Patron honorowy

Zamach na Bunjesa w Powsinie - 1944 r.
11 marca 2017

      Na terenie Powsina miało miejsce wydarzenie, które można nazwać jedną z najbardziej udanych akcji bojowych żołnierzy Armii Krajowej. Obok bramy miejscowego cmentarza w dniu 13 marca

1944 r. zginął zastępca komendanta żandarmerii niemieckiej na powiat warszawski oberleutnant Wilhelm Bunjes. (Taki jest prawidłowy zapis jego nazwiska według danych Gendarmerie-Hauptmannschaft Warschau).

 

      Od początku wojny dał się poznać, jako zaciekły wróg i morderca wielu Polaków, dlatego Sąd Polski Podziemnej wydał na niego wyrok śmierci. Pierwszy zamach w Sokołowie Podlaskim nie udał się.

W potyczce zginęło kilku AK-owców i żandarmów, ale on wyszedł

z opresji bez szwanku. Po tym wydarzeniu, w grudniu 1943 r. został przeniesiony do Warszawy, do komendy żandarmerii, która mieściła się wówczas przy ul. Dworkowej 3.

 

      Bunjes był bardzo aktywny i skuteczny. Silny, wysoki budził

na przesłuchaniach grozę. Biciem i szantażem skutecznie werbował siatkę donosicieli. Opornych mordował. Był też strzelcem

wyborowym i popisywał się swoją celnością, strzelając do zatrzymanych ze swojego snajperskiego karabinu z lunetą.

W krótkim czasie zabił w ten sposób 46 osób.

 

      W tej sytuacji, w dwa miesiące po słynnym zamachu na kata Warszawy Franca Kuscherę, dowódca Okręgu AK „Obroża” ppłk. Kazimierz Krzyżak „Bronisław” wydał rozkaz powtórnego wykonania wyroku na Wilhelma Bunjesa. Zadanie to otrzymał Oddział Dywersji Bojowej 5 Rejonu „Gątyń” - Piaseczno.

Służyli w nim specjalnie dobrani i sprawdzeni bojowcy, zajmujący się szybkimi interwencjami w terenie. Na dowódcę akcji wyznaczony został podporucznik Stanisław Milczyński „Gryf”. Poznaniak, przedwojenny żołnierz służby stałej. Początkowo działał w konspiracji na terenie Kalisza. Aresztowany w 1942 r. i torturowany przez gestapo, został zwolniony, ale objęty obserwacją. Udało mu się jednak uciec i przedostać w lutym 1943 r. do Warszawy. Tu objął dowództwo plutonu 1708 AK, mającego swoją bazę w Pyrach. 

Fot. 1 Ppor. Stanisław Milczyński „Gryf”, zdj. z 1944 r.

Źródło: S. Milczyński „Gryf”, Dziennik por. „Gryfa” 1939-1945, Toronto 2005

 

      Do wykonania tego zadania przygotował się bardzo dokładnie,

nie lekceważąc przeciwnika. Z rozpoznania wynikało, że oberleutnant Bunjes systematycznie objeżdżał podległy mu teren, zmieniając samochody i trasy. Od współpracującego z AK funkcjonariusza policji granatowej, plutonowego Krzysztofa Czajkowskiego z posterunku

w Jeziornie, otrzymał informację, że Bunjes zasmakował w posiłkach, jakie jadał w tamtejszej Gospodzie Władysława Urbaniaka oraz, że są one wcześniej zamawiane.

Fot. 2 Niemieccy żołnierze przed Gospodą Władysława Urbaniaka w Jeziornie.

Źródło: Konstancin-Jeziorna. Historia, Ludzie, Architektura, www.facebook.com

 

      Plan opracowany przez ppor. „Gryfa” zakładał, iż atak nastąpi,

gdy Bunjes będzie wracał po obiedzie do Warszawy. Jako najkorzystniejsze miejsce na przeprowadzenie zasadzki został wytypowany cmentarz w Powsinie. Dwa odcinki ceglanego ogrodzenia, które stały po obydwu stronach bramy wjazdowej można było wykorzystać na kryjówkę i osłonę w czasie walki. W niedalekiej odległości był Las Kabacki, dający możliwość odskoku po wykonaniu zadania. Istotna była szybkość, z którą należało przeprowadzić akcję, ponieważ bardzo blisko w Klarysewie, Wilanowie i Chylicach stacjonowały garnizony niemieckie.

