyrzyna.

Zebrane tu oddziały liczyły (według różnych źródeł) 3000-3200 powstańców.

 

      Kruk zwołał naradę i przedstawił sytuację oraz plan bitwy.

Plan Kruka przewidywał zatrzymanie czoła kolumny, atak z boków oraz okrążenie od tyłu, aby uniemożliwić ucieczkę furgonów z pieniędzmi.

 

      Czołowe uderzenie miał wykonać Lutyński, a ze skrzydła – rozmieszczone na wschód od drogi dęblińsko-lubelskiej oddziały Jarockiego oraz Jankowskiego i Zielińskiego.

      Następnie do akcji miał wkroczyć Krysiński, ukryty na lewym skrzydle, tj. od  zachodniej strony szosy. Wtedy drogę odwrotu wroga w kierunku Dęblina powinni odciąć ludzie Wagnera.

Fot. 2. Fragment mapy z ok. 1839 r. - widoczne wsie Żyrzyn, Zyrdz (Żerdź)

i Boryszów (Borysów) (Fol. = folwark; Ceg. = cegielnia); 

źródło: Topografičeskaâ Karta Carstva Pol'skago = Topograficzna Karta

Królestwa Polskiego = Carte Topographique du Royaume de Pologne;

źródło: Internet, portal Biblioteki Uniwersyteckiej im. Jerzego Giedroycia

w Białymstoku – strona, http://bg.uwb.edu.pl

 

      W odwodzie poza placem boju Kruk trzymał 900-950 kosynierów i 250 kawalerzystów, jako rezerwę mającą przyjść w razie czego z pomocą. Ich przydatność w lesistym terenie była i tak mocno ograniczona, ponieważ mieli na wyposażeniu długą broń drzewcową.

Jednak polski dowódca zakładał, że do zwycięstwa w bitwie pod Żyrzynem powinni wystarczyć sami strzelcy.

Fot. 3. Mapa bitwy pod Żyrzynem

(większy rozmiar po kliknięciu w obrazek); 

źródło: Wojciech Kalwat, „Zwycięskie bitwy Polaków. 1863 Żyrzyn”,

Edipresse Polska - Bellona SA, Warszawa 2016

 

 

      Mimo tego cały czas plan zasadzki był ryzykowny, gdyż w odległości 2-4 godzin marszu stały dwa silne zgrupowania rosyjskie, zdolne ruszyć na odsiecz, gdyby zasadzka pod Żyrzynem się przeciągnęła.

      W dodatku powstańcy nie wiedzieli dokładnie, gdzie w okolicy znajdują się wojska wroga i w jakiej sile.

      Nie mieli świadomości na ten przykład, że w Kazimierzu Dolnym operuje kolumna kurowska wojsk carskich pod dowództwem pułkowników Lebiedzińskiego i Cwiecińskiego.

Fot. 4. Postój polskich ochotników w lesie na Litwie w czasie

Powstania Styczniowego, drzeworyt,

rys. Théophile Schuler na podstawie szkicu „korespondenta specjalnego”

(wg Gacha Michał Elwiro Andriolli?),

ryt. Best, Cosson & Smeeton, gazeta francuska

„L’Illustration. Journal Universel” 1863 nr 1059 (13 czerwca),

źródło: „Powstanie styczniowe w ilustracjach prasowych z epoki”, Biblioteka

Publiczna m.st. Warszawy Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego,

opracowanie: Grażyna Małgorzata Lewandowska

 

 

      Trzeba dodać, że cały czas powstańcom styczniowym w tym czasie towarzyszyli kapelani – księża: Brzóska, Brudnicki i Szymański.

      Ten ostatni przed bitwą żyrzyńską przewodził wspólnym modlitwom powstańców. Ksiądz Leonard Szymański, urodzony 4 listopada 1826 r. w Janowie Podlaskim, w latach 1849-1861 był wikariuszem w parafiach: Maciejowice (3 lata), Międzyrzec (3 lata), przy kościele katedralnym w Janowie (3 lata) i w Żelechowie (1859-1861). Od 1 marca 1861 r. był proboszczem w Gończycach.

      W kwietniu 1863 r. ksiądz Szymański opuścił parafię i dołączył do przechodzącego przez Gończyce oddziału Józefa Jankowskiego.

      W czerwcu 1863 r. został mianowany kapelanem wojsk narodowych w województwie podlaskim.

