Patron honorowy

Zamach na Arbeitsamt – cz. I
01 kwietnia 2020

 

     Podczas II wojny światowej okupant niemiecki stosował niewolniczą pracę przymusową na rzecz III Rzeszy.

     Wkrótce po wybuchu wojny władze hitlerowskie rozpoczęły masowe wywożenie Polaków do Niemiec.

     Podstawą tej akcji było rozporządzenie z października 1939 r. o obowiązku pracy dla ludności Generalnego Gubernatorstwa (GG) w wieku od 18 do 60 lat, rozciągnięte w grudniu 1939 r. także na młodzież od 14 do 18 roku życia.

Fot. 1. „Chodźmy na roboty rolne do Niemiec. Zgłoś się natychmiast

u swojego wójta” - niemiecki plakat propagandowy z okresu II wojny

światowej zachęcający Polaków do zgłaszania się na roboty do Niemiec;

źródło: Internet, portal „Szukaj w Archiwach”,

strona https://www.szukajwarchiwach.gov.pl

 

     Początkowo próbowano wykorzystać w Generalnej Guberni tradycje sezonowej pracy w Rzeszy i kładziono nacisk na dobrowolność zgłoszeń.

     Propagowanie dobrowolnych wyjazdów niewiele jednak dawało. Plakaty „Jedźcie z nami do Niemiec” przemalowywano w Generalnej Guberni na „Jedźcie sami do Niemiec”. Ocenia się, że na wyjazd zgodziło się dobrowolnie około 2 tysięcy osób spośród około 200 tysięcy zwerbowanych do kwietnia 1940 r.

     Gorliwi szefowie lokalnej administracji niemieckiej organizowali wyłapywanie ludzi z ulic miasteczek, a nawet z pól po wsiach do punktów zbiorczych, gdzie po przeprowadzeniu badań lekarskich zmuszano ich do podpisania „dobrowolnego” zgłoszenia do pracy w Niemczech.

     Widząc problemy z dobrowolnymi zgłoszeniami, 24 kwietnia 1940 r. Hans Frank zarządził, by mieszkańcy Generalnego Gubernatorstwa stawiali się na wezwanie urzędów pracy (arbeitsamt’ów) i wójtów do robót rolnych w Niemczech. Powołując się na to zarządzenie Urzędy Pracy rozsyłały odtąd imienne nakazy zgłaszania się do punktów zbiorczych, przy czym sankcją za niestawienie się było, poza odpowiedzialnością karną, wywiezienie rodziny.

Fot. 2. Niemiecki afisz z okresu II wojny światowej z wezwaniem

Generalnego Gubernatora Hansa Franka z 24 kwietnia 1940 r.

na roboty do Niemiec; źródło: zbiory Biblioteki

Narodowej w Warszawie, Internet, portal POLONA,

strona https://polona.pl

     

     Nasilały się niemieckie łapanki. – Z tego powodu wielu wezwanych wolało nie ryzykować obozu koncentracyjnego lub egzekucji ulicznej i stawiało się na wezwanie.

     Wywózki na roboty do Niemiec można było uniknąć, dowodząc zatrudnienia, zwłaszcza w gałęziach gospodarki czy instytucjach, na których Niemcom zależało. Stąd wśród ludności polskiej zaczął się pęd do znajdowania fikcyjnych miejsc pracy i zdobywania stosownych zaświadczeń z urzędów pracy.

     Podobne metody zastosowano na ziemiach włączonych do Rzeszy, gdzie wywózki na roboty do Niemiec łączono z akcją wysiedleń. Z punktów zbiorczych, gdzie gromadzono wysiedleńców, około 10 % wywożono na roboty do Niemiec. Ponadto urządzano łapanki, a część schwytanych w nich osób także deportowano do Niemiec.

 

     W pierwszym roku okupacji rekrutacja przymusowej siły roboczej z okupowanych ziem polskich przyniosła efekty mniejsze niż spodziewały się władze hitlerowskie.