Fot. 3 Plan akcji narysowany przez dowódcę akcji por. Stanisława Milczyńskiego

ps. „Gryf”. Żródło: Archiwum Akt Nowych, Zespół Archiwum VII Obwodu „Obroża” syg. 149.

 

      Gdy potwierdziła się wiadomość, że Bunjes zamówił obiad

w Jeziornie, AK-owcy przystąpili do działania. Akcja została przeprowadzona w poniedziałek, 13 marca 1944 r. Dzień był zimny, padał śnieg z deszczem. W grupie uderzeniowej razem z ppor. Stanisławem Milczyńskim „Gryf” byli podchorążowie: Bogdan Łączyński „Radwan” z Pyr, Michał Sokolnicki „Adolf” ze Skolimowa, Janusz Radomyski „Cichy” z Wilanowa oraz Waldemar Olbrysz „Dąb” i Zbysław Olbrysz „Sęp”, obaj z Dąbrówki.

Fot. 4 Uczestnicy akcji: od lewej: Marian Wielogórski ps. „Dag”, Jerzy Jakubowski

ps. „Zajączek”, Janusz Radomyski ps. „Cichy”, Stanisław Milczyński ps. „Gryf”,

Bogdan Łączyński ps. „Radwan”, Paweł Gawenda ps. „Fanatyk”, Ksawery Frank

ps. „Kiejstut”, listopad 1943 r.

Źródło: S. Milczyński „Gryf”, Dziennik por. „Gryfa” 1939-1945

 

      Uzbrojeni w pistolety maszynowe sten, pistolety krótkie

z zapasowymi magazynkami i po dwa granaty na osobę, wyruszyli

o godzinie piątej rano ze Skolimowa, gdzie nocowali na terenie majątku Prekerów i pieszo przez Łęczycę, skrajem Lasu Kabackiego doszli do Powsina.

Tu, czekając na akcję, ukryli się w nieistniejącym już domu nr 36

przy obecnej ul. Przyczółkowej, stojącym od strony kościoła najbliżej cmentarza. Mieszkał w nim Stanisław Czubek z rodziną. Domownicy zostali umieszczeni w kuchni, a żołnierze udawali, że mówią po angielsku, używając kilku słów znanych głównie z filmów. Fortel polegał na tym, by domownicy słyszeli rozmowy w obcym języku

i tak zeznali podczas śledztwa. Do wykonania zadania AK-owcy użyli wyłącznie angielskiej amunicji ze zrzutów. Rozrzucili też niedopałki angielskich papierosów. Chodziło o to, by przekonać śledczych,

iż zamach był dziełem spadochroniarzy z Anglii, a miejscowa ludność nie miała z tym nic wspólnego. Wszystkie te działania podjęto, aby ochronić mieszkańców Powsina przed zemstą Niemców.

Fot. 5 Dom Stanisława Czubka w Powsinie, obecnie już nie istnieje.

Źródło: S. Milczyński,  Dziennik por. „Gryfa” 1939-1945, Toronto 2005

 

      Plan akcji przewidywał również zabezpieczenie na wypadek, gdyby akurat w czasie trwania akcji nadjechała kolejka, z której często korzystali żołnierze niemieccy. Dlatego ppor. „Gryf” wyznaczył patrol osłonowy. Dowodził nim sierż. Józef Jabłoński, ps. „Wilczek”

ze Słomczyna, a w jego skład wchodzili: Ksawery Frank „Kiejstut”

ze Słomczyna, Zbigniew Gawęda „Fanatyk” z Opaczy, Stanisław Anusiewicz „Ower”, Stefan Bączkowski „Dziób” i Jan Frankowski „Pantera”. Czekali oni ukryci w zagłębieniu strumyka płynącego nieopodal cmentarza, od strony Powsina.