 

      Przed bitwą pod Żyrzynem w dniu 8 sierpnia 1863 r. – jak pisał rotmistrz Antoni Migdalski – ksiądz Szymański „pobłogosławił wojsko”.  

Fot. 5. Obóz powstańców styczniowych pod Święcicą

dowodzonych przez Józefa Władysława Ruckiego;

(rycina ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie); 

źródło: Wojciech Kalwat, „Zwycięskie bitwy Polaków. 1863 Żyrzyn”,

Edipresse Polska - Bellona SA, Warszawa 2016

 

      Jako ciekawostkę trzeba dodać, że pełniąc obowiązki kapelana ksiądz Szymański nosił szablę i pistolet, których – jak zeznał później w śledztwie rosyjskim – nigdy nie używał.

 

      Władysław Dąbrowa Żelkowski (ur. w 1846 r.), 17-letni uczestnik bitwy żyrzyńskiej opowiadał (cyt.): „(…) Gdy powróciłem do Końskowoli zastałem kilka partii powstańców, wówczas zaciągnąłem się do oddziału Jankowskiego jako strzelec, gdyż w kawalerii brak było koni i zostałem uzbrojony w sztucer belgijski z ładownicą z 12 ładunkami. Tego samego dnia wyruszyliśmy pod Żyrzyn. Późnym wieczorem stanęliśmy pod lasem żyrzyńskim i tam nastąpił pierwszy nocleg na nagiej ziemi. Świt powołał nas do rozebrania broni z kozłów, a po zmówieniu rannego pacierza, w którym przewodniczył nam kapelan ks. Szymański, dostaliśmy po kieliszku wódki i po kawałku chleba z kawałeczkiem słoniny, co stanowiło nasze śniadanie, po zakończeniu którego zakomenderowano >>prawe ramię naprzód marsz<<. Weszliśmy w głąb lasu, po trzykrotnych zwrotach zatrzymano nas i kazano rozsypać się w tyralierkę, w pewnej odległości od szosy (…)”.

Fot. 6. Wymarsz powstańców styczniowych z Grodna (1863-1864);

drzeworyt, Cosson, Kolekcja Rapperswilska; ze zbiorów Biblioteki Narodowej;

źródło: Wikimedia Commons, strona http://commons.wikimedia.org

 

      Rotmistrz Antoni Migdalski z oddziału Jankowskiego wspominał po latach: „(…) Natychmiast rozstawiono oddziały Jankowskiego i Zielińskiego z nową bronią belgijską po lewej stronie szosy, aby ich (Moskali - red.) doskonałym ogniem karabinowym przywitać (…). Od strony wejścia Rosjan szosą do lasu było położone wzgórze. Zaczailiśmy się więc cokolwiek niżej w kotlinie. Zmówiono pacierze, kapelan nasz, ksiądz Szymański, pobłogosławił wojsko. Kazano obejrzeć broń. Nastała uroczysta chwila niespodziewanie zakłócona na stanowisku przez strzał nieostrożnie spowodowany przez jednego z naszych (…)”.

 

      Jako, że list nakazujący wstrzymanie konwoju z pieniędzmi został przechwycony przez powstańców, eskorta carska z drogocennym ładunkiem o drugiej w nocy z 7 na 8 sierpnia 1863 r. z Dęblina wyruszyła dalej, jak gdyby nigdy nic zgodnie z planem, w kierunku Lublina. Godzina wymarszu była podyktowana dużymi upałami panującymi w ciągu dnia.

 

      Kolumnie pocztowej towarzyszyła znaczna ochrona. – Trzon sił stanowiła rota saperów (154 żołnierzy), rota piechoty fortecznej (188 żołnierzy), pluton artyleryjski (37 żołnierzy) i 15 kozaków.

      Razem z nimi maszerował również etap żołnierski złożony ze 138 ludzi.

      Łącznie eskorta liczyła 532 żołnierzy oraz dwa działa.

      Jej dowódcą uczyniono młodego i niedoświadczonego porucznika saperów, Polaka z Litwy o nazwisku Laudański.

Fot. 7. Powstańcy styczniowi (1863),

opublikowano we francuskiej gazecie „Le Monde Illustré”,

Paryż 1863, nr 313 (11 kwietnia);

źródło: „Powstanie styczniowe w ilustracjach prasowych z epoki”, Biblioteka

Publiczna m.st. Warszawy Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego,

opracowanie: Grażyna Małgorzata Lewandowska

 

      Początkowo marsz Moskali odbywał się żwawo i wesoło, a dobry nastrój, jak się wydaje, był wzmocniony sporą ilością alkoholu. Nieświadomi zasadzki zbliżali się do Żyrzyna.