     Według prasy niemieckiej w październiku 1940 r. pracowało w rolnictwie niemieckim około 400 tysięcy Polaków przywiezionych pod przymusem, a w przemyśle – dalsze 140 tysięcy.

     Nowy okres rekrutacji polskich robotników przymusowych rozpoczął się po najeździe Trzeciej Rzeszy na ZSRR w czerwcu 1941 r., gdy gospodarka niemiecka zaczęła odczuwać jeszcze większy brak rąk do pracy.

     Nadal podstawą rekrutacji były łapanki, choć organizowano je teraz w sposób znacznie bardziej systematyczny. Urządzano je przede wszystkim w godzinach przedpołudniowych, gdy większość formalnie zatrudnionych Polaków przebywała w miejscu pracy, a także na targowiskach i na kolei, gdzie kursowali nielegalni handlarze.

     Szczególne nasilenie łapanek nastąpiło w Warszawie pod koniec 1942 r. Wywieziono wówczas do Niemiec kilkadziesiąt tysięcy osób. Liczba robotników wywożonych przymusowo do Rzeszy stale rosła: w 1939 r. wyniosła 40 tysięcy, w 1940 r. - 300 tysięcy, w 1941 r. - około 400 tysięcy osób , a w następnych latach - jeszcze więcej.

Fot. 3. Cywile złapani podczas łapanki i zgromadzeni w obozie

przejściowym na terenie dawnych koszar 1 Pułku Szwoleżerów

im. Józefa Piłsudskiego w rejonie ul. Szwoleżerów w Warszawie;

data fot.: 1942 r.; źródło: Internet, portal Wikiwand,

strona https://www.wikiwand.com

 

     Według źródeł niemieckich z czasów wojny do marca 1943 r. wywieziono z samego Generalnego Gubernatorstwa około miliona przymusowych robotników.

     Szacuje się, że ogólna liczba robotników przymusowych w Niemczech, będących przed 1939 r. obywatelami Polski, sięgała pod koniec wojny od 2,5 do 3,5 miliona osób.

     System pracy przymusowej został także wprowadzony w miejscu zamieszkania Polaków. Władze niemieckie GG zatrudniały w ramach Służby Budowlanej (Baudienst) dziesiątki tysięcy młodych Polaków do ciężkiej pracy przy budowie dróg, linii kolejowych, regulacji rzek, w przemyśle zbrojeniowym, itd. Fatalne warunki socjalno-bytowe w obozach Służby Budowlanej powodowały wzrost zachorowań na gruźlicę, a odmowa pracy groziła z kolei zesłaniem do karnych obozów tej organizacji w Solcu nad Wisłą (współcześnie: teren powiatu lipskiego na południu województwa mazowieckiego) i w Krakowie lub do obozu koncentracyjnego.

     W 1944 r. niemieckie władze okupacyjne skierowały około 900 tysięcy osób w wieku od 14 do 65 lat, a nawet do 70 lat, do prac fortyfikacyjnych i budowy umocnień obronnych. Zostały one umieszczone w bardzo prymitywnych warunkach w gospodarstwach rolnych i specjalnych obozach (Einsatzlager, Marinelager).

     Wdrażając w życie postanowienia dotyczące pracy przymusowego okupant pokrył cały kraj siecią urzędów pracy – arbeitsamt’ów („arbeit” – niem. „praca”), za pomocą których, przy udziale żandarmerii i policji, dostarczano do wyznaczonych miejsc mieszkańców, przede wszystkim młodzież, i wywożono ich na przymusowe roboty do Niemiec.

 

     W Piasecznie koło Warszawy powstał rejonowy Urząd Pracy (Arbeitsamt), któremu podlegały filie utworzone w gminach: Wilanów, Jeziorna wraz ze Skolimowem-Konstancinem, część gminy Falenty oraz osiedla w pobliżu Piaseczna. Urząd w Piasecznie rozpoczął swoją działalność w grudniu 1939 r.