Fot. 6 Sierż. Józef Jabłoński ps. „Wilczek”. Żródło: Nasi Bohaterowie, Powstańcy1944 roku Warszawa, Wilanów, Powsin, Jeziorna, Konstancin redakcja ks. Jan Świstak, współautorzy Romana Komorowska-Filipiak, Jacek Latoszek, Warszawa 2015

 

      Tymczasem spod komendantury przy ul. Dworkowej wyruszyły dwa samochody: czarny osobowy mercedes oraz piaskowego koloru wojskowy VW Kubelwagen z brezentowym dachem, nazywany „budą” lub „wanną”. Obydwa ruszyły w kierunku Piaseczna, ale dwoma innymi trasami – jeden przez Służewiec, drugi przez Wilanów. Tak jak zawsze, do jednego wsiadł Bunjes, a drugi jechał dla zmylenia przeciwnika. Nigdy nie było wiadomo, którym hitlerowiec odjedzie rano, a którym wróci.

 

      Tego dnia około południa w powsińskim kościele był pogrzeb. Gdy po mszy wyruszył kondukt pogrzebowy, AK-owcy wykorzystali go, by dyskretnie przedostać się z domu Stanisława Czubka na teren cmentarza. Tam ukryli się za budynkiem kaplicy, czekając na informacje z Jeziorny. Łączność zorganizował pchor. Stefan Krystosiak „Drut”-„Ekonom” z Jeziorny.

Fot. 7 Stoją od prawej: Stanisław Milczyński ps. „Gryf”, Stefan Krystosiak ps. „Drut”, „Ekonom”, Ziemowit Mostowski „Mazur”, Lasy Chojnowskie sierpień 1944 r.

Źródło: S. Milczyński „Gryf”, Dziennik por. „Gryfa” 1939-1945

 

      Pomagały mu łączniczki: Krystyna Ostrowska „Iwona” z Pyr, Anna Chądzyńska „Olga” z Dąbrówki, Maria Krystosiak „Magda”

z Klarysewa i Maria Borkiewicz „Elżbieta” oraz kilku łączników

na rowerach. Tworzyli sztafetę od Jeziorny do cmentarza, przekazując kolejno sygnał wzrokowy za pomocą białych chusteczek.

Fot. 8 Łączniczki: od lewej Maria Borkiewicz-Benbenek ps. „Elżbieta”

i Anna Chądzyńska-Olbrysz ps. „Olga”.

Źródło: S. Milczyński „Gryf”, Dziennik por. „Gryfa” 1939-1945

                   

      Korzystali też z obsługiwanego przez pchor. „Druta” wojskowego telefonu polowego, co dawało dwa niezależne źródła informacji. Gdy policjant Czajkowski przekazał wiadomość, że po obiedzie hitlerowiec odjechał „budą” z Jeziorny w stronę Warszawy, dla konspiratorów zaczęło się pełne napięcia oczekiwanie.

 

      Około trzynastej trzydzieści samochód Bunjesa zbliżył się

do bramy cmentarza. Ppor. „Gryf” tak wspominał w książce „Dziennik por. „Gryfa” 1939-1945”: „Wkrótce po tym dostałem sygnał białą chusteczką od łączniczki „Iwony”, że nadjeżdża „buda”. W tym samym momencie wyjechał na szosę duży, płaski, zaprzęgnięty w dwa silne konie, wiejski wóz. Jadąc stępa zasłonił mi „budę”. Błyskawicznie wskoczyłem na mur, zza którego chciałem otworzyć ogień(…) krzyknąłem z całych sił w języku wojskowym: „spier….ć”!, czyli uciekać. Woźnica podciął konia batem, odsłaniając jadącą wolno za nim „budę”. Po tym nieprzewidzianym zdarzeniu(…) strzeliłem do kierowcy, aby zatrzymać „budę”. Strzał okazał się trafny. Samochód raptownie skręcił w prawo, zwalniając wjechał na tor kolejki

i zatrzymał się mocno przechylony, z prawym przednim kołem

w rowie.