      O świcie wydarzył się wypadek, który o mało nie zniweczył polskich planów. Szpica kozacka (przednia straż) pochwyciła dwóch powstańców, którzy zeznali, że są z oddziału Jankowskiego kierującego się na Baranów.

      Laudański czuł, że jeńcy kłamią, a w pobliżu muszą działać większe siły partyzantów. Nie zatrzymał się jednak, by sprawdzić teren, i nie zawiadomił o wszystkim komendanta twierdzy w Dęblinie.

      Zaprowadziwszy porządek w swym oddziale, przyjął szyk bojowy i śmiało ruszył dalej wprost w przygotowaną zasadzkę.

 

      Zasadzkę urządzono tuż przed niewielkim wzniesieniem, które osłaniało pozycje powstańców, wzmocnioną niewielkimi zasiekami.

Fot. 8. Powstańcy styczniowi w lesie pod Radomiem (1863 r.);

źródło: Wikimedia Commons, strona http://commons.wikimedia.org

 

      Partyzanci ze zniecierpliwieniem oczekiwali nadejścia wroga.

      U niektórych występowały objawy paniki i załamania nerwowego. Stąd odezwały się przedwczesne strzały. Na szczęście oficerowie potrafili wpłynąć uspokajająco na swoich podkomendnych.

 

      Zbliżała się piąta a rosyjska kolumna nie nadchodziła. Napięcie sięgało zenitu. Każda minuta zwłoki czyniła akcję coraz bardziej ryzykowną.

      Mimo to Kruk postanowił czekać aż do skutku, gotowy przeprowadzić atak.

 

      Wreszcie pojawił się kozacki patrol, którego sprawnie zlikwidowali powstańcy. Nie było już odwrotu, trzeba było działać.

 

      Pułkownik Kruk wydał polecenie Jankowskiemu, żeby ten wysłał zwiad konny w kierunku Rosjan.

      Józef Jankowski skierował w ich stronę oddział składający się z kilkunastu kawalerzystów na koniach. Był wśród nich rotmistrz Migdalski. Po wyjechaniu z lasu do powstańców otworzyły ogień działa wroga. Koń rotmistrza raniony odłamkiem kartacza z rosyjskiej armaty upadł, a ten musiał wycofać się w kierunku swoich pieszo.

 

 

      Moskale, pewni, że mają do czynienia tylko z garstką kawalerii nieprzyjaciela, dalej nieświadomi zagrożenia szli w kierunku zasadzki. – Z palcami na cynglach karabinów zaczęli schodzić ze wzgórza w las.

     

      Właśnie wtedy polska piechota przywitała ich ogniem swojej broni.

      Przed siódmą rano w zasadzkę weszła w całości kolumna pocztowa. W jednej chwili cała wschodnia ściana lasu, obsadzona przez oddziały Jarockiego, Jankowskiego i Zielińskiego, rozbłysła setkami karabinowych wystrzałów.

Fot. 9. Scena z powstania styczniowego, olej na płótnie (1876),

autor: Tadeusz Ajdukiewicz (1852-1916);

źródło: Internet - strona: http://artyzm.com

 

      Pierwsze rosyjskie szeregi dosłownie zostały ścięte morderczym ogniem, prowadzonym z odległości zaledwie 30 metrów (kroków). W jednej chwili wybito konie z artyleryjskich zaprzęgów i furgonów pocztowych.

 

      Dalej Władysław Dąbrowa Żelkowski relacjonował (cyt.): „(…) Nareszcie usłyszałem pierwszy wystrzał (…). Po niejakiej chwili, w oddali, nastąpiło kilka wystrzałów, które obojętnie obiły się o moje uszy, a następnie głuchy turkot z hałasem i w tejże chwili nastąpiło zakomenderowanie: >>ognia ! w konie i celnie<<. Moskale zwartą masą maszerowali, a gdy padły pierwsze strzały, to konie u armat wybite zostały (…). W trakcie tego zaczęły się sypać kartacze obcinając gałęzie, które zasypywały nas…. . Krzyżowy ogień naszych sztucerów sprawiał przeraźliwy gwizd kul. Straszny dym od wystrzałów armatnich w połączeniu stanowił istne piekło (…)”.