     Jego kierownikiem był truppenführer Ludwig Müller, członek NSDAP i oficer SS, który rozpoczął akcję eksterminacyjnego werbunku do pracy niewolniczej od zorganizowania w każdej gminie zebrań z udziałem sołtysów, nauczycieli i duchowieństwa, nakłaniając ich aby wpływali na ochotnicze zgłaszanie się mieszkańców na roboty do Niemiec.

 

     Zarówno ta akcja, jak i wyznaczanie ludzkich kontyngentów na poszczególne gminy, nie dały oczekiwanych przez okupanta rezultatów.

     Po tych niepowodzeniach Müller zastosował metodę wezwań imiennych za pośrednictwem podległych mu urzędów pracy.

     Gdy wezwani mieszkańcy nie zgłaszali się, do akcji wkraczała żandarmeria, granatowa policja i volksdeutsche. Urządzali oni dosłownie obławy i łapanki na ludzi.

     W przypadku gdy nie zastano w domu wezwanego, zabierali w charakterze zakładnika najbliższego członka jego rodziny. Złapanych dostarczano do tak zwanego „Centralniaka” przy ul. Skaryszewskiej w Warszawie.

Fot. 4. Niemieccy żołnierze w Piasecznie; prawdopodobnie wrzesień 1939 r.;

źródło: Internet - strona: www.przegladpiaseczynski.pl

 

     Müller był zaciekłym hitlerowcem i nienawidził Polaków. Nie ustawał ani na chwilę w stosowaniu brutalnych metod przymusowego werbunku. – Przyjeżdżał do wiosek i osiedli, często strzelał do ludzi, siejąc popłoch i wywołując strach wśród miejscowej ludności. Uczestniczył osobiście w urządzanych łapankach na Polaków.

     To właśnie z inicjatywy Müllera powstały filie piaseczyńskiego Arbeitsamtu w Wilanowie i Jeziornie.

 

     Truppenführer Müller stwarzał również zagrożenie dla Polski Podziemnej. Wykazywał duże zainteresowanie organizacjami konspiracyjnymi. W maju 1942 r. brak udział w aresztowaniu Jana Wojciechowskiego.

     Jan Wojciechowski, pseudonim „Kujawiak”, przed wojną był porucznikiem służby stałej 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej.

     Po wybuchu wojny wstąpił do Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) w Piasecznie w grudniu 1939 r. W okresie 1940 - wrzesień 1941 r. pełnił funkcję kierownika Referatu III ZWZ, gdzie był odpowiedzialny za szkolenia. Od września 1941 r. był komendantem Ośrodka „Piaseczno” ZWZ.

     14 lutego 1942 r. Związek Walki Zbrojnej został przemianowany w „Armię Krajową” – największą podziemną armię okupowanej Europy.

     Wojciechowski tym samym stał się pierwszym komendantem Rejonu V „Gątyń” - Piaseczno VII Obwodu „Obroża” Armii Krajowej.

 

     Porucznik Wojciechowski został aresztowany 15 maja 1942 r. w godzinach nocnych we własnym mieszkaniu przy ul. Zagrodowej 9 w Piasecznie po powrocie z konspiracyjnej narady w Warszawie.

     Pobity do nieprzytomności w chwili aresztowania, został zabrany do siedziby Gestapo w Alei Szucha w Warszawie.

     Wśród gestapowców obecnych przy zatrzymaniu Jana Wojciechowskiego był wspomniany szef Urzędu Pracy w Piasecznie – Ludwig Müller – ubrany dla niepoznaki po cywilnemu. Rozpoznała go żona aresztowanego.

     Porucznik Jan Wojciechowski zginął w więzieniu po ciężkich torturach, według różnych źródeł następnego dnia lub 21 maja 1942 r.  

     Współpracujący z polskim podziemiem strażnik więzienia mokotowskiego – Stanisław Kłoszewski – powiadomił, że bohaterski żołnierz do końca nikogo nie wydał.

 

     Żołnierze Polski Walczącej za wszelką cenę chcieli się rozprawić z truppenführer Ludwigiem Müllerem.