 

      Po moim strzale patrol otworzył ogień z pięciu stenów. Niemcy zaczęli strzelać chaotycznie we wszystkich kierunkach, nie widząc nas ukrytych za płotem(…) i pomnikami. Na mój znak obrzuciliśmy „budę” granatami. Po chwili krzyki i kanonada ze strony niemieckiej ucichły. „Przerwać ogień”- usłyszałem swój własny głos i z gotowym do strzału visem przeskoczyłem płot. Powoli, ostrożnie podszedłem

do tylnych drzwi samochodu. Otworzyłem je raptownie. Leżeli wszyscy martwi.” Razem z oberleutnantem Wilhelmem Bunjesem, zginęli niemieccy żandarmi: Thomas Pitzmann, Otto Spielmann oraz volksdeutsch Józef Kilanowski z Kampinosu. Jeden z żandarmów, Wilhelm Ludwig, ciężko ranny przeżył.

Fot. 9 Samochód VW Kubelwagen 82, zdjęcie poglądowe.

Żródło:http://www.offspring.ovh.org/BETA/sprzet/os/Kubelwagen_82.html,

dostęp 10.03.2017

 

      Ze strony polskiej nikt nie zginął i nie był ranny. Po akcji

AK-owcy zabrali zdobyczną broń i teczkę z dokumentami. Znajdowały się w niej ważne dokumenty, w tym lista osób przewidzianych do aresztowania, wśród których było nazwisko ówczesnego organisty powsińskiego Tadeusza Walczewskiego, czynnie zaangażowanego w działalność konspiracyjną, który również brał udział w przygotowaniach do zamachu. Była też lista konfidentów i osób, które miały być zmuszone do składania donosów.

Rozbity samochód żandarmów ppor. „Gryf” oblał benzyną i podpalił. Członkowie grupy uderzeniowej wycofali się zarekwirowanym po drodze konnym wozem w kierunku Lasu Kabackiego. Tam spotkali się z zabezpieczającymi ewakuację pchor. Marianem Wielogórskim „Dag” i kpr. Konstantym Walendzikiem „Walko”, obaj z Jeziorek, czekającymi z furmanką pełną słomy, w której została ukryta broń. Natomiast patrol osłonowy wycofał się łąkami w kierunku Okrzeszyna. Po niedługim czasie od strony Klarysewa przyjechali Niemcy, zatrzymała się również nadjeżdżająca kolejka. Przybył też komendant żandarmerii Karl Lipscher z Warszawy w eskorcie żandarmów i gestapo. By zapobiec podobnym akcjom w przyszłości, rozkazał rozebrać obydwa odcinki ceglanego murku przy cmentarnej bramie oraz murowane ogrodzenie pobliskiego kościoła w Powsinie.

 

      Na wieść o zamachu wielu mieszkańców Powsina,

spodziewając się zemsty Niemców, uciekło ze swoich domów. Schronili się u krewnych lub znajomych, którzy mieszkali w dalszej okolicy, a nawet niektórzy spędzili noc w Lesie Kabackim. Również dyrektor pobliskiej szkoły powszechnej Edmund Masojada zwolnił dzieci z lekcji i nakazał szybki powrót do domów obawiając się

o bezpieczeństwo dzieci.

      Ale żadnych represji nie było. Sołtys August Kerner z Kępy Zawadowskiej zwrócił się do starosty warszawskiego Hermana Rupprechta o to, by nie karać mieszkańców Powsina, ponieważ całe zdarzenie widzieli volksdeutsche, którzy akurat wtedy jechali wozem konnym i wieźli mąkę z młyna w Jeziornie i zaświadczyli, że w akcji nie uczestniczył nikt z miejscowych. Obawiano się również polskiego odwetu, podobnie jak kilka miesięcy wcześniej, 26 września 1943 r.

na Kępie Latoszkowej podczas akcji „Wilanów”, w której żołnierze AK spalili kilka domów zamieszkałych przez volksdeutschów

w odpowiedzi na ich udział w egzekucji Polaków.