Fot. 10. Bitwa pod Żyrzynem, drzeworyt,

rys. Ange-Louis Janet na podstawie szkicu por. Maksymiliana Jaxy,

ryt. Best, Cosson & Smeetont, gazeta francuska

„L’Illustration. Journal Universel” 1863 nr 1080 (7 listopada),

źródło: „Powstanie styczniowe w ilustracjach prasowych z epoki”, Biblioteka

Publiczna m.st. Warszawy Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego,

opracowanie: Grażyna Małgorzata Lewandowska

 

      Chaos spowodowany pierwszym uderzeniem spotęgowało włączenie się do walki oddziału Krysińskiego, który obszedł rosyjską kolumnę i zaatakował ją od zachodu.

      Zaskoczenie było kompletne. Chaos uniemożliwiał wrogowi skuteczną obronę. Część rosyjskich żołnierzy rzuciła się do przydrożnych rowów, z których nawet nie wygoniły ich ciosy szablą majora Semenowa i kozackie nahajki.

      Inni w panice źle ładowali karabiny, powodując ich zagwożdżenie (zablokowanie). Krzyki zaskoczonych żołnierzy oraz jęki rannych i umierających zlewały się z hukiem wystrzałów.

Fot. 11. Konwój rosyjski zaatakowany przez Polaków w czasie Powstania Styczniowego pod Kozłową Rudą na Litwie, drzeworyt,

rys. Ange-Louis Janet na podstawie szkicu Leona Kaplińskiego,

ryt. Best, Cosson & Smeeton, gazeta francuska

„L’Illustration. Journal Universel” 1863 nr 1052 (25 kwietnia),

źródło: „Powstanie styczniowe w ilustracjach prasowych z epoki”, Biblioteka

Publiczna m.st. Warszawy Biblioteka Główna Województwa Mazowieckiego,

opracowanie: Grażyna Małgorzata Lewandowska

 

      Migdalski pisał: „zaczęła się kanonada straszna; armaty (rosyjskie- przypis red.), chociaż było tylko dwie, grały bez ustanku, ale i bez skutku, bo prawie wszystkie strzały górowały (poszły górą nad powstańcami - przypis red.). Ogień z naszej strony nie ustawał ani na chwilę, tak że Rosjanie nie mogąc ruszyć naprzód ani kroku, przekonali się, że mają do czynienia z siłą i męstwem, wobec czego wypadało im albo rozpaczliwie bronić się, oczekując na los szczęścia lub pomoc, albo poddać się. Rzucili się na prawą stronę szosy i z rowu powitano ich gęstym ogniem. Nie widząc innej rady porwali się rozpaczliwie na bagnety i wpadli na naszych – odparto ich. Po kilka razy to się powtarzało (…)”.

Fot. 12. Bitwa pod Ignacewem w czasie Powstania Styczniowego

(8 maja 1863 r.); akwarela na kartonie (sprzed 1893 r.),

autor: Juliusz Kossak (1824-1899),

źródło: Wikimedia Commons, strona http://commons.wikimedia.org

 

      W tym krytycznym dla Rosjan momencie na wysokości zadania stanął ich dowódca Laudański i częściowo opanował zamieszanie. Część swoich ludzi rozwinął w tyralierę z zadaniem wstrzymania oddziału Jarockiego.

      Sam stanął na czele dwóch plutonów i skierował się przeciwko Krysińskiemu.

Fot. 13. Bitwa powstańców styczniowych z Rosjanami

pod Świętobrościem na Litwie (26 listopada 1863),

opublikowano we francuskiej gazecie „L'Illustration”, Paryż 1864, 

źródło: Wikimedia Commons, strona http://commons.wikimedia.org

   

 

      Zaczęły strzelać oba rosyjskie działa, ale ich ogień nie przysporzył powstańcom większych szkód. Było za mało miejsca na zmianę pozycji strzeleckiej, a artylerzyści zostali wybici co do jednego, więc do obsługi dział wzięli się saperzy.

 

      Względne opanowanie chaosu i twarda postawa Rosjan zatrzymała na chwilę polskie natarcie.

      Postanowił wykorzystać to Laudański (dowódca konwoju), by wydostać się z matni. Ruszył naprzód, aby wyrwać się z okrążenia.

Fot. 14. Walka powstańcza, Michał Elwiro Andriolli (1836-1893),

źródło: Internet - strona: www.pinakoteka.zascianek.pl

 

      Drogę zastąpił mu jednak oddział Lutyńskiego, a na tyły wyszedł Wagner ze swymi ludźmi.