     Po śmierci porucznika Wojciechowskiego Rejonem V „Gątyń” - Piaseczno od września 1942 r. dowodził kapitan Marian Bródka-Kęsicki ps. „Grzegorz” (1911-1998).  Był to przedwojenny oficer wywiadu (do wybuchu wojny pełnił funkcję oficera wywiadowczego 17 Dywizji Piechoty).

     „Grzegorz” wzmógł działalność werbunkową i organizacyjną V Rejonu. – Wzmocnił stany osobowe poszczególnych oddziałów do 4 kompanii, w których służyło w sumie 1050 ludzi.

 

     Konspiratorzy dowiedzieli się od jednego z pracowników Arbeitsamtu w Piasecznie, że Müller przygotował listy od 250 do 300 młodych Polaków przeznaczonych na przymusowe roboty, którzy mieć być nocą podstępnie zabrani ze swoich mieszkań.

     Nocny „werbunek” do Rzeszy zaplanowano przeprowadzić na całym terenie działania Arbeitsamtu. Łapanka Niemców miała więc objąć swym zasięgiem gminy Wilanów, Jeziorna, Piaseczno i Falenty.

Żołnierze Rejonu V „Gątyń” - Piaseczno AK byli szczególnie zagrożeni planowaną akcją Arbeitsamtu – część z nich znalazła się na liście Müllera.

 

     Armia Krajowa, dysponując na terenie V Rejonu „Gątyń” – Piaseczno specjalną jednostką bojową, po otrzymaniu informacji wywiadowczej, zdecydowała uderzyć na Arbeitsamt w Piasecznie i w tym samym czasie objąć całą akcją dodatkowo trzy urzędy gminne – w Wilanowie, Jeziornie i Falentach.

     Celem było zniszczenie wszelkich dokumentów, uniemożliwiając w ten sposób wywózkę młodzieży do Niemiec.

     Akcja wymagała specjalnego przygotowania ze względu na dużą liczbę zamieszkałych w okolicy Niemców i stacjonujące tam niemieckie jednostki wojskowe.

 

     Termin akcji wyznaczono na sobotę 1 kwietnia 1944 r., czyli w „prima aprilis”. – Miał to być prawdziwy „psikus” dla Niemców.

 

     Wspomnianą jednostką bojową była Kompania Dywersji Bojowej „Kedywu” Armii Krajowej dowodzona przez podporucznika Stanisława Milczyńskiego „Gryfa” (1918-2016), a wchodząca organizacyjnie w struktury Rejonu V „Gątyń” – Piaseczno.

Fot. 5. Słomczyn (Kurs Podchorążych Rezerwy Rejonu V „Gątyń”), listopad 1943 r. - od lewej: pchor. „Dag” Marian Wielogórski, pchor. „Kiejstut” Ksawery Frank (lat 20), łączniczka „Jaskółka” Halina Lewińska (lat 21), pchor. „Radwan” Bogdan Łączyński, ppor. „Gryf” Stanisław Milczyński (lat 25), pchor. „Cichy” Janusz Radomyski, pchor. „Fanatyk” Paweł Gawenda, pchor. „Zajączek” Jerzy Jakubowski; źródło: Archiwum Akt Nowych - Zespół nr 1769: „Archiwum Środowiska Byłych Żołnierzy

VII Obwodu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej »Obroża«”

 

     Był to oddział żołnierzy podziemia wyznaczony do zadań specjalnych, do jakich zaliczały się działania dywersyjne czy likwidacja konfidentów.

     Według stanu na dzień 31 marca 1944 r. 78-osobowa kompania „Gryfa” była wyposażona w 48 karabinów (11 automatów „Sten” i 37 kbk), 51 pistoletów, 45 granatów i butelki zapalające (z benzyną).

     W tym czasie 50 procent składu oddziału posiadało doświadczenie w akcjach zbrojnych – jak to określano w meldunkach: byli „zaprawieni w boju”. Na tle innych jednostek dywersyjnych Armii Krajowej działających wokół Warszawy była to formacja bardzo dobrze uzbrojona i doświadczona.