 

      Wilhelm Bunjes i pozostali żandarmi, którzy zginęli razem z nim zostali pochowani w utworzonej w czasie okupacji kwaterze wojennej dla Niemców na cmentarzu na Powązkach. W 1990 r. prochy żołnierzy niemieckich zostały ekshumowane z Powązek i przeniesione na niemiecki cmentarz wojskowy znajdujący się w miejscowości Joachimów-Mogiły k. Skierniewic, gdzie na jednej z tablic widnieje nazwisko Wilhelma Bunjesa.

Fot. 10 Cmentarz żołnierzy niemieckich Joachimów-Mogiły, zdjęcie z 2014 r.

Źródło: Jacek Latoszek

 

      Grób Wilhelma Bunjesa i pozostałych żandarmów, którzy zginęli razem z nim, znajduje się na niemieckim cmentarzu wojskowym Joachimów-Mogiły k. Skierniewic, gdzie w 1990 r. zostały przeniesione prochy żołnierzy niemieckich ekshumowane z Powązek.

 

      Porucznik Stanisław Milczyński „Gryf“ za tę akcję otrzymał

Krzyż Walecznych. W Powstaniu Warszawskim dowodził Kompanią „Krawiec”. Kilkukrotnie ranny, został odznaczony Orderem Virtuti Militari. Po wojnie wyjechał do Kanady i zamieszkał w Toronto. Został awansowany do stopnia majora.

Fot. 11. Mjr. Stanisław Milczyński „Gryf”, Toronto 2008 r.

Źródło: Jacek Latoszek

 

      Mjr. Stanisław Milczyński „Gryf” zmarł 26 stycznia 2016 r.

w Toronto w Kanadzie w wieku 97 lat. Jego prochy zostały sprowadzone do Polski i został pochowany 21 maja 2016 r.

na Cmentarzu Powstańców Warszawskich w Powsinie.

Odbyła się wtedy doniosła uroczystość patriotyczna.

Zdj. 12-16  Uroczystości pogrzebowe śp. Stanisława Milczyńskiego ps. „Gryf”,

Powsin 21.05.2016 r. Źródło: Jacek Latoszek

 

      Na Cmentarzu Powstańców Warszawskich w Powsinie spoczywa też uczestnik zamachu na Bunjesa, dowódca oddziału osłonowego sierż. Józef Jabłoński ps. „Wilczek”, który zmarł w 18 sierpnia 1944 r. na skutek ran jakie otrzymał podczas walk w Piskórce, na terenie Lasów Chojnowskich.

 

      Na murze cmentarza w Powsinie, przy chodniku umieszczona jest tablica pamiątkowa ufundowana przez Stanisława Milczyńskiego.

Jej treść przypomina przechodniom o wydarzeniach jakie rozegrały się w tym miejscu w dniu 13 marca 1944 r.

Fot. 17. Tablica na murze cmentarza w Powsinie w miejscu akcji.

Żródło: http://parafia-powsin.pl/WP_2014_03.

 

      Artykuł ten ukazał się w Wiadomościach Powsińskich nr. 03/2014, a następnie został włączony do albumu „Nasi Bohaterowie, Powstańcy1944 roku Warszawa, Wilanów, Powsin, Jeziorna, Konstancin” redakcja ks. Jan Świstak, współautorzy Romana Komorowska-Filipiak, Jacek Latoszek, Warszawa 2015

 

 

Jacek Latoszek

 

 

Źródła:

1) Milczyński S., Dziennik por. „Gryfa”, Toronto 2005.

2) Adamska J., Kronika ruchu oporu w okupacyjnym powiecie warszawskim w latach 1939-1944, w: Rocznik Mazowiecki t.5, 1974.

3) Cendrowski S., Wyrok na dowódcę żandarmerii Boniusa, w: Na przedpolu Warszawy nr.10/1996.

4) Nasi Bohaterowie, Powstańcy1944 roku Warszawa, Wilanów, Powsin, Jeziorna, Konstancin,  redakcja ks. J. Świstak, współautorzy R. Komorowska-Filipiak, J. Latoszek, Warszawa 2015

 

POWRÓT