      Rosyjski dowódca zrozumiał, że znalazł się w pułapce, a jedyną nadzieją na ocalenie jest szybka odsiecz. Skupił się więc na ochronie furgonów pocztowych.

 

      Mniej więcej o godzinie dziewiątej bitwa zaczęła zamierać.

      Był to efekt wyczerpywania się amunicji, zarówno po stronie polskiej, jak i rosyjskiej. Według rotmistrza Migdalskiego bitwa żyrzyńska trwała w sumie 5 godzin.

 

      Ostatecznie rosyjski dowódca, porucznik Laudański, po tym jak skończyła się im amunicja, wraz z częścią swoich ludzi (87 żołnierzy) wyrwał się z polskiego okrążenia.

Fot. 15. Bitwa powstańców styczniowych z Rosjanami

pod Małogoszczem (24 lutego 1863); 

źródło: Wikimedia Commons, strona http://commons.wikimedia.org

 

      Władysław Dąbrowa Żelkowski (cyt.): „(…) W końcu, około południa, strzały ucichły i ja wyszedłem na szosę. Tu moim oczom przedstawił się straszny widok: chrapanie konających koni, jęk rannych wołających wody, wódki. Niektórzy prosili, aby ich dobić (…). Gdy przyszedłem do wsi Żerdzi tam już partie nasze formowały się pod rozwiniętymi sztandarami. W trakcie tego nadjechał jenerał Kruk w otoczeniu dowódców poszczególnych oddziałów, za nimi zaś postępowały zdobyte armaty zaprzężone po cztery pary dworskich koni. Wtedy zagrzmiały głośne wiwaty i konfederatki zamajaczyły w powietrzu. Z taką radością z odniesionego zwycięstwa pomaszerowaliśmy do miasteczka Baranowa (…)”.

 

      Powstańcy dopadli furgony z pieniędzmi. Pułkownikowi Michałowi Heydenreichowi-Krukowi wręczono zaledwie 140 000 rubli. Reszta gotówki przepadła w niewyjaśnionych okolicznościach.

Zwycięstwo było całkowite.

Fot. 16. Potyczka powstańców styczniowych z Rosjanami

pod Kowlem na Wołyniu (1863),

opublikowano we francuskiej gazecie „Le Monde Illustré”, Paryż 1863, 

źródło: Wikimedia Commons, strona http://commons.wikimedia.org

 

 

      Ponad 500-osobowy oddział rosyjski przestał istnieć – 181 żołnierzy padło w boju, 132 odniosło rany, 150 dostało się do niewoli. Zdobyto dwa działa i 400 karabinów oraz zawartość furgonów. Straty polskie były niewielkie.

 

      W walce zginęło 10 Polaków, a 50 odniosło rany. Polegli po Żyrzynem: Franciszek Czajkowski (agronom z Marymontu, podporucznik strzelców), Franciszek Kubańczyk (podporucznik kosynierów, sekretarz cyrkułowy w Warszawie), Jan Koźniakowski (podporucznik kosynierów, obywatel z radzyńskiego),  Aleksander Wiśniakowski (stolarz z Warszawy), Jan Lublak (gospodarz ze Śrewnicy), Leon Marczewski, Alojzy Tyl, Adam Jarczewski (policjant z Warszawy), Rudecki (gospodarz z Przeździatki), Józef Ciechomski z Warszawy.

      Z ran zmarli: Piotr Bryszkie oraz porucznicy kosynierów: Jan Unrug i Wacław Rydecki.

 

      Zwycięstwo w bitwie pod Żyrzynem – najbardziej spektakularne i największe zwycięstwo strony polskiej w całym powstaniu – odbiło się głośnym echem zarówno w kraju, jak i w Europie, kompromitując armię rosyjską, przegrywającą z kiepsko uzbrojoną polską partyzantką.

Fot. 17. Bitwa powstańców styczniowych pod Kobylanką

(lasy na skraju Puszczy Solskiej, 1-6 maja 1863), gazeta francuska

„L’Illustration. Journal Universel” 1863;

źródło: Wikimedia Commons, strona http://commons.wikimedia.org

 

      70 000 egzemplarzy ulotek z opisem bitwy rozrzucono po kraju.