Fot. 6. Podporucznik Stanisław Milczyński (zdjęcie z maja 1944 r.);

źródło: Dziennik por. »Gryfa« 1939-1945, autor: Stanisław Milczyński,

Ontario 2005, Kanada

 

     Dywersanci „Kedywu” rekrutowali się spośród mieszkańców: Słomczyna k. Konstancina (18 osób), Opaczy nad Wisłą (12 os.), Chabdzina (6 os.), Chylic (18 os.), Dąbrówki (12 os.), Wilanowa (6 os.) i Powsina (6 os.).

 

     Pomysł zamachu na Urząd Pracy zyskał aprobatę Komendanta Obwodu VII „Obroża” – podpułkownika Kazimierza Krzyżaka ps. „Bronisław”.

 

     W niedzielę 19 marca 1944 r. podporucznik Milczyńskiego „Gryf” spotkał się na obiedzie w konspiracyjnym mieszkaniu na Żoliborzu w Warszawie (u Pani Majewskiej) z kapitanem Marianem Bródką-Kęsickim „Grzegorzem”, gdzie został poinformowany o planowanej akcji na Arbeitsamt i jego filie oraz miejscowe urzędy gminne.

     „Grzegorz” wydając „Gryfowi” w trakcie spotkania rozkaz likwidacji Arbeitsamtu w Piasecznie, zaakcentował mocno, że sprawa jest dużej wagi i zalicza się do akcji bezprecedensowych, a samo   dowództwo VII Obwodu Armii Krajowej nadało jej charakter priorytetowy.

Fot. 7. Kapitan Marian Bródka-Kęsicki ps. „Grzegorz” (1911-1998); źródło: „»Obroża«. W konspiracji i Powstaniu Warszawskim. Dzieje Armii Krajowej na przedpolu Warszawy”, autor: J.Z. Sawicki, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2002

 

     Czasu było mało – do akcji zostało tylko 12 dni.

     „Gryf” od razu od poniedziałku 20 marca zabrał się do przygotowywania akcji. – Na dowódców plutonów wyznaczył podchorążych najbardziej zaprawionych w akcjach zbrojnych.

     Określił też godziny rozpoczęcia działań bojowych w dniu 1 kwietnia, mając na uwadze odległości pomiędzy poszczególnymi urzędami.

     Każde z działań chciał osobiście nadzorować, a w razie nieprzewidzianych i niebezpiecznych sytuacji przejąć dowodzenie.

Do tego wszystkiego potrzebował czasu żeby się szybko i sprawnie przemieszczać.

 

     Ciąg dalszy nastąpi …

 

                                                                                                                         Grzegorz Kłos

 

 

 

Materiały źródłowe:

1/ Stefan Cendrowski, „Akcja na piaseczyński arbeitsamt”, tygodnik „Stolica”, nr 20 (1639), rok XXXIV, Warszawa, 20 maja 1979 r.,

2/ „Archiwum Środowiska byłych Żołnierzy VII Obwodu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej „Obroża”, Archiwum Akt Nowych,

3/ Stanisław Milczyński, „Dziennik por. »Gryfa« 1939-1945”, Ontario 2005, Kanada,

4/ Hanna Rybicka, „Oddziały i Akcje Kedywu Okręgu Warszawskiego poza Warszawą. Dokumenty z lat 1943-1944”, Warszawa 2011,

5/ Encyklopedia PWN, Internet, strona: https://encyklopedia.pwn.pl (hasło: „Związek Walki Zbrojnej”),

6/ Internet, portal Muzeum Powstania Warszawskiego - Powstańcze Biogramy, strona: https://www.1944.pl/powstancze-biogramy (Marian Bródka-Kęsicki),

7/ Internet, strona Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie: http://www.fpnp.pl (publikacja pt. „Praca przymusowa”).

 

 

 

 

POWRÓT