      Entuzjazm po bitwie wzmocnił wśród Polaków nadzieje na skuteczność walki. Po stronie rosyjskiej słusznie obawiano się, że zwycięstwo będzie zachęcać do kontynuowania powstania.

 

      Kruk odesłał rannych do Lublina, a następnie zwolnił wszystkich jeńców rosyjskich, wręczając im list do generała Chruszczowa, w którym pisał: „Czy potrafisz generale, wobec ciągłego pastwienia się Rosjan nad rannymi i więźniami pojąć i ocenić ten postępek ? Bodaj był siewem na nietrwałej ziemi, bodajby was choć trochę przemienił. Chociażbym miał prawo żądać wymiany jeńców, trzymanych przez generała w Lublinie, nie uczynię tego jednak, zostawiając to jego uznaniu i prawom honoru, jakiemi się powodować zechcesz”.

      Pisząc to wiedział, że i tak wymiana jeńców nie wchodzi w rachubę. Nie przepuszczono za to znienawidzonym kozakom, których zaraz po bitwie powieszono na przydrożnych drzewach.

 

      Władysław Dąbrowa Żelkowski (cyt.): „(…) Żołnierzom moskiewskim, wziętym do niewoli, ponalewano w manierki wódki, dano po kawale słoniny, chleba i po jednym rublu. Za co też biedaki nie wiedzieli komu dziękować, a tylko mówili, że dobry wasz car, i nie wiedzieli komu dziękować, bo wszyscy byli po cywilnemu ubrani i nie mogli odróżnić kto jest wodzem (…)”.

 

      Zdobyte pieniądze przewieziono niezwłocznie do Lwowa, gdzie decyzją Rządu Narodowego zostały przeznaczone na zakup broni i formowanie nowych oddziałów.

 

      Po bitwie żyrzyńskiej pułkownik Michał Heydenreich pseudonim „Kruk” rozkazem dziennym z 22 sierpnia 1863 r. został mianowany przez Rząd Narodowy do stopnia generała.

 

      Walki pod Żyrzynem zostały upamiętnione w wolnej Polsce dopiero po 1990 r. na Grobie Nieznanego Żołnierza – na jednej z tablic wyryto napis: „ŻYRZYN 8 VIII 1863”.

 

      Pamiętajmy, że uczestnikiem tego wielkiego sukcesu polskiego oręża był podporucznik Walenty Pindelski – mieszkaniec Słomczyna, Klarysewa i Jeziorny w gminie Konstancin-Jeziorna oraz Zamościa k. Powsina w warszawskiej dzielnicy Wilanów, gdzie dożył kresu swoich dni.

      Ciąg dalszy nastąpi ... .

 

                                                                         Grzegorz Kłos

 

 

 

Materiały źródłowe:

1) wniosek o odznaczenie Walentego Pindelskiego srebrnym „Krzyżem Zasługi”, zasoby Centralnego Archiwum Wojskowego, sygnatura akt: 27-441,

2) Stanisław Zieliński, „Bitwy i potyczki 1863-1864”, Muzeum Narodowe w Rapperswilu, Skład Główny w księgarni Gubrynowicza i syna we Lwowie, Rapperswil 1913,

3) „Powstanie styczniowe na Lubelszczyźnie Pamiętniki”, pod redakcją Tadeusza Mencla, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1966,

4) Wojciech Kalwat, „Zwycięskie bitwy Polaków. 1863 Żyrzyn”, Edipresse Polska - Bellona SA, Warszawa 2016,

5) Stanisław Góra, „Partyzantka na Podlasiu 1863-1864”, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1976,

6) Mikołaj Pawliszczew, „Tygodnie polskiego buntu Tom II Walka orężna 1863-1864”, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2003,

7) Antoni Migdalski, „Wspomnienia Rotmistrza Kawalerji Narodowej z 1863/4 roku – Antoniego Migdalskiego”, „Strzelec”, Nr 9 z 4 sierpnia 1921 r.; źródło – Centralna Biblioteka Wojskowa, cbw.wp.mil.pl,

8) Jerzy Zdrada, „Żyrzyn, 8 sierpnia 1863”, portal Muzeum Historii Polski pn. „150. Rocznica Powstania Styczniowego”: powstaniestyczniowe.nck.pl,

9) Powstanie styczniowe 1863-1864”, Zeszyty historyczne ziemi garwolińskiej, nr 19, Ludowe Towarzystwo Naukowo-Kulturalne Oddział w Garwolinie, Garwolin 2013.

 

 

 

 

 

POWRÓT